05:22 20 Październik 2017
Warszawa+ 10°C
Moskwa+ 3°C
Na żywo
    Flagi UE i Serbii na fasadzie budynku rządu w Belgradzie

    Czy członkostwo Serbii w UE zaszkodzi umowie o wolnym handlu z Rosją?

    © AFP 2017/ Alexa Stankovic
    Polityka
    Krótki link
    161646239

    Oświadczenie gabinetu serbskiego ministra bez teki Jadranki Joksimovica po spotkaniu z szefem delegacji Unii Europejskiej w Serbii Michaelem Davenportem o tym, że umowa o wolnym handlu z Rosją może być stosowana tak długo, aż Serbia nie wejdzie do UE, nie oznacza, że wspólnota przestanie wywierać naciski, by wprowadzić sankcje wobec Moskwy.

    Jak powiedział w wywiadzie dla Sputnik redaktor naczelny publikacji online „Nowa serbska myśl polityczna” Djordje Vukadinovic, oświadczenie Joksimovica nie można uznać za zachęcające, bo nie oznacza ono, że żądania wobec Serbii przestaną być wysuwane.

    Vukadinovic dodał, że jest ono stwierdzeniem stanu rzeczywistego. Jednak w praktyce nie wszystko jest tak proste, ponieważ istnieje tak zwany okres uzgadniania polityki zagranicznej. Mowa jest o dość długotrwałym procesie, w ramach którego Serbia musi dostosować swoją politykę zagraniczną do standardów UE.

    — Porozumieniu z Rosją jako takiemu nic nie grozi i prawdopodobnie będzie formalnie obowiązywać. Jednak, w rzeczywistości, ta sama koordynacja polityki zagranicznej i gospodarczej pozostawia szerokie pole dla różnych nacisków i szantażu. Dotyczy to też stosunków z Rosją – powiedział Vukadinovic.

    Jego zdaniem oświadczenie Joksimovica można uznać za próbę „osłodzenia pigułki”, którą serbskiemu społeczeństwu dał rosyjski premier Dmitrij Miedwiediew, mówiąc, że Komisja Europejska żąda od Serbii, by zrezygnowała z umowy o strefie wolnego handlu z Federacją Rosyjską.

    Jak twierdzi politolog Cvijetin Milivojevic, z każdym nowym rozdziałem negocjacji o członkostwie w Unii Europejskiej kwestia relacji z Rosją będzie się uaktualniać. – Jeśli dojdziemy do przedpokoju UE, wtedy ta kwestia znowu zostanie podniesiona zanim wejdziemy do wspólnoty – podkreślił.

    Milivojevic zaznacza, że chciałby usłyszeć z ust premiera Serbii lub komisji do spraw negocjacji akcesyjnych UE, że jedno drugiemu nie przeszkadza. Wtedy będzie to oświadczenie, któremu będzie można wierzyć.

    Takie oświadczenia politolog wiąże z próbą zmiany świadomości obywateli Serbii, by z pokorą przyjęli wszystko, co podpiszą władze, i wszystko, co Unia Europejska określi jako warunki dalszej integracji.

    Politolog przypomniał, że Turcja otworzyła pierwszy rozdział negocjacji z UE 40 lat temu, ale do tej pory ani o krok nie przybliżyła się do członkostwa.

    W Serbii mantra o szybkim członkostwie w Unii Europejskiej powtarzana jest od połowy lat 2000. Jednak, jak oświadczył wczoraj komisarz unijny do spraw Europejskiej Polityki Sąsiedztwa i negocjacji akcesyjnych Johannes Hahn, jeśli Chorwacja negocjowała członkostwo w UE siedem lat, to obecni kandydaci „na pewno będą prowadzić rozmowy jeszcze dłużej”.

    Zobacz również:

    Tak hartuje się stal
    Sondaż: Rosjanie najbardziej boją się konfliktów międzynarodowych
    Opinia: ukraińską armię można upodobnić do amerykańskiej za 15 lat i wydając 150 mld dol.
    Tagi:
    integracja, Unia Europejska, Rosja, Serbia
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz