06:52 19 Wrzesień 2018
Na żywo
    Uczestnik akcji protestacyjnej przeciwko Donaldowi Trumpowi w przeddzień głosowania Kolegium Elektorów

    Wyścig z czasem: Jak w USA można jeszcze uniknąć prezydentury Trumpa

    © AFP 2018 / Chris Schneider
    Polityka
    Krótki link
    9641

    W Stanach Zjednoczonych w poniedziałek odbędzie się głosowanie elektorów, które ustali też, kto zostanie 45. prezydentem USA. To właśnie Kolegium Elektorów, a nie amerykański naród stawia kropkę w procesie wyborów głowy państwa.

    538 członków kolegium dokonuje wyboru, na ogół zgodnie z wynikami powszechnego głosowania, ale kiedyś Ameryka miała już do czynienia z ich niechęcią do wypełnienia tej tradycji. Wtedy elektorzy woleli zagłosować na przegranego kandydata na wiceprezydenta i on otrzymał władzę. RT zorientowała się, jakie szanse ma Donald Trump, aby stać się ofiarą powtórzenia się precedensu.

    Elektorzy głosują w stolicy swojego stanu w 41. dniu po plebiscycie. W 29 stanach prawo zobowiązuje ich do bezwarunkowego zastosowania się do opinii większości wyborców stanu (w przeciwnym razie przewidziana jest grzywna w wysokości 1 tysiąca dolarów), jednak w pozostałych stanach elektorzy mogą swobodnie zignorować opinię większości i zagłosować na kandydata, który przegrał w wyścigu prezydenckim. Amerykańska politologia nazywa takich elektorów „nieuczciwymi”.

    Historia USA zna tylko jeden przypadek „nieuczciwego” głosowania, w wyniku którego przegrany polityk doszedł do władzy.

    W 1836 roku w Wirginii kolegium razem poszło na przekór opinii publicznej i zagłosowało na niepopularnego kandydata na wiceprezydenta Richarda Mentora Johnsona. Od tamtej pory elektorzy nigdy nie jednoczyli się w głosowaniu wbrew woli narodu. Jednak tak agresywnie, jak dzisiaj, nigdy ich o to nie proszono.

    Głos rozpaczy

    Około pięciu milionów ludzi podpisało się pod petycją na stronie internetowej Change.org, która wzywa członków kolegium do oddania swoich głosów na Hillary Clinton. Oleju do ognia dolewają również czołowe amerykańskie gazety, sugerując niesłuszność wyników z 8 listopada. Na przykład w publikacjach The Washington Post czytamy, że tajne źródła CIA stwierdziły fakt ingerencji Kremla w wybory, aby pomóc Donaldowi Trumpowi wygrać. O udziale Rosji we włamaniu do serwerów Partii Demokratycznej informowały wiodące amerykańskie stacje, takie jak CNN i ABC.

    Prezydent elect USA Donald Trump
    © REUTERS / Carlo Allegri/File Photo
    Chcąc zapobiec inauguracji Trumpa, zjednoczyli się także znani artyści, tacy jak hollywoodzki aktor Martin Sheen czy muzyk Moby. W ramach akcji „Łączmy się dla Ameryki” oni nakręcili film do Kolegium Elektorów z prośbą, aby 19 grudnia nie poparło ono Trumpa.

    Pomijając fakt, że Hillary Clinton uznała klęskę, na sytuację próbowali wpłynąć sami Demokraci. Pod koniec listopada co najmniej sześciu wyborców z Partii Demokratycznej ze stanów Waszyngton i Kolorado próbowało przekonać wyborców z Partii Republikańskiej, aby 19 grudnia nie głosowali na prezydenta elekta USA Donalda Trumpa.

    Zaś sam prezydent elekt zareagował na wezwania do elektorów, aby zagłosowali przeciwko niemu:

    „Gdyby moi liczni zwolennicy zachowywali się w ten sposób i grozili ludziom, jak to robią ci, którzy przegrali wybory, wszyscy zaczęli by nimi gardzić i wyzywać ich!”

    Nie odpowiada standardom

    I ta taktyka społecznego nacisku przynajmniej częściowo zadziałała. Co najmniej sześciu elektorów oświadczyło, że nie zamierzają głosować na Donalda Trumpa. Według nich 19 grudnia oni zmienią swój wybór na rzecz Hillary Clinton.

    Przy tym jeden z „nieuczciwych” członków kolegium Brett Chayfalo powiedział, że on wraz z jeszcze innym elektorem Michaelem Buckiem stara się przekonać swoich kolegów Republikanów do głosowania przeciwko Trumpowi.

    Być może słowa Chayfalo wpłynęły na Republikanina ze stanu Teksas Chrisa Supruna, który odmówił głosowania w składzie Komisji Elektorów na prezydenta elekta USA Donalda Trumpa. W dodatku zrobił to publicznie — napisał w kolumnie gazety The New York Times.

    Według niego on nie może wypełnić powierzonej mu przez amerykańskich wyborców misji i zagłosować na Trumpa, ponieważ ma wątpliwości co do zdolności Republikanina bycia godnym prezydentem.

    „Trump raz po raz pokazuje nam, że nie spełnia pewnych standardów. Biorąc pod uwagę jego publiczne wypowiedzi, nie jest jasne, w jaki sposób Kolegium Elektorów może zignorować dane okoliczności, dlatego musi ono go odrzucić” — uważa Suprun.

    Zwycięstwo nie do zniesienia

    Zresztą, na początek należy po prostu przenieść posiedzenie Kolegium Elektorów na późniejszy termin. Tak w szczególności uważa kongresmen Don Beyer.

    „Niedawny raport służb specjalnych, godny zaufania, wskazuje na zaplanowane próby obcej siły wpłynięcia na wynik wyborów. Wzywam Kongres, aby odłożył głosowanie do momentu, kiedy każdy elektor zapozna się z ustaleniami raportu” — pisał na Twitterze.

    Kongresmen w swoim pragnieniu nie jest osamotniony. W tym tygodniu w centrum Waszyngtonu odbył się wiec, na którym amerykańska młodzież z plakatami „Bronimy demokracji w imieniu nas wszystkich” również wezwała władze do odroczenia głosowania elektorów.

    Doszło do absurdu — sam obecny rząd zaczął krytykować amerykańskie instytucje demokratyczne. Podczas swojej ostatniej konferencji prasowej jako prezydent państwa Barack Obama nazwał Kolegium Elektorów przeżytkiem przeszłości:

    „Kolegium Elektorów jest pozostałością, przeżytkiem dawnych poglądów na temat, jak to powinien działać nasz rząd federalny”.

    Godzina X

    Jednak ku rozczarowaniu Obamy, Beyera, Supruna i jeszcze 66 milionów Amerykanów, którzy 8 listopada zagłosowali na Hillary Clinton, Donald Trump zapewnił sobie poparcie 306 elektorów, podczas gdy kandydat Demokratów — tylko 232. Aby pozbawić Trumpa prezydentury, Demokraci musieliby przekonać do zmiany zdania 37 elektorów. Ta liczba jest imponująca, ale także środki administracyjne Partii Demokratycznej nie są małe.

    Czy Ameryce uda się po raz kolejny zadziwić świat? Nie będziemy musieli długo czekać. 538 elektorów jest zobowiązanych do dokonania wyboru dzisiaj. Na ile był on sumienny, dowiemy się po tym, jak certyfikaty z wynikami zostaną wysłane do Kongresu. W styczniu przedstawiciele obu izb parlamentu przeliczą głosy elektorów i ogłoszą, kto został prezydentem Stanów Zjednoczonych.

    Zobacz również:

    Amerykanom nie podoba się ich system wyborczy
    Charlie Hebdo śmieje się z Obamy
    Donald Trump został 45. prezydentem Stanów Zjednoczonych
    Tagi:
    wybory prezydenckie, Donald Trump, Hillary Clinton, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz