07:47 21 Październik 2018
Na żywo
    Prezydent Polski Andrzej Duda

    Więc, po co dyplomaci walczyli o miejsce przy stole z Obamą?

    © REUTERS / Kacper Pempel
    Polityka
    Krótki link
    Leonid Sigan
    11793

    Rozmowa z admirałem w stanie spoczynku Markiem Toczkiem o tym, czy dojdzie do spotkania prezydenta Andrzeja Dudy z Barackiem Obamą, a także o analizie Stratfor dotyczącej relacji polsko-rosyjskich w roku 2016.

    -Z doniesień medialnych wynika, że administracja prezydenta Baracka Obamy odkłada ponoć decyzję o spotkaniu z prezydentem Andrzejem Dudą. Amerykanie dają także do zrozumienia, że zorganizowanie szczytu w Warszawie, czyli tzw. Newport 2, nie jest przesądzone. Co wpłynęło, według Pana admirała, na taką zmianę w stosunku do Polski?

    — Muszę powiedzieć, że jest to krok, który mnie osobiście raczej satysfakcjonuje, bo powątpiewam, że spotkanie natowskie, które ma się odbyć w Warszawie, cokolwiek zmieni lub nam pomoże. To będzie w dalszym ciągu tempo w kierunku konfrontacyjnym. Moim zdaniem, na tę decyzję składa się cały szereg różnego rodzaju zdarzeń.

    Włączyłbym tu i to, co się aktualnie dzieje w Syrii. W jakimś sensie obecne nastawienie polskiego rządu w kontrze do tego, co się dzieje i na Ukrainie, a także w stosunkach z naszym partnerem wschodnim, to pewnie również studzi emocje. Ale to są moje przypuszczenia. Natomiast nie wiem, czy to jest bliskie prawdy.

    -Czy sytuacja wewnętrzna w kraju nie jest swego rodzaju powodem do takich spekulacji?

    — Ja myślę, że to też może się na to składać. Sytuacja eskaluje w takim kierunku, że Prawo i Sprawiedliwość nie stworzyła warunków, które dają jasny przekaz Polakom o zmianie wewnętrznych stosunków w państwie. Raczej wszyscy obserwują konfrontacyjną politykę, jakkolwiek trudno ją jeszcze dzisiaj dokładnie ocenić, bo to za krótki okres czasu, ale widać wyraźnie, że ta eskalacja napięć będzie rosła.

    Wydaje mi się, że, jak to się mówi, dla świętego spokoju, Stany Zjednoczone nie chcą podgrzewać atmosfery. Chociaż z drugiej strony Kaczyński i jego ekipa są przecież bliskimi sojusznikami USA.

    -Na tym polega cała intryga.

    — To są dosyć skomplikowane parametry, które trudno jednoznacznie określić. Na pewno trzeba się temu przyglądać i szukać powodów, bo sprawa jest bardzo poważna.

    — Jest jeszcze jedna wiadomość. Stratfor w swojej analizie sytuacji międzynarodowej na rok 2016 stwierdza, że Polska w roku tym będzie prowadzić „jastrzębią" politykę wobec Rosji. Czy można być jeszcze bardziej „jastrzębim" niż teraz?

    — To jest właśnie to, o czym mówiłem, że może ten aspekt bardzo radykalnej postawy względem polityki wschodniej, a szczególnie na kierunku Rosji, może studzić trochę zapały.

    Rosyjskie siły powietrzne zniszczyły samochody PI, przewożące produkty naftowe
    © Zdjęcie : Ministry of Defence of the Russian Federation
    Bo jak widzimy, ani Europa, ani Stany Zjednoczone nie za bardzo są zainteresowane aż takim drastycznym postawieniem sprawy. Skala zagrożeń, która cywilizacyjnie dzisiaj dotyczy niemal całego obszaru świata jest na tyle poważna, że trudno sobie wyobrazić, żeby cokolwiek mogło się poprawić bez zaangażowania Rosji i współpracy z nią.

    To też może mieć duże znaczenie, że te stanowiska, które prezentują politycy PiS-u, są zbyt radykalne i nie mają właściwego odniesienia w ocenie szczególnie tych polityków, którzy się w ten sposób wypowiedzieli.

    Zobacz również:

    Kerry nazwał „główne wyzwanie" dla USA
    Amerykański analityk: 2015 – rok, kiedy Rosja powiedziała USA „stop”
    Tagi:
    Prawo i Sprawiedliwość, Andrzej Duda, Barack Obama, USA, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz