11:14 14 Sierpień 2018
Na żywo
    Gazociąg Północny

    Berlin chce decydować o Nord Stream 2 samodzielnie

    © Sputnik . Igor Zarembo
    Polityka
    Krótki link
    32377

    Bruksela, Warszawa i Waszyngton obawiają się, że gazociąg będzie „dyplomatyczną pałką” w rękach Moskwy. Niemcy są niezadowolone z prób Białego Domu wpływania na przebieg dyskusji o budowie gazociągu, pisze gazeta Politico.

    Konflikt wokół rozbudowy gazociągu „Nord Stream 2” nabiera kształtów „klasycznego dramatu zimnej wojny”, gdzie Moskwa i Waszyngton walczą o wpływy w Europie, pisze gazeta Politico.

    Bruksela, Warszawa i Waszyngton obawiają się, że gazociąg będzie „dyplomatyczną pałką” w rękach Moskwy i pozwoli jej wpływać na dostawy gazu do Europy Środkowej bez uszczerbku dla niemieckiego rynku. W przypadku realizacji projektu udział „Gazpromu” na niemieckim rynku wzrośnie do 60%, zaznacza gazeta.

    „Niektóre europejskie kraje głośno sygnalizują, że konsekwencje (budowy „Gazociągu Północnego 2” —red.) wpłyną nie tylko na stosunki między Moskwą a Berlinem <…> W dalszym ciągu wyrażamy zaniepokojenie „Gazociągiem Północnym” zarówno na poziomie ogólnoeuropejskim, jak i wewnątrz Niemiec”, — cytuje gazeta słowa ambasadora USA w Niemczech Johna Emersona.

    Politico zauważa, że Berlin jest niezadowolony z prób Białego Domu wpływania na przebieg dyskusji o budowie gazociągu.

    „Są kwestie, które Europejczycy powinni rozwiązywać samodzielnie”, — odparł niemiecki ambasador w Waszyngtonie Peter Wittig. Amerykanie, zdaniem dyplomaty, „podchwycili obawy innych europejskich krajów”.

    Także Bruksela rozpaczliwie próbuje zatrzymać realizację gazowego projektu — ogólnoeuropejskie władze próbują znaleźć dźwignię prawną, aby zatrzymać drugi „Gazociąg Północny”, ale to będzie trudne. Generalna Dyrekcja Komisji Europejskiej ds. Energetyki stwierdziła, że ​​projekt w całości podlega unijnym regulacjom, w tym część gazociągu, która bieganie po dnie Bałtyku, zauważa gazeta. W tym przypadku weszłyby w życie unijne przepisy zakazujące dostawy gazu jednocześnie przez posiadacza obiektów infrastruktury, co pozbawiłoby „Gazprom” kontroli nad gazociągiem. Niemniej jednak organ prawny Komisji Europejskiej stwierdził, że zasady regulacji rynku energetycznego UE w odniesieniu do projektu nie mają zastosowania.

    „Jeśli pozycja Dyrekcji Prawnej zostanie przyjęta, wówczas UE nie może twierdzić o zastosowaniu europejskiego ustawodawstwa energetycznego do dowolnej części „Nord Stream 2”, — głosi notatka analityczna Dyrekcji Generalnej KE ds. Energetyki.

    Projekt „North Stream 2” przewiduje budowę dwóch nitek gazociągów o łącznej przepustowości 55 mld metrów sześciennych gazu rocznie z rosyjskiego wybrzeża przez Morze Bałtyckie do Niemiec. „Gazprom” będzie właścicielem 50% udziałów w specjalnie utworzonej spółce Nord Stream 2 AG, a europejskie firmy BASF, E.ON, Engie, OMV, Shell — po 10% w projekcie.

    Przeciwko projektowi aktywnie występuje Ukraina, która w przypadku jego realizacji straci swoją rolę jako kraju tranzytowego dla rosyjskiego gazu do Europy. Ponadto Estonia, Litwa, Łotwa, Polska, Rumunia, Słowacja i Węgry pod koniec ubiegłego roku wysłały do Brukseli list z krytyką projektu twierdząc, że może on zwiększyć zależność Europy od gazu z Rosji, osłabić bezpieczeństwo energetyczne krajów Europy Środkowej i UE, doprowadzić do dalszej destabilizacji sytuacji na Ukrainie.

    Zobacz również:

    Nord Stream 2 - rura niezgody
    Carnegie Europe: spory wewnątrz UE nie powstrzymają budowy Gazociągu Półnecnego-2
    Gazprom jest przekonany, że Gazociąg Północny 2 zostanie zrealizowany
    Tagi:
    gaz, Nord Stream-2, Gazociąg Północny - 2, Komisja Europejska, Unia Europejska, Shell, OMV, Engie, BASF, E.ON, Gazprom, Politico, Rumunia, Łotwa, Litwa, Estonia, Węgry, Słowacja, Ukraina, Rosja, Bruksela, Polska, Niemcy
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz