23:54 09 Lipiec 2020
Polityka
Krótki link
7317
Subskrybuj nas na

Brazylijski Senat w środę postawił kropkę nad i w kwestii impeachmentu Dilmy Rousseff. Prezydent została odwołana z urzędu. Zastąpi ją do końca 2018 roku wiceprezydent Michel Temer.

Demonstracja w Warszawie przeciwko polityce migracyjnej UE
© AFP 2020 / Wojtek Radwanski
Epoka 13 lat rządów lewicy w południowoamerykańskim kraju dobiegła końca, choć zwolennicy Rousseff i ona sama nie nazywają tego inaczej, jak zamachem stanu.

Proces przeciwko Rousseff, który zainicjowano ok. rok temu i który doprowadził do zawieszenia jej w obowiązkach prezydenta, był trudny i bardzo zagmatwany. Powodem tego były podejrzenia o udział Rousseff w machinacjach podatkowych i oskarżenia o ukrywanie złego stanu finansów państwa. Jak piszą media, cześć pieniędzy mogła być wykorzystana w kampanii wyborczej Rousseff w 2014 roku.

Równolegle w miastach Brazylii odbywały się protesty przeciwko i za impeachmentem. W São Paulo policja zatrzymała kilku uczestników protestów zwolenników Rousseff. Do niegroźnych starć doszło w brazylijskiej stolicy, niedaleko Kongresu.

Brazylia znalazła się w trudnej sytuacji. Z jednej strony, zachowano przewidziany w konstytucji impeachment, a z drugiej – zwolennicy Rousseff pewnie mówią o zamachu stanu, bo była prezydent nie przyznała się do winy.

Tymczasem sytuacja gospodarcza Brazylii w ostatnich miesiącach jest daleka od idealnej na tle skandalu korupcyjnego wokół przedsiębiorstwa naftowego Petrobras, który był jednym z impulsów do rozpoczęcia impeachmentu. Nowe władze prawdopodobnie będą kontynuować politykę ograniczania wydatków socjalnych, co do kolejnych wyborów może podziałać na korzyść lewicy, która na pewno obieca ludziom, że przywróci programy socjalne.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel
© AFP 2020 / Tobias Schwarz
Jednak dla Rousseff jeszcze nie wszystko stracone. Jej obrona już przygotowała dwie apelacje od decyzji Senatu do Federalnego Trybunału Sprawiedliwości. Jeśli to nie przyniesie rezultatów, to obrońca byłej prezydent Jose Eduardo Cardozo już zapowiedział, że skieruje sprawę do międzynarodowych instytucji sądowych, m.in. do Międzyamerykańskiego Trybunału Praw Człowieka. 

Niezależnie od zakończenia, ekonomiści uważają, że Brazylia i tak znajdzie się w trudnej sytuacji gospodarczej. Przywrócenie poziomu dochodów ludności z 2013 roku uda się w najlepszym przypadku w 2021 roku. Pod warunkiem przeprowadzenia głębokich reform gospodarczych, dalszej redukcji wydatków państwowych i reformy podatkowej.

W każdym razie Brazylię czekają dwa lata rządów niepopularnego prezydenta – niezależnie od tego, czy decyzja Senatu w sprawie impeachmentu zostanie podtrzymana, a może nagle anulowana. W pierwszym przypadku Michel Temer, zaprzysiężony na prezydenta z pominięciem procedury wyborów, nie może pochwali się dużym poparciem społecznym. Dowodem na to są liczne protesty przeciwko polityce władz. Przy czym sam Temer już zapowiedział wprowadzenie niepopularnych, ale niezbędnych dla gospodarki środków.

Z drugiej strony sama Rousseff, które ma za sobą odsunięcie z urzędu i publiczne wyjaśnienia sprawy, też nie może poszczycić się szerokim poparciem społecznym. Dlatego kraj powinien patrzeć w przyszłość z nastawieniem na wybory prezydenckie w 2018 roku, wyniki których dadzą Brazylii nowego popularnego prezydenta. Skąd będzie pochodził – z prawicy czy lewicy – czas pokaże i rozwój wydarzeń w kraju z najsilniejszą gospodarką w całej Ameryce Łacińskiej.

Zobacz również:

Syryjska opozycja oskarżyła USA o próbę dyskredytacji Damaszku
Ławrow: USA próbują narzucić Europie dostawy swojego skroplonego gazu ziemnego
Sondaż: Połowa Ukraińców nie popiera wypowiedzi Sawczenko
Tagi:
impeachment, Dilma Rousseff, Brazylia
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz