18:40 24 Luty 2021
Polityka
Krótki link
6373
Subskrybuj nas na

Początkowo Barack Obama próbował przypodobać się królowi Arabii Saudyjskiej, a potem prowadził negocjacje z Iranem ze jego plecami, wywołując gniew Rijadu. Nowy wątek w wydarzeniach na Bliskim Wschodzie doprowadził do tego, że stosunki między Waszyngtonem a Rijadem są w fatalnym stanie.

Kolejny kryzys na Bliskim Wschodzie, spowodowany przez wykonanie kary śmierci na 47 osobach w Arabii Saudyjskiej, wynosi i tak problematyczne relacje amerykańskiego prezydenta Baracka Obamy z saudyjskim królem  na nowy poziom rozczarowania i braku zaufania – pisze „Politico”.

— Nasze stosunki są w fatalnym stanie. Rijad nie będzie nas słuchał, nawet jeśli będziemy chcieli, by nas usłyszano – twierdzi  doradca byłego prezydenta George'a W. Busha ds. Bliskiego Wschodu Elliot Abrams. 

Stosunki między obu krajami były skomplikowane już na początku prezydentury Baracka Obamy. Na drodze wysiłków dyplomatycznych stanęła arabska wiosna. W 2011 roku Obama zrezygnował ze wspierania egipskiego prezydenta i sojusznika Rijadu Hosni Mubaraka i opowiedział się po stronie protestujących. Saudyjscy urzędnicy skarżyli się wówczas amerykańskim kolegom na ich prezydenta, że odwrócił się od niezawodnego arabskiego sojusznika. Natomiast saudyjski król zaczął się zastanawiać czy nie spotka go los Mubaraka.

Kiedy Obama zaczął współpracować z ówczesnym liderem Braci Muzułmanów, którego Rijad uważa za terrorystę i śmiertelne zagrożenie dla monarchii, Muhammadem Mursi, kryzys w stosunkach między obu krajami pogłębił się.

W listopadzie 2013 roku saudyjscy urzędnicy dowiedzieli się z wiadomości o nowej inicjatywie Obamy, tj. próbie rozpoczęcia tajnych negocjacji z Iranem — największym wrogiem Arabii Saudyjskiej. Rijad sprzeciwił się samej idei zawarcia porozumienia z Teheranem. Saudyjczycy obawiali się, że Obama planuje strategiczny przewrót w polityce regionalnej i byli wściekli, że amerykański prezydent działa za ich plecami.

Do samej śmierci Abdullaha stosunki między przywódcami były w katastroficznym stanie. Po objęciu tronu przez Salmana Barack Obama podejmował konkretne kroki w kierunku pojednania. Na przykład, przerwał wizytę w Indiach i pojechał na pogrzeb Abdullaha. Saudyjski król nie przyjął wyciągniętej do siebie ręki i nie pojechał na zjazd sunnickich liderów świata arabskiego w podmiejskiej rezydencji amerykańskiego prezydenta Camp David. Waszyngton nadal próbował przekonać rodzinę królewską, że stoi po ich stronie.

Obama poparł kampanię wojskową Rijadu w Jemenie, mimo głosów sprzeciwu w administracji. Amerykański prezydent jest też powściągliwy w komentarzach: Biały Dom nie spieszy się z potępieniem egzekucji szyickiego duchownego.

Najlepszym sposobem na ocieplenie stosunków z Arabią Saudyjską byłoby wywarcie presji na Iran. Jednak dopóki Obama nie wykaże się determinacją, relacje miedzy Rijadem a Waszyngtonem będą się jedynie pogarszać, co oznacza niemożliwe do przewidzenia konsekwencje.

Zobacz również:

Białoruś zamyka ambasadę w Izraelu
Start myśliwca MiG-29 z trampoliny
Mer Kolonii zszokowała Niemki radą, jak uniknąć ataków na tle seksualnym
Tagi:
Salman bin Abdulaziz Al Saud, Barack Obama, Arabia Saudyjska, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz