11:23 23 Styczeń 2019
Flaga Turcji

Sprawozdawca WSJ: Putin otwarcie powiedział Turcji to, o czym milczał Zachód

© AFP 2018 / Yiannis Kourtoglou
Polityka
Krótki link
4780

Turcja prowadzi w Syrii bardzo niebezpieczną grę, tracąc status wiarygodnego partnera wśród swoich zachodnich sojuszników - pisze sprawozdawca gazety The Wall Street Journal, pracownik naukowy Uniwersytetu w Sydney Stewart Rollo.

„Reagując na incydent z zestrzelonym samolotem bombowym Su-24, prezydent Rosji Władimir Putin nazwał rząd Erdogana „poplecznikami terrorystów". W ten sposób otwarcie sformułował zarzut, często wyrażany na Zachodzie w bardziej dyplomatycznej formie. Turcja przepuszcza przez granicę potoki ropy naftowej i zrabowane przez bojowników Daesh (zakazane w Rosji Państwo Islamskie) artefakty, w przeciwnym zaś kierunku idą zagraniczni dżihadyści, gotówka i broń" — zauważa analityk. 

Ekspert zauważa, że Turcja była jednym z pierwszych państw, które zaangażowało się w syryjski konflikt. Od samego początku wojny domowej Ankara postawiła na obalenie prezydenta Syrii Baszara al-Asada, próbując zapewnić sobie status dominującej siły w regionie. 

Sytuacja w Syrii zmieniła się, lecz strategia Erdogana nie uległa zmianom. W rezultacie Turcja stworzyła przeszkodę na drodze do deeskalacji konfliktu — dodaje sprawozdawca gazety. Z jednej strony, Ankara prowadzi wojnę przeciwko syryjskim Kurdom, efektywnie walczącym z bojownikami PI, z drugiej — Turcja stanowi część zorganizowanej sieci terrorystycznej, na którą składa się Państwo Islamskie. Poza tym Turcja opowiadała się za dojściem do władzy w Syrii sunnickiego rządu kontrolowanego przez miejscową komórkę Braci Muzułmanów (organizacja terrorystyczna zakazana na terytorium Rosji — red.), co zaszkodziłoby interesom Rosji i Iranu.

Stewart Rollo podkreśla, że tego lata rząd Erdogana porozumiał się z USA w sprawie wykorzystywania przez Amerykanów dwóch baz tureckich sił powietrznych do nalotów na pozycje PI. Jednocześnie te same bazy były wykorzystywane przez Ankarę do ataków na kurdyjskie formacje zbrojne w Iraku i Syrii.  

„Rząd Erdogana nadal jest bardziej zaniepokojony powstrzymywaniem Kurdów w Syrii niż walką z PI" — uważa analityk. 

Początkowo zachodni urzędnicy, media i wspólnota akademicka rozpatrywali Turcję jako wpływowego moderatora regionalnej stabilności i wzrostu gospodarczego, lecz z czasem Ankarę prawie otwarcie zaczęto postrzegać jako sponsora międzynarodowego terroryzmu. Wiceprezydent USA Joe Biden w jednym ze swoich publicznych występów poruszył temat granicy syryjsko-tureckiej, mówiąc, że głównym problemem w walce z PI dla USA stwarza działalność ich sojuszników. Jeden z urzędników Białego Domu w wywiadzie dla WSJ również mówił o „międzynarodowym zagrożeniu, pochodzącym z Syrii i przebiegającym przez terytorium Turcji". Co więcej, Turcja stała się dla NATO „niebezpiecznych sojusznikiem", wciągającym sojusz w niepożądany konflikt z Rosją — podsumowuje sprawozdawca gazety. 

Zobacz również:

MSZ Niemiec spróbowało wyklarować fakt przerzucenia samolotów do Turcji
Putin wprowadził środki gospodarcze wobec Turcji
NATO rozmieści w Turcji samoloty wczesnego ostrzegania
Tagi:
terroryzm, Recep Tayyip Erdogan, Syria, Rosja, USA, Turcja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz