22:15 17 Październik 2017
Warszawa+ 15°C
Moskwa+ 7°C
Na żywo
    Widok na miasto Chersoń na Krymie

    Serbska polityk: nazywając Krym ukraińskim, Kosowa się nie odzyska

    © Sputnik. Aleksiej Drużynin
    Polityka
    Krótki link
    221636851

    Uznanie Krymu za część Rosji przez wspólnotę międzynarodową będzie zależało od wyników operacji wojskowej w Syrii - uważa szefowa Demokratycznej Partii Serbii Sanda Raskovic-Ivic.

    „Wszystko tu będzie zależało od Syrii. Jeśli Rosja wszystko zrobi jak trzeba, wówczas kraje UE na pewno zmienią swoją opinię na temat Krymu. Czasami trzeba kogoś pokonać psychologicznie, aby zaczął współpracę" — powiedziała Raskovic-Ivic po wizycie na Krymie. 

    Serbscy parlamentarzyści w ślad za francuskimi i włoskimi kolegami przybyli na Krym z trzydniową wizytą. W związku z tym ambasada Ukrainy w Serbii wręczyła serbskiej delegacji notę protestacyjną. Sputnik Srbija zadał szefowej serbskiej delegacji, przewodniczącej Demokratycznej Partii Serbii Sandzie Raskovic-Ivic kilka pytań.

     — Jakie są wyniki Pani rozmów z krymskim kierownictwem?

    Wymieniliśmy doświadczenie i można powiedzieć, otrzymaliśmy poparcie dla przeprowadzenia referendum w Serbii. Chodzi o to, że popieramy powrót Krymu w skład Rosji. Natomiast od tych, którzy w drodze referendum odzyskali Krym, otrzymaliśmy poparcie w kwestii przeprowadzenia referendum w Serbii, którego pytanie sformułowano następująco: czy chcemy dalej prowadzić rozmowy na temat wejścia do UE, nawet za cenę utraty Kosowa?

     — Nie uważa Pani, że Serbia może stracić ważki argument przeciwko niezależności Kosowa, jeśli przyzna, iż Krym stanowi część Rosji?

    Myślę, że jeśli dla zachowania Kosowa w składzie Serbii będziemy mówić, że Krym jest częścią Ukrainy, to nie osiągniemy sukcesu. Ponieważ ci, którzy obecnie zaczęli nagle opowiadać się za rzekomym „poszanowaniem prawa międzynarodowego" jako pierwsi naruszyli jego zasady i wyśmiali je. Obecnie więc obserwujemy, jak UNESCO chce przyjąć Kosowo, a UE podpisuje z nieuznaną republiką umowę w sprawie stabilizacji i stowarzyszenia. 

     — Czy Serbia może współpracować z Krymem w sferze gospodarczej, nawet nie uznając jego przynależności do Rosji, jak robi to Turcja?

    Możliwości są ogromne, doradzałabym serbskiemu rządowi podjęcie konkretnych kroków na rzecz współpracy z Krymem, ponieważ ten półwysep zamieni się w duży plac budowlany. Rosja planuje tu poważne inwestycje — w infrastrukturę, rolnictwo, energetykę, zaopatrzenie w wodę i turystykę. Jest to dobra szansa dla naszych film budowlanych i zakładów. Poinformowano nas o współpracy Krymu i Turcji, uważam, że Serbia powinna wreszcie zacząć pracować na własną korzyść i myśleć o swoich interesach, a nie tylko o to, żeby nie urazić Brukseli czy Waszyngtonu.

    - Co Pani myśli na temat noty protestacyjnej ukraińskiej ambasady w Belgradzie w związku z tą wizytą?

    Można było się tego spodziewać, ponieważ ambasada przestrzega polityki swojego państwa, a zgodnie z oficjalnym stanowiskiem Kijowa Krym jest Ukrainą. Przykro mi, że dwa państwa prawosławne konfliktują, lecz Ukraińcy także powinni zrozumieć, że należy działać we własnym interesie, a nie w interesie NATO i USA, które dosłownie nastawiają naród ukraiński przeciwko narodowi rosyjskiemu.  

    Zobacz również:

    MSZ Ukrainy potępiło wizytę Putina i Berlusconiego na Krymie
    Krym zaprasza chińskich turystów i biznesmenów
    Turcja przerwała blokadę Krymu
    Tagi:
    wywiad, Krym, Rosja, Serbia
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz