13:00 22 Styczeń 2018
Warszawa-4°C
Moskwa-8°C
Na żywo
    Dalajlama, lider buddystów

    Tybetańska broń USA przeciw Chinom

    © AFP 2018/ Lobsang Wangyal
    Polityka
    Krótki link
    9536

    „Widzę, że w USA istnieją pewne problemy, dlatego się tam udam, aby spotkać się z nowym prezydentem” – powiedział niedawno Dalajlama. W odpowiedzi na to oświadczenie Pekin ostrzegł Waszyngton przed jakimikolwiek działaniami skierowanymi na naruszenie suwerenności Chin i zasady jednych Chin w stosunkach chińsko-amerykańskich.

    Flaga UE z nazwami miast ukraińskich
    © Sputnik. Andrey Stenin
    Dalajlama to częsty gość w Białym Domu. Jego ostatnia wizyta w czerwcu tego roku wywołała zdecydowany protest w Pekinie.

    Donald Trump nie może nie wiedzieć, że ewentualny osobisty kontakt z Dalajlamą (i to po tym, jak niedawno tylko przycichło po jego rozmowie z prezydentem Tajwanu) może spowodować jeszcze mocniejszą i świadomą obrazę dla Chin.

    Jednak rozwój stosunków USA-Chiny najwyraźniej w niemałym stopniu będą zależeć od zdolności Donalda Trumpa do nowego podejścia do problemu Tybetu. A konkretnie do amerykańskiego wsparcia zarówno samego Dalajlamy, jak i szeregu zagranicznych pozarządowych organizacji stawiających sobie za cel oddzielenie Tybetu od Chin.

    Kwestia tybetańska zawsze była kością niezgody i czynnikiem destabilizacyjnym w chińsko-amerykańskich stosunkach, o czym świadzą liczne dokumenty departamentu stanu USA i amerykańskiego wywiadu, odtajnione pod koniec lat 90-ych XX wieku. Materiały CIA pokazują, że finansowanie Dalajlamy z budżetu Stanów Zjednoczonych przechodziło po tych samych resortach, co i przeprowadzenie wojskowych operacji z udziałem tybetańskich powstańców w Tybecie do jego wyzwolenia przez armię chińską w 1951 roku.

    Na przestrzeni większej części lat 60-ych CIA przekazywało tybetańskim separatystom od 1,7 miliona dolarów amerykańskich rocznie w celu przeprowadzenia operacji przeciwko Chinom, włącznie z coroczną zapłatą dla samego Dalajlamy w wysokości 180 tysięcy dolarów. A 180 tysięcy dolarów w latach 60-ych znaczyło niemal tyle samo, co 1,5 miliona dolarów dziś, a 180 tysięcy dolarów w latach 70-ych to prawie 800 tysięcy dolarów obecnie.

    Z inicjatywy Kongresu Stanów Zjednoczonych uruchomiono nadawanie w języku tybetańskim w rozgłośni „Głos Ameryki". Potem została stworzona rozgłośnia „Radio Wolna Azja", nadająca w języku tybetańskim. W corocznych raportach Departamentu Stanu UA ds. praw człowieka w Chinach Tybet został wniesiony w oddzielny rozdział. To odzwierciedla zamiar Waszyngtonu, aby uważnie śledzić sytuację praw człowieka w Tybecie, za każdym razem dając sygnał do aktywizacji  tybetańskich separatystów na terytorium Indii. Te raporty o prawach człowieka to przyczyna corocznego wybuchu napięcia w amerykańsko-chińskich stosunkach. Ich publikacja ma miejsce na przełomie lutego i marca. Chińskie władze stale podkreślają, że raporty z roku na rok pisane są tak samo i nie uwzględniają postępu w tej sferze, osiągniętego dzięki udanej polityce społeczno-ekonomicznej władz centralnych Chin w Tybecie.

    Publikacja kolejnego raportu oczekiwana jest już po inauguracji Donalda Trumpa 20 stycznia. I jeśli do tego czasu nie nastąpi żadne nadzwyczajne wydarzenie w rodzaju spotkania Trumpa z Dalajlamą, to treść tego właśnie raportu departamentu stanu USA może stać się pierwszym testem na zdolność administracji Trumpa do nowego podejścia do kwestii Tybetu.

    Ciężki polityczny „bagaż" poprzednich administracji Stanów Zjednoczonych, jak i niektóre cechy szczególne Trumpa jako polityka, nie dają powodów ekspertowi z Instytutu Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu w Nankin Zhu Fengowi mieć nadzieję na gruntowne zresetowanie chińsko-rosyjskich stosunków w kwestii Tybetu:

    „Uważam, że po inauguracji Donalda Trumpa, jego administracja bedzie musiała zrewidować politykę wsparcia dla Dalajlamu i tybetańskich separatystów. Jedna z przyczyn leży w tradycjach przedstawicieli administracji Stanów Zjednoczonych i kierownictwa państwa, aby robić wyraźny akcent na wsparcie „demokracji" i „wolności religijnych". W rzeczywistości to nie jest związane z kwestią tybetańską i jest potężną ingerencją w sprawy wewnętrzne Chin. Ponadto, Donald Trump jeszcze nie rozpoczął oficjalnie swojej prezydentury, a już bezgranicznie pokazuje swój indywidualizm i polityczny koloryt, co raczej nie wpłynie dobrze na rozwój chińsko-amerykańskich stosunków".

    Najwyraźniej obserwatorzy będą uważnie porównywać również sumy pomocy, które USA będzie wydzielać tzw. „tybetańskiemu rządowi na wygnaniu". Amerykański pisarz i politolog Wiliam Engdahl w jednej ze swoich publikacji określa rozmiar tego honorarium za działalność przeciwko Pekinowi: 2 miliony dolarów rocznie. Ten sam ekspert twierdzi, że CIA kontynuuje opracowywanie i finansowanie strategii wykorzystywania Dalajlamy przeciwko Chinom. Ona zakłada zarówno sponsorowanie jego, jaki działalności „Domu Tybetańskiego" w jego imieniu na terytoriach różnych państw, a także wsparcie dla jego działalności kaznodziejskiej.

    Zobacz również:

    Dalajlama wie, jak wychowywać dzieci
    MSZ Chin reaguje na rozmowę Trumpa z prezydent Tajwanu
    Xi Jinping: Chiny będą tłumić separatyzm związany z Tajwanem
    Historyczne spotkanie przywódców Chin i Tajwanu
    Tagi:
    Dalajlama, Donald Trump, Tybet, Tajwan, Chiny, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz