12:52 28 Wrzesień 2020
Polityka
Krótki link
5401
Subskrybuj nas na

Prezydent USA w przemówieniu przed Kongresem próbował zaprezentować sukcesy swojej polityki zagranicznej. Tymczasem, według sondaży opinii publicznej, połowa Amerykanów jest z niej niezadowolona.

To, o czym Barack Obama przemawiał z posłaniem do Kongresu „O sytuacji kraju”, mija się z tym, co obywatele USA widzą i słyszą w telewizji oraz z tym, co mówią Republikanie, pisze portal Politico.

- We wtorek wieczorem Obama opisał swoją politykę zagraniczną jako zrównoważoną, perspektywiczną i pomyślną. Ale do takich argumentów on odwoływał się również wcześniej — i na razie Amerykanie tego nie kupili, — zaznacza w swoim artykule starszy korespondent gazety do spraw zagranicznych Michael Crowley.

Zwrócił on uwagę na ostatnie sondaże opinii publicznej, których wyniki wykazały, że prawie połowa Amerykanów nie aprobuje polityki zagranicznej USA. Niezadowolenie obywateli wynika przede wszystkim ze względu na zagrożenie terrorystyczne ze strony „Państwa Islamskiego” i „Al-Kaidy” (zakazane w Rosji — red.).

Jednak Obama w swoim przemówieniu wyraźnie pomniejszym zagrożenie terroryzmem. Oświadczenia o tym, że walka z „Państwem Islamskim” to „III wojna światowa” prezydent USA nazwał przesadą, która jest na rękę terrorystom.

W szczególności Crowley zauważył, że Obama „ledwo dotknął prowokacji Putina”. Pod prowokacjami autor ma na myśli rosyjską operację wojskową w Syrii, a także jej rzekomą „stałą rolę” w wydarzeniach na wschodzie Ukrainy.

Dziennikarz zwrócił uwagę także na fakt, że prezydent USA nazwał Ukrainę i Syrię „państwowymi klientami”. Określenia „klient” w przygotowanej mowie nie było, a jeśli w stosunku do Syrii ta wypowiedź, z punktu widzenia Crowley’a, „być może jest prawdą”, to Kijów ona raczej przygnębi.

Syrii zaś Obama poświęcił „tylko jedną linię” mówiąc, że USA „współpracują z lokalnymi siłami i kierują międzynarodowe wysiłki, aby pomóc temu złamanemu społeczeństwu szukającemu trwałego pokoju”. Perspektywy takiego pokoju wciąż wydają się bardzo dalekie, dodał Crowley.

Prezydent USA Barack Obama i król Arabii Saudyjskiej Salman ibn Abd al-Aziz Al Su’ud
© AP Photo / Carolyn Kaster
Dziennikarz zwrócił także uwagę na nieścisłość, której dopuścił się amerykański prezydent. Mówiąc o Afganistanie poświęcił mu tylko „przelotne odniesienia”. „Po raz pierwszy od 11 września 2001 roku nasza misja bojowa w Afganistanie zakończyła się”, — powiedział Obama. I oficjalnie jest to prawda, ale od października 15 amerykańskich żołnierzy zginęło na terytorium tego kraju, dodaje autor.

Inne zaniedbanie, które wskazuje Crowley — oświadczenie amerykańskiego prezydenta na temat Iranu. Choć Obama chwalił umowę nuklearną z Iranem, Amerykanie oglądali w telewizji kablowej wiadomości, że w Iranie w niejasnych okolicznościach aresztowano amerykańskich marynarzy. O tych marynarzach, którzy musieli spędzić noc w Iranie, prezydent USA nie powiedział ani słowa.

Czy Obama w jego ostatnim roku u władzy będzie w stanie zdobyć zaufanie sceptycznie nastawionych Amerykanów koncentrując się na problemach, których do tej pory udawało mu się unikać, to się okaże, podsumowuje korespondent Politico.

Zobacz również:

Ostrzał amerykańskiego śmigłowca w Afganistanie: jeden żołnierz zginął, 2 zostało rannych
Trump: Hillary Clinton i Barack Obama stworzyli Państwo Islamskie
Stosunki Rosji i USA są kluczowym czynnikiem zapewnienia międzynarodowego bezpieczeństwa
Tagi:
Politico, Kongres USA, Barack Obama, Afganistan, Ukraina, Syria, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz