21:25 14 Sierpień 2020
Polityka
Krótki link
Autor
2391
Subskrybuj nas na

Mieszkańcy Włoch zagłosowali w referendum przeciwko reformie konstytucyjnej, którą zaproponował (albo raczej narzucił) premier Matteo Renzi i dla byłego burmistrza Florencji było to politycznym końcem.

Taka absolutna porażka uniemożliwiła powrót kraju do jego rządu w jakiejkolwiek formie. Sam Renzi przyznał się do porażki w nocy liczenia głosów. Razem z nim odchodzi niebezpieczny projekt przemiany włoskiej demokracji w zdeformowany wariant monokracji — władzy jednej partii (lub jednej osoby). Projekt niespodziewanie zablokowało wielu wyborców — 60%. To był jedyny prawdziwy, choć destrukcyjny projekt w ciągu dwóch lat rządów Renziego.

Przegrałem
© Sputnik / Vitaliy Podvitskiy
Warto dodać, że idea reformy konstytucyjnej była szeroko wspierana przez Unię Europejską i Stany Zjednoczone. Wszystko za dyrektywą JP Morgan, której celem jest demontaż konstytucji krajów południa Europy, ponieważ jest w nich zbyt wiele „socjalizmu”. Ogólnie rzecz biorąc wszystko odbywało się pod hasłem „nadmiar demokracji szkodzi rynkowi”. Włosi w większości powiedzieli „nie” na tę nieprzyzwoitą propozycję. W ten sposób oni odmówili dostępu do neoliberalnej wersji, zbudowanej na skrajności.

Gwałtownie uniosła się, w tym także we Włoszech, antyeuropejska fala. Ona już przejawiła się w Wielkiej Brytanii w postaci „Brexitu”, we Francji, gdzie zyskuje na popularności Marine Le Pen. W podobny sposób przejawiła się także w wielu innych europejskich krajach. W ten sposób cios w Renziego stał się także ciosem w Unię Europejską w jej obecnej formie i z obecnymi przepisami prawa.

Niewątpliwie jedną z przyczyn takiego wyniku stała się również polityka zagraniczna Włoch, jej totalne podporządkowanie się decyzjom Ameryki, a w szczególności żądaniom NATO wzmocnienia konfrontacji z Rosją. Antyrosyjskie sankcje zmusiły do powiedzenia „nie” dla reformy znacznej części przedsiębiorców, a w ich rękach są głosy dziesiątków tysięcy pracowników różnych dziedzin przemysłu i rolnictwa, którzy ponieśli straty z powodu rosyjskiego embarga. Swoją rolę odegrało również zaniepokojenie faktem, że Włochy i Europa mogą zostać wciągnięte w konfrontację z Rosją.

Tak więc Włochy czeka nieuchronna zmiana politycznego kursu. Być może czekają nas przedterminowe wybory, które powinny zostać przeprowadzone według nowej ordynacji wyborczej. Ale nie według tej proponowanej przez Renziego, która została już odrzucona w referendum, ani nie według poprzedniej — ordynacji Calderoliego, która została uchylona decyzją Trybunału Konstytucyjnego.

Dlatego też, jeśli nie będzie żadnych niespodzianek, prezydent Republiki Włoskiej Sergio Mattarella będzie musiał powołać nowego szefa nowego rządu „technicznego”. Jego jedynym, lecz trudnym zadaniem będzie opracowanie nowej ordynacji wyborczej.

Ale zebranie takiego rządu również nie będzie łatwe. „Partia Demokratyczna” została rozgromiona w tej konfrontacji z całym krajem. Prawicę reprezentuje tylko „Liga Północna” Matteo Salvini, Berlusconi zszedł już ze sceny politycznej. Pozycję „Ruchu Pięciu Gwiazd” Beppe Grillo trudno jest określić. Jednocześnie obie te partie popierają kardynalną rewizję stosunków z Rosją, zniesienie sankcji, krytykują euro i Unię Europejską.

Kraj opuścił zamglony port zależności od Waszyngtonu i Brukseli. Od dowódcy, który nazywał siebie innowatorem, odwrócili się wszyscy, w tym wielu jego zwolenników. Nowego dowódcy nie ma. Być może całe szczęście.

Przynajmniej głosowanie wykazało jedno: większość Włochów nie chce pić zatrutej wody z bagna światowych bankierów.

Zobacz również:

Moskwa ocenia Renzi bardzo wysoko
Porażka referendum we Włoszech: Renzi podaje się do dymisji, opozycja wiwatuje
Renzi na szczycie UE zablokował nowe sankcje wobec Rosji
Tagi:
referendum, Matteo Renzi, Włochy
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz