15:52 30 Marzec 2020
Polityka
Krótki link
17871
Subskrybuj nas na

Dwa lata temu na szczycie G20 w australijskim Brisbane Rosję przyjęto chłodno, jednak od tej pory wpływy Moskwy wzrosły na tyle, że nie można jej ignorować, uważa korespondent telewizji CNN Matthew Chance.

Jakiś czas po wydarzeniach na Krymie Zachód mówił o izolacji Rosji, wywołanej amerykańskimi i europejskimi sankcjami, ale Moskwa, jak się wydaje, powróciła na światową arenę jako mocarstwo, którego „dwudziestka” nie może ignorować, zauważył dziennikarz.  

„Ta zmiana jest szczególnie zauważalna w Syrii, gdzie operacja na wielką skalę rosyjskiego lotnictwa zmieniła układ sił na korzyść sojusznika (Rosji) Baszara al-Asada” – podkreślił korespondent CNN. 

Tymczasem szczyt G20 w Chinach otacza atmosfera niejasności sytuacji w Syrii i konfliktu na Ukrainie. Zdaniem analityka, te okoliczności pociągną za sobą jeszcze większą uwagę zwróconą ku „gościowi numer jeden” pekińskiego zjazdu światowych liderów – prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi. 

Szczyt G20 odbędzie się 4-5 września w chińskim mieście Hangzhou. Główny temat obrad to „budowa innowacyjnej, zdrowej, wzajemnie korzystnej i inkluzywnej gospodarki światowej”. 

Stosunki Rosji i Zachodu pogorszyły się z powodu sytuacji na Ukrainie i Krymie. Pod koniec lipca 2014 roku Unia Europejska i USA zmieniły politykę sankcji punktowych na wprowadzenie sektoralnych ograniczeń przeciwko całym branżom rosyjskiej gospodarki. Na Zachodzie zniesienie sankcji wiązane jest z pełną realizacją porozumień mińskich w Donbasie. 

Zobacz również:

Putin: G20 nie powinno ingerować w politykę zagraniczną
Biały Dom nie wyklucza nieformalnego spotkania Obamy i Putina w ramach G20
Xi Jinping zaprosił Putina na szczyt G20
Tagi:
G20, CNN, Matthew Chance, Zachód, USA, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz