Polityka
Krótki link
2460
Subskrybuj nas na

Zwolennicy zniesienia antyrosyjskich sankcji w belgijskim parlamencie ponownie zamierzają zgłosić pod obrady rezolucję w sprawie zniesienia sankcji przeciwko Moskwie. Prawdopodobnie do dokumentu zostaną wprowadzone zmiany „na poziomie terminologii".

W specjalnym wywiadzie dla RT poinformował o tym autor projektu ustawy, deputowany z belgijskiej opozycyjnej Partii Ludowej Aldo Carcassi. Parlamentarzysta powiedział także, dlaczego nie uważa Donalda Trumpa za zwolennika skrajnych poglądów i przepowiedział Europie przyszłość nie do pozazdroszczenia, jeśli w najbliższym czasie nie zmieni swojego kursu politycznego w stosunku do Rosji. 

Jak ocenia Pan wyniki rozpatrzenia rezolucji przez Izbę Reprezentantów?

Władze Ukrainy zezwoliły na udział obcych wojsk w międzynarodowych ćwiczeniach NATO na terytorium kraju w 2017 roku
© Sputnik . Stringer
Oczywiście, jestem rozczarowany rezultatem posiedzeń. Szczerze mówiąc, spodziewałem się takiego wyniku, ponieważ był świadomy stanowiska partii belgijskiego parlamentu wobec Rosji. Pozwólcie mi przypomnieć, że moja partia — Partia Ludowa Belgii — jako jedyna otwarcie popierała stronę rosyjską w ciągu ostatnich trzech lat, od 2014 roku, gdy właściwie sankcje zostały wprowadzone po raz pierwszy. A więc jako jedyni chcemy tu bronić Rosji. Oczywiście, wiedziałem o tym. 

A jednak w pewnym stopniu jestem zadowolony. Ponieważ te posiedzenia pozwoliły nam rozpocząć dyskusję. Być może ta dyskusja doprowadzi do deeskalacji podjętych już środków. A więc powinniśmy być uważni i kontynuować rozpoczętą pracę. 

Jakie ma Pan plany? Czy będzie Pan próbował wznowić posiedzenia prawdopodobnie wprowadzając do rezolucji zmiany?

Absolutnie! Mogę to potwierdzić: będziemy kontynuować pracę. Prawdopodobnie będziemy wzywać nie do zniesienia sankcji, lecz na przykład do ich złagodzenia. Wprowadzimy zmiany do rezolucji na poziomie terminologii. 

Czy problem sankcji obecnie w większym stopniu jest problemem gospodarczym czy politycznym?

Podczas debaty w parlamencie powiedziałem, że jestem rozczarowany nie tylko jako deputowany, ale również jako obywatel tym, że Belgia będąc małym krajem w swoich działaniach kieruje się stanowiskiem dużych i bardziej znaczących krajów. Przecież obecnie — jest to oczywiste — cała Europa w swoich działaniach całkowicie opiera się na polityce USA. W Komisji (do Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów — RT) tak właśnie powiedziałem: jestem rozczarowany tym, że Europa w takim stopniu podążała za administracją Baracka Obamy. Ale teraz mamy szanse na zmianę sytuacji, ponieważ świat się zmienia. Polityka również się zmienia. Wiedzą Państwo, jest takie powiedzenie: „Polityka jest jak miłość. Nigdy nie mówi się tu «nigdy» ani «zawsze»".

I oto nastał czas zmian. Po wybraniu Donalda Trumpa, który otwarcie oznajmił (oceniam to jako bardzo silny gest), że chce zbliżenia z Rosją i dialogu z prezydentem Putinem. Jest to bardzo ważne! Tak samo, jak oświadczenie kandydata centroprawicy na prezydenta Francji Francoisa Fillona, który twierdzi: „Sankcje były dużym błędem. Jeśli zostanę wybrany, chcę pracować z Rosją".

Uważam, że z tymi sankcjami Europa popełnia błąd historyczny. Ponieważ obecnie Rosja i USA zaczną się zbliżać, a Europa pozostanie za burtą.

Podczas debaty w parlamencie wykorzystałem takie porównanie: lada chwila Europa ze swoją walizeczką zostanie na dworcu całkiem sama. I będzie obserwować odjeżdżający pociąg z Rosją i USA. 

Nie podziela Pan popularnego obecnie na świecie zdania, że wybranie Donalda Trumpa na prezydenta USA to straszny błąd?

Oczywiście, że nie. W ogóle nie rozumiem, dlaczego Donald Trump jest potępiany, gdy jeszcze nie przystąpił do pracy. Przecież słuszniej byłoby wnioskować na podstawie działań, prawda? A nie kierując się tym, na przykład, że komuś nie podoba się jego fryzura czy kolor krawatu.

Wielu analityków uważa, że po poparciu Brexitu przez Brytyjczyków i wybraniu Donalda Trumpa w USA należy się spodziewać, że w Europie do władzy dojdą partie skrajnie prawicowe. Czy podziela Pan taki punt widzenia?

Nie, nie sądzę, że skrajna prawica dojdzie do władzy. W tym miejscu zaznaczam: ja osobiście nie uważam, że Donald Trump jest przedstawicielem „ekstremalnej" partii. I tym bardziej jego samego nie uważam za ultra. Jest populistą. A więc logiczne byłoby mówienie o rozkwicie populistycznych partii i polityków. Też jestem, na przykład, populistą. Nie jest to złe słowo. Populista to ten, który słucha, co mówi naród i odzwierciedla jego wolę. Zwycięstwo Donalda Trumpa to zwycięstwo ludzi, a nie elit, które siedzą w Waszyngtonie lub Nowym Jorku i są całkowicie oderwane od życia zwykłych ludzi w innych stanach.„Blablabla" mediów o ekstremizmie to po prostu wersja ludzi oderwanych od rzeczywistości. Zwycięstwo Donalda Trumpa to zwycięstwo warstw ludności, których do tej pory nikt nie chciał słuchać. 

Wiedzą Państwo, Partię Ludową Belgii także nazywają ultraprawicą. Chociaż w cale nie jesteśmy ultra.

Po prostu obecnie, kiedy mówisz o islamie, od razu jesteś islamofobem. Kiedy mówisz o migracji, od razu jest rasistą. Bardzo lubimy mówić o wolności słowa. Jednak w rzeczywistości dzisiaj lepiej w ogóle nie otwierać ust, nigdy wcześniej nie byliśmy tak skrępowani w wyrażaniu swojej opinii. 

Wzywał Pan belgijski rząd do ingerencji w kwestii sankcji na szczeblu UE. Krąży opinia, że o realnej polityce UE decydują Niemcy i Francja. Czy Pan się z tym zgadza?

Owszem. To prawda, że Berlin i Paryż na szczeblu władz UE zawsze wzajemnie wspierają się. Jednak teraz inni członkowie UE zaczęli aktywniej bronić swojego stanowiska i realnie coś zmieniać. Na przykład, w kwestii migracji Węgry, Słowacja, Czechy oraz Grecja nie zgadzają się i realnie stawiają opór polityce narzucanej przez Angelę Merkel. Ponieważ jest już oczywiste, że jej kurs się nie powiódł. Jej polityka jest poważnym błędem.

Rosja wychodzi z założenia, że sankcje — to na długo…

Powiem tak: nie na próżno mówiliśmy o Donaldzie Trumpie. Już wiele zmienia. Zniesie sankcje przeciwko Rosji. Natomiast Europa — zobaczą Państwo — automatycznie podąży za USA. Jak mały baranek. Daje na to rok. Maksymalnie za rok sytuacja będzie kompletnie inna. I jeszcze otworzymy z tego powodu butelkę szampana.

Zobacz również:

Wiener Zeitung: Zachodnie sankcje wzmocniły Rosję
Węgry wystawiły rachunek za antyrosyjskie sankcje
MSZ Węgier: UE pozostanie w tyle, jeśli nie zbuduje stosunków z Rosją
Tagi:
sankcje, Unia Europejska, Donald Trump, Europa, USA, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz