12:01 24 Październik 2020
Polityka
Krótki link
111154
Subskrybuj nas na

Zajmując stanowisko przeciwstawne rosyjskiemu USA skazują siebie na porażkę w syryjskim konflikcie, ponieważ sojusznik Putina najprawdopodobniej odniesie zwycięstwo - pisze amerykański periodyk.

USA popełniają błąd, stając w syryjskim konflikcie po z góry przegranej stronie. Waszyngton powinien zaprzestać ingerencji na Bliskim Wschodzie, dopóki ostatecznie się nie zdyskredytował — pisze The Week.

Wysyłając przedstawicieli służb specjalnych do Syrii w celu szkolenia powstańców Obama coraz bardziej wciąga swój kraj w konflikt, w którym sojusznicy USA, bojownicy tak zwanej „umiarkowanej opozycji", nie mają żadnych szans. Wszystkie poprzednie próby szkolenia zagranicznych wojskowych nie powiodły się, ponieważ oddziały regularnie ponosiły porażki i dezerterowali.

Prezydent nadal jednak wierzy, że w sytuacji na Bliskim Wschodzie ostatnie słowo powinno należeć do amerykańskiego rządu. Próbując bronić tego złudzenia Obama gotów jest kłócić się z Moskwą, pomimo że jej sojusznik, prezydent Baszar al-Asad w pełni może wyjść zwycięsko z wojny domowej — podkreśla periodyk. 

Najprawdopodobniej ta operacja nie ma żadnego określonego celu — Amerykanie są wysyłani nie po to, żeby zakończyć wojnę, lecz w celu „podbudowania wysiłków dyplomatycznych". Nie jest to jednak współmierne do ryzyka, na który decyduje się rząd, stawiając na kartę życia ludzi, honor i godność kraju — podkreśla autor artykułu. Waszyngton nie pomoże w zażegnaniu konfliktu, swoim dążeniem do przeszkodzenia w rosyjskiej operacji raczej go pogłębi i przedłuży — konkluduje periodyk. 

Zobacz również:

Financial Times: Obama blefuje w kwestii syryjskiej
Po co Obama dzwoni do Erdogana?
WP: Obama zastanawia się nad wysłaniem specjalistów wojskowych do Syrii
Tagi:
Barack Obama, Syria, Bliski Wschód, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz