12:48 22 Styczeń 2018
Warszawa-4°C
Moskwa-8°C
Na żywo
    Przechodnie w styczniu w Jałcie

    Polski publicysta: „Polacy, przyjeżdżajcie odpoczywać na Krym!"

    © Sputnik. Sergey Malgavko
    Polityka
    Krótki link
    Wiktor Bezeka
    371445

    Na łamach europejskich gazet i w telewizji dość często pojawia się informacja o Krymie, w której prawdę trudno jest oddzielić od wymysłu. Większość osób piszących o Krymie nie jedzie tam i woli powielać jedne i te same mity.

    Na łamach europejskich gazet i w telewizji dość często pojawia się informacja o Krymie, w której prawdę trudno jest oddzielić od wymysłu. Większość osób piszących o Krymie nie jedzie tam i woli powielać jedne i te same mity.

    Autobus Sewastopol-Jałta w okolicach dużej Jałty na odcinku trasy niedaleko Ałupki.
    © Sputnik. Alexey Malgavko
    Jednak, coraz więcej "śmiałków" wyrusza w podróż na Krym, aby na własne oczy zobaczyć ten piękny zakątek Europy. Są wśród nich politycy, biznesmeni, działacze społeczni, dziennikarze z całej Europy. Przyjeżdżają, "zapominając" poprosić o zgodę byłą "macochę" Krymu —Ukrainę.

    Obecnie na zaproszenie Rosyjsko-Polskiego Centrum Dialogu i Porozumienia na półwyspie przebywa grupa polskich dziennikarzy. Udało nam się telefonicznie 
    porozmawiać z jednym z nich, polskim publicystą Wojciechem Grzymałą.

     — Co jest celem, jaki jest powód wizyty Państwa na Krym?

    — Nasza wizyta, którą akurat realizujemy, bo jeszcze się nie skończyła, dopiero jest czwarty dzień z siedmiu, ma na celu poznanie sytuacji, jaka panuje. Przybyciem do Krymu możemy pokazać swój stosunek do tych wydarzeń, które niedawno się tu odbywały i do samych ludzi, którzy tu mieszkają, żyją. Oni patrzą i zastanawiają się, jaki jest odbiór ich istnienia. Możemy zademonstrować poczucie jedności w Europie w stosunku do nich. Chcielibyśmy pokazać, że tę sytuację, która obecnie ma miejsce, postrzegamy jako wrogą, czy niewłaściwą, lub niekorzystną.

     — Z kim udało się spotkać i porozmawiać? Ponoć miało miejsce spotkanie z władzami Krymu. O czym była rozmowa?

    — W tej chwili, ogólnie rzecz biorąc, zwiedzamy okolice i cały półwysep. Byliśmy na przejściu promowym i tam mogliśmy zapoznać się z sytuacją, zobaczyć, jak to jest realizowane technicznie. Byliśmy rzeczywiście na spotkaniu z władzami Krymu. Byliśmy również zaproszeni przez przywódców Tatarów krymskich. Przedstawiono nam sytuację, to jak oni ją widzą. Wyrobiliśmy sobie pogląd o ich stosunku do nas Polaków, czy Europejczyków, gdzie zaskoczeni byliśmy pewną otwartością, optymizmem i powiedziałbym, przyjaźnią.

     — Co mówią krymczanie o nowej władzy? Czy chcą z powrotem do Ukrainy?

    — Trudno mi odpowiedzieć na takie pytanie kompetentnie, ponieważ tych kontaktów zbyt dużo jeszcze nie mieliśmy, za krótko jesteśmy. Oczywiście mamy swobodę kontaktów. Na lotnisku, w hotelach, restauracjach, w sklepach czy na ulicy nie spotkaliśmy się z jakimiś wypowiedziami negatywnymi.   

     — Jaka jest reakcja zwykłych mieszkańców na pewne trudności, spowodowane zakazem przez władze ukraińskie dostaw wody i żywności na Krym, odcięciem prądu?

    — Dotychczas nie widzieliśmy jakiś majdanów, czy protestów na ulicach. Ludzie, z którymi mieliśmy kontakt nie podnosili takich kwestii. Oczywiście są trudności, ale nie są one takie, żeby ich nie przezwyciężyć i nie poradzić sobie z nimi. Nie spotkaliśmy się z tym, żeby był to powód do jakiegoś sprzeciwu przeciwko władzom.

     — Co Pana zaskoczyło na Krymie najbardziej?

    — Mnie zaskoczył głęboki spokój, jaki tu panuje i pewien optymizm.  I jeszcze jedna sprawa. Otóż dla mnie jest to pierwszy kontakt z Rosjanami, pierwszy raz jestem w Rosji, na Krymie i tu nastąpiło zderzenie między tą wiedzą, wyobrażeniem, które było budowane od lat z nauczania historii, przekazu medialnego, a tym, co widzę tu osobiście: To jest poważny konflikt.

    Widzę tutaj pewien spokój, życie jest unormowane, w sklepach jest wszystko niezbędne. Ja mógłbym spokojnie się na Krym przeprowadzić i tu mieszkać.

     — Czy styczniowa pogoda nie przeszkadza w odbiorze uroków tej ziemi?

    — Byliśmy w Kerczu, tam typowo styczniowo jak w Rosji —minusowe temperatury, dosyć silne wiatry. Ale w tej chwili na samym Krymie jest temperatura dodatnia, słoneczko, piękne widoki. Bardzo dobrze się czujemy. Ja osobiście z łatwością wkomponowuję się w tę rzeczywistość. Jest tu mi bardzo dobrze.

     — Czy warto Pana zdaniem zachęcać Polaków odwiedzać Krym? O czym przede wszystkim będziecie chcieli powiedzieć rodakom w Polsce po powrocie z Moskwy i Krymu?

    — Jeśli pytanie jest takie, czy bylibyśmy chętni do zachęcania Polaków do przyjazdów tutaj, to odpowiem: oczywiście, tak. W kontekście tych emigrantów, którymi zalewane są rejony Europy, są wręcz niebezpieczne takie kraje jak Hiszpania, Grecja, Włochy, to tutaj jest oaza spokoju i wypoczynku. Oprócz tego jest odpowiedni klimat.

    Ja sam chętnie tu przyjadę w najbliższym okresie, w maju tego roku. Jestem za tym, żeby na przykład dzieci przyjeżdżały nad Morze Azowskie, o którym nam opowiadano takie wspaniałe rzeczy. Teraz jesteśmy w Jałcie, jest malowniczo, to bardzo dobry pobyt.

     

    Zobacz również:

    Francuscy parlamentarzyści o wizycie na Krymie
    Francuscy parlamentarzyści o Krymie: ogromna różnica z tym, co pokazują u nas
    Tagi:
    Wojciech Grzymała, Krym, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz