10:00 18 Listopad 2019
Premier Iraku Haider al-Abadi

Moskwę zaproszono do udziału w wojnie w Iraku

© AFP 2019 / Jewel Samad
Polityka
Krótki link
5841
Subskrybuj nas na

„Jesteśmy uprzejmymi ludźmi, nie przyjdziemy, jeśli nas nie zaproszą” – tak Siergiej Ławrow odpowiedział na pytanie, czy planuje Rosja rozszerzyć strefę ataków z powierza na Państwo Islamskie o terytorium Iraku.

Teraz zapraszają: premier al-Abadi poinformował o rozczarowaniu działaniami Stanów Zjednoczonych i o nadziejach pokładanych w Siłach Powietrznych Rosji.

Wojna z „islamskim kalifatem”, którą Rosja rozpoczęła w Syrii, może być naprawdę skuteczna tylko wtedy, jeśli dojdzie do jednoczesnego ataku na pozycje islamistów w Iraku. Przecież kalifat nie zna granic w dosłownym tego słowa znaczeniu, pisze gazeta „Vzglyad”.

Właśnie dlatego Rosja proponuje utworzenie wspólnej koalicji przeciwko kalifatowi – z mandatem Rady Bezpieczeństwa ONZ i połączonymi wysiłkami wszystkich zainteresowanych państw, głównie, oczywiście, Syrii, Iraku, Rosji, Iranu, Stanów Zjednoczonych, Arabii Saudyjskiej i Turcji. Ale USA, które nie zamierzają rezygnować z żądania odejścia al-Asada, nie poparły rosyjskiej inicjatywy. Zresztą, jak Arabia Saudyjska i Turcja.

Oświadczenie irackiego premiera al-Abadi okazało się sensacją. Nie tylko powiedział on, że jest rozczarowany wsparciem irackich wojsk przez amerykańską koalicję, ale i, de facto, zaapelował do Moskwy, by interweniowała:

„Nasze posłanie Rosji – spotykałem się z Putinem – proszę, przyłączcie się do walki z Państwem Islamskim. To niebezpieczni terroryści, którzy walczą nie tylko z Irakiem i Syrią, ale i z całym światem. Potrzebujemy zakrojonej na wielką skalę koalicji z udziałem Rosji i Iranu”.

Matthew Chance z CNN, komentując wywiad telewizyjny, w którym padło to oświadczenie, powiedział, że „premier Iraku, w rzeczywistości, zaprasza Rosjan do zajęcia Iraku, jak zajmują oni Syrię”.

Ale nie należy myśleć, że iracki premier po prostu reaguje teraz na działania Rosji w Syrii. Al-Abadi, najwyraźniej, zrozumiał, że na Amerykanów nie ma co szczególnie liczyć.

Dlatego już wiosną premier Iraku przyjechał do Moskwy. W maju spotkał się on z Putinem i prosił go o pomoc w wojnie z kalifatem. Umowa o otwarciu rosyjsko-iracko-syryjsko-irańskiego centrum informacyjnego w Bagdadzie została zawarta podczas tej wizyty. Rosja i Irak wymieniają się informacjami wywiadowczymi właściwie od końca maja.

Zbuntować się przeciwko Waszyngtonowi i całkowicie zrezygnować z jego pomocy, al-Abadi nie może. Dla Bagdadu jest niezwykle ważne, by z kalifatem walczyła i Rosja, i Iran, i Syria, ale zachowując przy tym kontakty z Waszyngtonem. Jak to zrobić?

Biorąc pod uwagę, że Rosja nie znajdzie się wśród członków amerykańskiej koalicji, jedyny sposób, to utworzenie nowej koalicji. Co też proponuje Kreml: otrzymać mandat Rady Bezpieczeństwa ONZ i zacząć wspólną operację przeciwko kalifatowi.

Zobacz również:

Kijów - ostatnia przeszkoda na drodze do pokoju w Donbasie
Korea Północna zaproponowała USA zawarcie traktatu pokojowego
TVN 24 lubi się kłócić. Szczególnie z Rosją
Tagi:
Daesh (Państwo Islamskie), Hajdar al-Abadi, Bliski Wschód, Irak, Arabia Saudyjska, Iran, Syria, Turcja, USA, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz