03:23 24 Październik 2020
Polityka
Krótki link
Autor
9310
Subskrybuj nas na

To temat rozmowy korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z niezależnym ekspertem do spraw energetyki Andrzejem Szczęśniakiem.

- Polskie Radio dla słuchaczy w Rosji podało wiadomość o zasobach gazu łupkowego w Polsce. Wiadomość oparta była na oświadczeniu ministra skarbu Andrzeja Czerwińskiego, że gaz łupkowy rzeczywiście jest, ale trzeba być cierpliwym. Więc, nasuwa się pytanie, to wiadomość dla kierownictwa Gazpromu, czy też nadzieja na gazowe Eldorado nadal jest żywa w Polsce?

— Nadzieja pozostaje. To oczywiste, ponieważ gaz w sensie fizycznym jest w złożach. Problem polega na tym, że metody, głównie amerykańskie, które stosowano do tej pory, po prostu nie działają. Pan minister Andrzej Czerwiński broni tego stanowiska rządu, które było do tej pory. To znaczy, gaz łupkowy jest i stara się tylko  lekko odsunąć w niepamięć obietnice, które do tej pory padały. One, oczywiście, nie zostały dotrzymane, bo dotrzymane być nie mogły. Niestety, ogłaszano takie czasami bardzo szokujące, optymistyczne tezy bez zbadania geologii.

W Stanach Zjednoczonych jeszcze w 2006 roku, a nawet i później, przygotowywano się na strategiczny import, np. budując terminale LNG- importowe, chociaż już w tym czasie rozpoczęła się ekspansja gazu łupkowego i wydobywano tam kilkadziesiąt miliardów metrów sześciennych gazu. I dopiero w okresie 2008-2009 USA przyjęły strategię gazu łupkowego, ale już na podstawie znaczącego i błyskawicznie rosnącego wydobycia.

W Polsce taką strategię ogłoszono i ogromne nadzieje zbudowano na podstawie zerowych doświadczeń z pierwszych wierceń.Wydaje mi się, że Pan minister podtrzymuje tezę, która jest słuszna w tym, że gaz jest, ale problem kryje się w technologiach. I pytanie polega na tym, na ile te technologie zostaną w Polsce, czy może zagranicą rozwinięte, żeby ten gaz wydobyć.

Dzisiejsze technologie nie działają. To już jest pewne. Po 70-ciu odwiertach i zero pozytywnych, to znaczy produkcyjnych, można to stwierdzić z pewnością.

Stacja kompresyjna gazu
© Sputnik . Ivan Rudnev
Warto też pamiętać o tym, że jest okres wyborczy i oczywiście Platforma Obywatelska, partia rządząca, musi w jakiś sposób podtrzymywać te nadzieje i obietnice, które składała, bo jest pod ostrym atakiem Prawa i Sprawiedliwości. Zresztą jest ono jeszcze bardziej optymistyczne, jeszcze bardziej umotywowane do wydobycia gazu łupkowego. PiS jest zdecydowanie niechętnie, mówiąc delikatnie, nastawiona do Rosji i do Gazpromu. Ten element gazu łupkowego, a także gazoportu, jest w tej opozycyjnej narracji znacznie mocniejszy, dlatego nacisk na PO i na rząd jest ogromny.

Pan minister w dosyć łagodny sposób, o ile go znam, jest człowiekiem dosyć spokojnym, broni stanowiska rządu i odkłada te nadzieje i obietnice „ad calendas graecas". Tak jak z technologią, na przykład, gromadzenia czy przechowywania energii elektrycznej nie ma jeszcze zbytnich osiągnięć, tak też w technologiach, które stosuje się do gazu łupkowego, nie ma znaczących wyników, takich, które pomogłyby eksploatować trudniejsze złoża. Stąd też w dzisiejszym stanie rozwoju gazu łupkowego, w jego światowym wydobyciu, faktycznie tylko Stany Zjednoczone i w niewielkim stopniu Kanada rozwinęły te złoża, z jednego prostego powodu, bo one są najłatwiejsze w wydobyciu. Są też inne czynniki bardzo sprzyjające.

Natomiast w innych krajach to wydobycie jest albo zerowe albo śladowe, tak jak w Chinach, czy Argentynie. Ja sądzę, że pan minister jest w trakcie kampanii wyborczej i jest to naturalny urzędowy optymizm przedstawiciela rządu.

— Przecież należało słuchać fachowców, w tym też i rosyjskich. Ich obiekcje władze polskie przyjmowały nieprzychylnie, powiedziałbym nawet wrogo, przypisując im uzależnienie od rosyjskiego giganta gazowego. I co się okazało? Gaz konwencjonalny nadal jest w modzie?

— Tak, przyjmowano to bardzo negatywnie i czasami nawet wrogo. Krajowych ekspertów, takich, na przykład, jak ja, bardzo źle oceniano, ale tylko dlatego, że podstawową motywacją do wydobycia gazu łupkowego była motywacja polityczna.

Moim zdaniem Amerykanie, którzy globalnie zarządzają rozprzestrzenieniem się technologii wydobycia gazu łupkowego, bardzo sprawnie i fachowo ukierunkowali swoje działania. W różnych krajach stosowano różne motywacje. W krajach Europy Środkowej i Wschodniej, w tym także na Ukrainie, podnoszono sprawę właśnie Rosji i Gazpromu. W związku z tym, w Polsce był to najbardziej twardy argument. On jest całkowicie nie merytoryczny i nie ma najmniejszego znaczenia w wydobyciu gazu łupkowego.

Rafineria ropy naftowej Chevron
© AP Photo / Paul Sakuma, File
Natomiast uwagi tych fachowców, którzy już mówili o tym wcześniej, zostały pominięte milczeniem. Są nawet takie zapisy  WikiLeaks z ambasady polskiej, w których się mówi, że właśnie polscy geolodzy i fachowcy wskazywali na to, że jest to jeszcze niedojrzała technologia. Badania polskich geologów wykazały, że ten gaz jest bardzo trudny do wydobycia. Te zastrzeżenia były złożone jeszcze wtedy, kiedy „łupkowa gorączka" była jeszcze w stadium początkowym, w gabinetach. Gaz łupkowy jest bardzo atrakcyjny w tych regionach, gdzie gaz klasyczny został wyczerpany. Warto pamiętać, że jak się popatrzy na przekrój zużytych złóż gazu naturalnego, to USA są tym regionem, a generalnie i cała Ameryka, gdzie według danych geologicznych ponad połowę zasobów gazu klasycznego już wyczerpano, już zostały zużyte. Wówczas sięga się po takie złoża mniej atrakcyjne, trudniejsze i droższe do wydobycia.

W Rosji czegoś takiego nie ma, bo posiada ona ogromne, potężne zasoby gazu klasycznego. Bardzo taniego i bardzo wysokiej jakości, łatwego w wydobyciu. W związku z tym pozycja Rosji jest nienaruszalna. I dlatego powtórzę, gaz łupkowy w Polsce nie ma nic wspólnego, czy to z pozycją Gazpromu czy z importem z Rosji. Ale, oczywiście, jak się używa politycznych argumentów, a przecież bezpieczeństwo energetyczne, dywersyfikacja, czy konflikt z Rosją i Gazpromem są elementami politycznymi, to wtedy bardzo łatwo jest wywołać emocje społeczne, nie merytoryczne. Było mało treściwej dyskusji i przyszło rozczarowanie.

Ta euforia gazu łupkowego nie mogła trwać wiecznie. Po kilku latach, po 70-ciu odwiertach bez wyniku pozytywnego, z zero produkcyjnymi odwiertami musiało przyjść to rozczarowanie. Polscy geolodzy powtórnie dokonali badań i ustalili, że tych zasobów jest znacznie mniej, niż Amerykanie pokazywali. W związku z tym, jest to dzisiaj taki troszeczkę „odgrzewany kotlet".

Musimy kilka lub kilkanaście lat poczekać i tu pan minister Czerwiński ma rację. Można też spróbować znaleźć własne technologie. Myślę, że to rozczarowanie i niechęć były głównie  polityczne i były to elementy zarządzania globalnego, ponieważ Amerykanie pierwszą strategię dyplomatyczną przyjęli na bazie swojego sukcesu krajowego wydobycia. To jest właśnie rozprzestrzenienie tej technologii i zajęcie tych najważniejszych złóż na całym świecie.

Polska była pierwszym praktycznie krajem, który wszedł w ten schemat polityczny, swoisty plan polityczny, i według mnie, jest pierwszym, który poniósł tak jasną porażkę tej polityki. Potrzebujemy kilku lat dobrej pracy, i może się coś uda, a na początek, moim zdaniem, należy poprawić stosunki z Gazpromem. Należy rozpocząć na szerszą skalę klasyczne wiercenia, klasyczne wydobycie gazu w Polsce, bo przez to łupkowe szaleństwo trochę zostało ono zaniedbane. To dwie recepty na lata czekania na gaz łupkowy: poprawienie stosunków z Gazpromem, a w pierwszej kolejności, zwiększenie wydobycia krajowego, bo zasoby są znaczące, dostępne i zbadane. To byłaby taka swoista rekomendacja dla następnego rządu, ale jestem przekonany, że ona nie zostanie podjęta.

Zobacz również:

Szef Total: gaz potrzebny jest przy każdym scenariuszu rozwoju
Shell zastanawia się nad rezygnacją z projektu łupkowego na Ukrainie
Tagi:
gaz łupkowy, Andrzej Czerwiński, USA, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz