Widgets Magazine
10:07 13 Listopad 2019
Waszyngton

Po amerykańskiej stronie lustra, czyli o nowej porcji absurdu

© Fotolia / Wasin Pummarin
Polityka
Krótki link
1331
Subskrybuj nas na

Oświadczenia szefa amerykańskiego wywiadu Jamesa Clappera o możliwej ingerencji Moskwy w kampanię wyborczą w Stanach Zjednoczonych to nowy poziom absurdu - oświadczył w rozmowie z Ria Novosti wiceszef MSZ Rosji Siergiej Riabkow.

Wcześniej Dyrektor Wywiadu Narodowego (DNI) USA powiedział, że podejmowane przez Moskwę próby ingerencji lub wywierania wpływu na przebieg wyborów w Stanach Zjednoczonych sięgają lat 60. Zdaniem Clappera, „w Rosji panuje tradycja ingerencji w wybory, zarówno swoje własne jak i w wybory innych krajów". Szef amerykańskiego wywiadu oświadczył, że nie powinno to dziwić i dodał, że istnieją dokumenty związane z ubiegłymi wyborami, które świadczą o tym, że Rosja „w taki czy inny sposób usiłowała wpłynąć na wybory".

„Nie pierwszy raz zderzamy się z tego rodzaju stanowiskiem, ale chyba po raz pierwszy amerykańska strona wkłada do jednego worka niedawne wybory do Dumy Państwowej i zbliżające się wybory na urząd prezydenta USA. To nowy poziom absurdu i my już się gubimy po tej amerykańskiej stronie lustra" — powiedział Riabkow.

Zdaniem wiceministra, „konsternację budzi to, że tak uparcie i uporczywie mówią o jakiejś ingerencji z naszej strony ludzie, którzy od dziesięcioleci w najbardziej oczywisty i bezceremonialny sposób mieszają się w sprawy innych krajów".

„Organizacja procesu wyborczego w Rosji została już oceniona, w tym także przez obserwatorów międzynarodowych, i nie ma podstaw do tego by pod tym kątem zwracać uwagę na bełkot, który dociera do nas z Waszyngtonu. Ale jest inna rzecz, na którą trzeba zwrócić uwagę" — podkreślił dyplomata.

Riabkow zauważył, że z nieznanych przyczyn przedstawiciele obecnej amerykańskiej administracji, nie wyłączając funkcjonariuszy sił porządkowych, „konsekwentnie i pryncypialnie nie zauważają niekończącej się masowej ingerencji w kampanię wyborczą USA ze strony ich europejskich sojuszników".

„To znaczy kierownictwa zachodnioeuropejskich krajów i cały szereg innych działaczy politycznych, którzy nie gardzą chwytami czarnego PR stale mówią o swoich preferencjach odnośnie walki rozgrywającej się dzisiaj w Stanach Zjednoczonych. Wszystko to, jak wiadomo, znajduje niedwuznaczne poparcie obecnej administracji. To nowy antyrekord, którego gratulujemy Białemu Domowi i właściwym służbom Stanów Zjednoczonych".

Eksperci zauważają, że znaczna część europejskiego establishmentu niejednokrotnie potępiała sprzeczne wypowiedzi kandydata na urząd prezydenta USA z ramienia Republikanów Donalda Trumpa.

I tak na przykład, w czasie urzędowania na stanowisku premiera Wielkiej Brytanii, David Cameron określił wypowiedzi miliardera na temat muzułmanów jako „głupie i niesłuszne". A prezydent Francji Francois Hollande oznajmił, że „wyskoki" republikańskiego kandydata budzą mdłości oraz że zwycięstwo Trumpa skomplikuje relacje między Waszyngtonem i Europą.

Zobacz również:

Riabkow komentuje amerykańską propozycję wprowadzenia zakazu lotów w Syrii
WP: Amerykańskie agencje wywiadowcze szukają śladów tajnych operacji Rosji w USA
FT: Kijów aktywnie wtrąca się w wybory w USA
Tagi:
wybory prezydenckie, Partia Republikańska USA, Biały Dom, James R. Clapper, Donald Trump, Siergiej Riabkow, François Hollande, Stany Zjednoczone, Waszyngton, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz