07:16 08 Grudzień 2019
Polski ekonomista i polityk Leszek Balcerowicz

Kto powierza Polakom główne stanowiska w Kijowie?

© AP Photo / Alik Keplicz
Polityka
Krótki link
21690
Subskrybuj nas na

Wraz ze zmianą rządu w Kijowie na Ukrainę nadciągnęła nowa fala zagranicznych „najemników”, którzy zajmują różne wysokie stanowiska.

Teraz cudzoziemcy koncentrują się w sektorze gospodarki, okupując stołki doradców i kierowników konkretnych przedsiębiorstw. Rzuca się w oczy także fakt, że imigrantów z byłego Związku Radzieckiego — Gruzinów i Litwinów — zastępują teraz przede wszystkim Polacy. Kto przyszedł, by kierować gospodarką Ukrainy, i dlaczego, orientowała się gazeta internetowa lenta.ru.

Ukraina
© AFP 2019 / Sergei Supinsky
Głównym zagranicznym zawodnikiem wagi ciężkiej w obecnej ukraińskiej władzy jest z pewnością czołowy polski reformator, były minister finansów i szef Narodowego Banku Polskiego Leszek Balcerowicz. Na bezpośrednie pytanie, czy Poroszenko zaproponował mu posadę premiera, stanowczo odmówił odpowiedzi. Ale już w lutym dał do zrozumienia, że jest gotów wystąpić w roli „strategicznego doradcy”.

69-letni Balcerowicz otrzymał jednocześnie kilka odpowiedzialnych stanowisk w Kijowie. Po pierwsze, jest przedstawicielem prezydenta Ukrainy w gabinecie ministrów — jest to bardzo formalne i bardzo poważne stanowisko. Po drugie, doradcą prezydenta Ukrainy. Po trzecie, współprzewodniczącym grupy doradców strategicznych ds. wspierania reform na Ukrainie. I wreszcie, członkiem Narodowej Rady Reform.

Jakie konkretnie są jego obowiązki, to nie jest do końca jasne. Sam Balcerowicz w jednym z wywiadów powiedział, że będzie pokazywał „osiągnięcia Ukrainy, które nie zawsze są zauważane przez Zachód”. Powagę intencji Balcerowicza potwierdza prowadzony teraz proces formowania „swojej drużyny”, do której wejdą także „pewni przedstawiciele Polski”. Do Kijowa przeniosą się przynajmniej dwaj z jego najbliższych sojuszników — polityk Jerzy Miller i dziennikarz Mirosław Cech.

Gubernator obwodu odeskiego Michaił Saakaszwili
© Sputnik . David Khizanashvili
Ciekawa jest reakcja Polski na te nominacje, pisze lenta.ru. Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro nie ukrywa swoich obaw o los Ukrainy. „Czasy Balcerowicza w Polsce to: afera Fozz, alkoholowa i inne, zrujnowane fabryki i państwowe gospodarstwa rolne, sprzedane za grosze banki… Boże, chroń Ukrainę” — powiedział.

„Balcerowicz… ciął bez znieczulenia. Ze względu na jego reformy cztery miliony Polaków wyjechały, a dwa miliony pozostały bez pracy… zamknięto wiele firm, szkół, przedszkoli, zmniejszono świadczenia socjalne, zamrożono płacę minimalną” — wspomina była burmistrz miasta Rawa Ruska w obwodzie lwowskim na Ukrainie Irina Wereszczak.

Kolejna głośna nominacja — w „Ukrzaliznycie” (ukraińskich kolejach). Na czele państwowej spółki, odpowiedzialnej za wszystkie koleje kraju, stanął inny obywatel Polski — Wojciech Balczun. Balczun znany jest jako osobliwy muzyk rockowy, jego skandaliczne klipy już powszechnie omawiane są na Ukrainie. Okazało się, że Polak w ogóle nigdy nie korzystał z ukraińskich pociągów. „Oczywiście mam zamiar pojeździć lokalnymi pociągami. Bez tego doświadczenia nie mogę mieć jasnego wyobrażenia o tym, z czym będę musiał pracować, i co właściwie musimy razem zmienić” — dodał wszystkim otuchy Balczun.

Granica, drut kolczasty
© Fotolia / Kostyantyn Ivanyshen
Cudzoziemcom powierzono także niektóre inne ważne stanowiska. Istotną rolę w ukraińskich procesach politycznych i ekonomicznych powierzono byłemu szefowi Ministerstwa Finansów Republiki Słowackiej oraz jej byłemu wicepremierowi Ivanowi Miklošowi. Mikloš stanie na czele grupy doradców Strategic Advisory Group, która złożona jest z obywateli Polski i Słowacji.

Jak zaznaczył Mikloš, głównym celem tego organu jest wspieranie reform i koordynacja gałęzi władzy wykonawczej w Kijowie. Lenta.ru szczególnie podkreśla, że pracę Strategic Advisory Group finansują międzynarodowi dawcy, a nie budżet państwa Ukrainy. Kto dokładnie — nie podano.

Tomaszem Jankowski
© Zdjęcie : Aniela Bilewicz
Jedna z nadal jeszcze działających na Ukrainie dużych firm budujących maszyny, zakład „Elektrotjażmasz” w Charkowie, dostała Jeana-André Barbosa — obywatela Francji i Meksyku, który mieszka w Polsce i ożenił się z Ukrainką. Jednak pracownicy firmy już wyrażają niezadowolenie, słusznie wskazując, że wcześniej Francuz pracował w firmie, która ma powiązania z Siemensem, bezpośrednim konkurentem Charkowa.

W odróżnieniu od pierwszego najazdu obcych, powitanych na Ukrainie z pewną euforią, druga fala „przyjaciół”, głównie z Polski, wywołuje jawny sceptycyzm, pisze Lenta.ru. Ich metody pracy są znane. Najwyraźniej wszystkie zmiany, jeśli one nastąpią, będą prowadzone kosztem najsłabszej części społeczeństwa, a jest to ​​zdecydowana większość obywateli kraju. Zresztą niewykluczone, że nowo mianowani z zagranicy to po prostu piękny szyld dla Zachodu wezwany w celu pomocy reżimowi Poroszenki, aby chociaż jakoś „zachować twarz”. Inna opcja — wszyscy ci menedżerowie narzuceni Kijowowi przez Zachód są swego rodzaju „obserwatorami” dla procesów zachodzących w gospodarce kraju od Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) i innych kredytodawców, konkluduje lenta.ru.

Zobacz również:

Ukraina zawiesiła import gazu przez Polskę
Ukraina nie będzie spłacać długu wobec Rosji
Foreign Policy: Ukraina dokonuje rewizji historii za zgodą Poroszenki
Tagi:
Leszek Balcerowicz, Petro Poroszenko, Słowacja, Polska, Ukraina
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz