Widgets Magazine
22:18 20 Wrzesień 2019
Flagi Turcji i UE

W UE nie znajdzie się miejsce dla Turcji

© AFP 2019 / Bulent Kilic
Polityka
Krótki link
2201
Subskrybuj nas na

Członkiem zjednoczonej Europy nie może być baza terrorystów, - a właśnie tak teraz Zachód zaczyna postrzegać kraj Erdogana, - pisze dziennikarz Iwan Preobrażenski w artykule dla agencji informacyjno-analitycznej Rosbalt.

W najbliższych tygodniach powinny ostatecznie wyjaśnić się oficjalne stosunki Ankary z Unią Europejską, pisze. Można powiedzieć, że po nieudanej próbie puczu wojskowego w Turcji, która zakończyła się zwycięstwem prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana, żadnych poważnych kontaktów z Europejczykami nie było. Masowe „czystki” aparatu państwowego, rozgromienie armii i po części policji, zwolnienia dziesiątków tysięcy nauczycieli i profesorów uniwersyteckich, a co najważniejsze, obietnica przywrócenia kary śmierci, — wszystko to, oczywiście, nie przyczyniło się do poprawy stosunków Ankary z Unią Europejską. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że prezydent Erdogan starannie demonstruje, że ma teraz innego potencjalnego najbliższego sojusznika — Rosję.

Tymczasem Unia Europejska i Turcja powinny rozwiązać kilka strategicznie ważnych kwestii, które „zawisły” jeszcze przed nieudaną próbą przewrotu wojskowego i radykalną autorytarną, czy nawet jak twierdzą niektórzy eksperci totalitarną transformacją tureckiego reżimu sprawującego rządy.

Flaga Turcji
© REUTERS / Stoyan Nenov
Według dziennikarza pierwsza kwestia niepokoi raczej Europejczyków niż Turków. Mowa o tak zwanym porozumieniu migracyjnym, zgodnie z którym Turcja powinna przyjąć na swoją ziemię dużą część deportowanych z Europy syryjskich uchodźców. Te tureckie usługi powinny być dość hojnie opłacone, tylko pierwsza transza stanowi 3 miliardy euro.

Z kolei Turcja, w ramach tego porozumienia, oprócz pieniędzy powinna otrzymać zniesienie wiz do Unii Europejskiej, a w najbliższej przyszłości stać się również jednym z członków tego ponadnarodowego tworu. Jednak wszystko to zostało uzgodnione przez ostatni turecki rząd, którego szef Ahmet Davutoglu został zdymisjonowany „na własne żądanie”, w tym być może za zbyt bliskie związki z Brukselą.

Dla Erdogana po puczu wartość porozumień z UE jest już całkowicie nieistotna. Wszystko to doskonale rozumie także Unia Europejska. Austriackie władze, na przykład, bezpośrednio oświadczają, że na najbliższym wrześniowym szczycie one zamierzają ostatecznie, raz na zawsze odrzucić ideę przyjęcia Turcji do szeregów wspólnej rodziny europejskiej. W Niemczech najbardziej aktywną postawę przyjęło Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, — uważa Preobrażenski.

Ogólnie rzecz biorąc zarówno ze strony UE, jak i ze strony Turcji nadchodzą dość jasne sygnały. Najprawdopodobniej już w najbliższych tygodniach będzie można oglądać ostateczny „rozwód” Ankary z Brukselą, u których „miesiąc miodowy” zakończył się nagłą i burzliwą kłótnią. O integracji Turcji z UE raczej można zapomnieć i to na długo. A to oznacza, że także porozumienie migracyjne przestanie istnieć jeszcze przed końcem 2016 roku, co wreszcie zmusi eurobiurokrację do nie szukania łatwych rozwiązań, lecz zajęcia się opracowaniem prawdziwej długoterminowej polityki migracyjnej dla Unii Europejskiej, — konkluduje sprawozdawca Rosbalt.

Zobacz również:

Turcja nie chce odsyłać do UE wykształconych uchodźców
Davutoğlu ostrzega UE: Turcja może wyjść z układu w sprawie migracji
Politico: Merkel siedzi na kilku „bombach z opóźnionym zapłonem"
Tagi:
wizy, migranci, Unia Europejska, Ahmet Davutoglu, Recep Tayyip Erdogan, Rosja, Turcja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz