Widgets Magazine
04:25 25 Sierpień 2019
Kanclerz Niemiec Angela Merkel

W najbliższej przyszłości Europa może ulec islamizacji

© AP Photo / Michael Sohn
Polityka
Krótki link
3432

Rośnie ryzyko radykalnej prawicowej reakcji na niekontrolowany napływ uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej do Europy. Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker poinformował, że od początku roku do UE przybyło 500 tys. uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki, w tym z Syrii i Libii.

Jeśli chodzi o skalę wywołanej przez Amerykanów migracji ludności, to mowa może być o dziesiątkach milionów, i to nie licząc Ukrainy. 

Jeśli UE będzie w dalszym ciągu realizować obecną politykę wobec uchodźców, to nieuchronnie pojawi się reakcja ze strony Europejczyków, których nie zapytano, lecz postawiono przed faktem: dodatkowych wydatków, trudności, konfliktów i ryzyka. Wszystko to oznacza radykalną zmianę trybu życia, na którą na pewno nie wszyscy w Europie się zgodzą. 

Wśród niezgadzających się są również ci, którzy będą bronić tradycyjnej kultury swojego kraju za wszelką cenę, aż po radykalne i krwawe metody. Jednak większość z nich nie będzie zabijać. Połączy się w partie, które zmienią kolor polityczny Europy. Okrzyknie UE utopią i położy kres temu nieludzkiemu eksperymentowi społecznemu. Czy to możliwe? Owszem. 

Merkel przyznała już, że w Niemczech istnieje zagrożenie radykalnym nacjonalizmem. Czyżby jednak nie sama Merkel pobudza do tego?

Podczas gdy lawina uchodźców testuje wytrwałość wartości europejskich, najpopularniejszymi z nich są jedność i solidarność. Powołują się na nie wszyscy politycy. I wszyscy czują się pokrzywdzeni.

Węgry oskarżają Grecję o otwarcie granicy, Grecy oskarżają Niemców o spowodowanie tłumów ich gościnnością, Niemcy z kolei kłócą się ze wschodem na temat limitów, wszyscy razem krytykują Węgry za niehumanistyczne traktowanie uchodźców, a Komisję Europejską — za bierność.

Nikt raczej nie jest w stanie ustalić chwili, gdy uchodźcy z bieżącego problemu zamienili się w „największe wyzwanie w dziejach UE". Jednak słowo „limity" na pewno po raz pierwszy padło jeszcze w październiku 2013 roku, gdy u wybrzeży Lampedusy zatonęła łódź z 300 osobami na pokładzie.

Słychać je do tej pory z tym samym, czyli zerowym skutkiem, ponieważ limit przewiduje pewien odsetek, lecz wbrew chęciom nie może zostać wyrażony na przykład w Polsce, Czechach, na Słowacji i Węgrzech w liczbach absolutnych — nikt nie wyobraża sobie, jaka będzie ostateczna liczba uchodźców. Sojusznikami Grupy Wyszehradzkiej są sami uchodźcy, którzy dążą do ominięcia terytorium niebogatych państw i przedostania się do Niemiec lub Szwecji. 

Leki i opieka medyczna są tam darmowe. Mieszkania — również, do tego zasiłek, prawie taki sam jak dla bezrobotnych.

„Obecnie mam jednoosobowe mieszkanie, ale gdy przyjedzie żona i dzieci, dostanę dom dla pięciu osób" — cieszy się syryjski uchodźca, mieszkający w akademiku na obrzeżach Drezna. 

Tak to działa, oto dlaczego większość wśród uchodźców stanowią młodzi i zdrowi mężczyźni. Otrzymują status uchodźcy i ściągają najbliższych krewnych, którzy już prawie bez ryzyka mogą przybyć do kraju i zostać w ramach programu łączenia rodzin. Zagrożenie takim „drugim eszelonem" obcokrajowców i wyznawców innej religii denerwuje władze krajów z małym terytorium i ludnością. 

Tyle że nie wszyscy o tym mówią — robi to za nich węgierski premier Orbán. „Europejscy politycy żyją obecnie w świecie iluzji. Nie podejrzewają, jakie zagrożenie stanowią dla nas imigranci. W wyniku migracji muzułmanie w najbliższej przyszłości zamienią się w większość. Jeśli Europa dopuści do rywalizacji dwóch kultur, chrześcijanie poniosą porażkę" — oznajmił.

Premier Bawarii Seehofer, sojusznik polityczny Merkel, tym razem wszedł w otwartą opozycję wobec polityki migracyjnej Merkel. „Był to błąd, z którego konsekwencjami jeszcze będziemy mieli do czynienia. Nie widzę możliwości zapędzenia Dżina z powrotem do butelki. Niebawem staniemy w obliczu nadzwyczajnej sytuacji, której nie da się kontrolować" — twierdzi.

Na razie „Europa nieufnie patrzy na nowe Niemcy i ich kanclerz, w tym spojrzeniu dostrzega się szacunek i przerażenie. Kraj zimnej racjonalności, o którego polityce w przeszłości decydowały pragmatyzm i książeczka czekowa, nagle posłuchał tylko głosu serca. Na czele stoi kanclerz, słynąca przede wszystkim ze swojego bezwzględnego pragmatyzmu. Niektórym wydaje się, że Niemcy straciły zdrowy rozsądek" — pisze niemiecki Spiegel.

Zobacz również:

Uchodźcy - trudna łamigłówka dla Europy
Uchodźcy są straszeni szwedzkimi władzami
Uchodźcy! Przyczyny i skutki problemu
Tagi:
uchodźcy, Unia Europejska, Węgry, Niemcy, Europa, migranci
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz