10:39 21 Styczeń 2019
Dom nad jeziorem

USA zamknęły „dacze" rosyjskich dyplomatów

© flickr.com/ Visit Finland
Polityka
Krótki link
27372

Wprowadzenie przez amerykańską administrację sankcji przeciwko rosyjskim dyplomatom jest jednym z najostrzejszych posunięć w stosunkach między państwami nawet biorąc pod uwagę okres zimnej wojny.

Wczoraj administracja prezydenta USA Baracka Obamy wprowadziła sankcje przeciwko dziewięciu urzędom, spółkom i osobom fizycznym, w tym GRU i FSB. Ponadto Waszyngton zamknął dwa kompleksy mieszkalne, będące własnością dyplomatyczną Rosji i ogłosił personami non grata 35 dyplomatów. 

Taką decyzję Biały Dom wyjaśnia „ingerencją w wybory" i „presją na amerykańskich dyplomatach". Jednocześnie strona amerykańska nie przedstawiła żadnych dowodów na te działania Moskwy. Praktyka wydalania za „działalność sprzeczną ze statusem dyplomaty" (zazwyczaj chodzi o szpiegostwo) jest dość powszechna. Na przykład, po raz ostatni USA wydaliły dwóch rosyjskich dyplomatów w lipcu. Zazwyczaj takie środki mają lustrzany charakter.

O wiele rzadziej zdarzają się przypadki blokowania własności, tym bardziej nieruchomości państw obcych.

Zgodnie z oświadczeniem Obamy, obiekty rosyjskich dyplomatów w stanach Maryland i Nowy Jork były wykorzystywane w „celach wywiadowczych" i dlatego „zostaną zamknięte". 

W oświadczeniu jest mowa o tym, że resort „pozbawi rosyjski personel dostępu do dwóch wypoczynkowych kompleksów mieszkalnych w USA, należących do rosyjskiego rządu". Dostęp do obiektów będzie zamknięty od piątku w południe czasu miejscowego (20:00 czasu moskiewskiego).

Dziennikarka z plakatem Władimira Putina przed konferencją prasową.
© Sputnik . Alexey Filippov
Według słów rzecznika Departamentu Stanu ograniczenia dotyczą nieruchomości o powierzchni 18,2 ha w miasteczku Pioneer Point w Marylandzie pod Waszyngtonem (działka została kupiona przez radziecki rząd jeszcze w 1972 roku) i obiektu na wyspie Long Island na wybrzeżu Atlantyku (pod Nowym Jorkiem), gdzie znajduje się konsulat generalny Rosji i stałe przedstawicielstwo państwa przy ONZ. Powierzchnia działki kupionej przez radziecki rząd w 1954 roku wynosi 14 akrów (około 5,66 ha). 

W środowisku rosyjskich dyplomatów i członków ich rodzin oba obiekty są nazywane „daczami", ponieważ w gruncie rzeczy są to domy wypoczynkowe, gdzie czasami odbywają się uroczystości. Na przykład, w rezydencji na Long Island odbywało się przyjęcie z okazji 9 maja. 

Tradycyjnie przed świętami noworocznymi na „daczę" wyjechali niektórzy dyplomaci z rodzinami. Teraz będą musieli wracać z miejsca stałego zamieszkania.

W poprzednich latach nawet w czasie zaostrzenia stosunków dwustronnych USA nigdy nie zamykały obiektów, które od lat były wykorzystywane przez radzieckich i rosyjskich dyplomatów. 

Rosyjskie władze już zapowiedziały podjęcie „adekwatnych" kroków. 

Zobacz również:

USA wprowadziły nowe sankcje wobec Rosji
USA wydalają rosyjskich dyplomatów
Syria: Ławrow pokłada nadzieje w nowej administracji USA
Tagi:
dyplomacja, ambasada, sankcje, USA, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz