00:34 20 Wrzesień 2017
Warszawa+ 13°C
Moskwa+ 10°C
Na żywo
    WikiLeaks ujawnia fakty nt. kampanii prezydenckiej Hillary Clinton

    Amerykańskiej afery ciąg dalszy...

    © flickr.com/ Truthout.org
    Polityka
    Krótki link
    31130360

    Strona WikiLeaks opublikowała 10% poufnych listów przewodniczącego kampanii wyborczej kandydatki na prezydenta USA Hillary Clinton Johna Podesty.

    Chodzi w nich o to, że największe amerykańskie media uzgadniały swoje materiały ze sztabem kandydata a także o to, że pracownicy Clinton starali się „dogodzić" miliarderowi George'owi Sorosowi.

    Pierwsza część dokumentów została opublikowana 8 października, administracja strony umieszcza korespondencję porcjami po kilka tysięcy listów dziennie. Jest to przede wszystkim korespondencja Podesty z doradcami Clinton, przedstawicielami mediów a także fragmenty przemówień Clinton.

    Flaga UE
    © AFP 2017/ John Macdougall
    Na początku października założyciel WikiLeaks Julian Assange zapowiedział, że do końca roku opublikuje „znaczące dane" dotyczące rządów trzech państw i wyborów w USA. W nowej porcji listów na stronie WikiLeaks czytamy między innymi, że John Podesta kontaktował się z głównym korespondentem redakcji politycznej Politico Glennem Thrushem, uzgadniając teksty o kampanii wyborczej i samej Clinton.

    „Czy mogę wysłać wam kilka akapitów, żeby przekonać się, że nigdzie nie ma wpadek?" — pyta Thrush w liście z 30 kwietnia ubiegłego roku, na który dostał pozytywną odpowiedź. W kolejnym liście dziennikarz Politico poprosił, aby Podesta nie ujawniał, że uzgadniał z nim materiał.

    2 marca 2016 roku Thrush napisał Podescie mail zatytułowany „czy mogę to wykorzystać do druku". Zawiera cytat samego Podesty, który przedstawiciel Clinton uznał za „normalny".

    RT
    © Sputnik. Evgeny Biyatov
    Wikileaks odkryła także kolejne szczegóły afery wokół wykorzystywania przez Clinton prywatnej skrzynki mailowej i serwera w czasie pełnienia funkcji sekretarza stanu USA. Zgodnie z opublikowanymi dokumentami, cała jej korespondencja w tamtym czasie składająca się z 55 tys. dokumentów jest dostępna jedynie otoczeniu kandydata i Departamentowi Stanu.

    Wynika to z listów rzecznika prasowego Clinton Nicka Merrilla, który proponował różne warianty oświadczenia kandydatki w sprawie afery. W pierwotnej wersji Clinton twierdzi, że przekazała całą korespondencję do Departamentu Stanu, który wysłał ją do komitetu ds. śledztwa w sprawie śmierci Amerykanów podczas ataku na ambasadę w libijskim Bengazi w 2012 roku (rodzice ofiar oskarżyli sekretarz stanu o „nieprawomocne działania").

    Jednocześnie później tekst oświadczenia uległ zmianie. 

    „Nie powinniśmy mówić, że Departament Stanu przekazał wszystkie maile na wniosek komitetu; po prostu powiemy, że poprosiliśmy Departament Stanu o zrobienie tego" — pisze w liście adwokat Clinton David Kendall. 

    „Aby wyjaśnić sprawę: są i najprawdopodobniej będą tylko dwie strony, które mogą opublikować całą korespondencję składającą się z 55 tys. listów: Departament Stanu i my. Nikt inny nie będzie ich miał. Gowdy (kongresmen Trey Gowdy, szef komitetu — red.) w rezultacie dostanie to, co dotyczy działalności jego komitetu, nie będzie tego więcej niż ma teraz. Być może nie dostanie nawet 500 maili" — podkreślił w korespondencji doradca kandydatki Philippe I. Reines.

    W latach 2015-2016 korespondencję Clinton sprawdziło FBI. Wówczas kandydatka na prezydenta została oskarżona o prawdopodobny wyciek tajnych informacji. W rezultacie służby specjalne nie znaleźli w działaniach polityka cech przestępstwa, aczkolwiek ustalono, że około 100 listów zawierało tajne dane.

    W dokumentach WikiLeaks jest mowa także o tym, że członkowie sztabu Clinton chcieli „dogodzić" miliarderowi George'owi Sorosowi. Szef American Votes (promuje kandydatów na prezydenta Partii Demokratycznej — red.) Greg Speed wysłał Hillary Clinton zaproszenie do akcji charytatywnej w domu Sorosa, w której mieli wziąć udział najwięksi sponsorzy organizacji.

    „Robię to tylko w imię celów politycznych (żeby ucieszyć Sorosa). Nie jest dla mnie zrozumiałe, jaką wagę będzie miała AV w przyszłości" — napisał przedstawiciel firmy Clinton Robert Mook doradcy Clinton Humie Abedin i przewodniczącemu kampanii Podescie w październiku 2014 roku odpowiadając na pytanie, czy Clinton powinna pojawić się na wydarzeniu.

    Jak poinformowały wcześniej media, Soros ofiarował 6 mln dolarów organizacji Priorities USA Action, promującej kampanie wyborcze Demokratów i która obecnie promuje kampanię wyborczą Hillary Clinton.

    Także w materiałach WikiLeaks pojawia się informacja o tym, że sztab wyborczy Clinton postanowił brać pieniądze od zagranicznych agentów.

    Autor jednego z listów, dyrektor finansowy kampanii wyborczej Dennis Cheng prosi o jak najszybsze podjęcie decyzji w sprawie polityki sztabu odnośnie datków osób, działających w interesie państw obcych. Doradca ds. prawnych Marc Elias w korespondencji powołał się na Ustawę o zagranicznych agentach (FARA) i wezwał do zbadania każdego poszczególnego przypadku.

    W rezultacie szef sztabu wyborczego Robbie Mook wyraził gotowość przyjęcia pieniędzy od sponsorów i „odparcia każdego rodzaju ataków". Od rzeczniczki sztabu Jennifer Palmieri otrzymał odpowiedź: „Bierz pieniądze!!!".

    Zobacz również:

    Dlaczego Clinton nie może „znokautować” Trumpa?
    Zmowa milczenia w aferze mailowej Clinton
    Donald Trump podejrzewa Clinton o doping
    Tagi:
    wybory, WikiLeaks, John Podesta, Hillary Clinton, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz