01:23 25 Listopad 2020
Polityka
Krótki link
16592
Subskrybuj nas na

W ostatnich latach Rosja była kluczowym tematem na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. Jednak w tym roku rosyjska kwestia nieoczekiwanie została wygłuszona. Jeśli ją poruszano, to mimochodem, a oskarżenia równoważyły zapewnienia o gotowości dialogu z Moskwą.

Podstawowym tematem było bezpieczeństwo w strefie euroatlantyckiej. Większość prelegentów w Monachium koncentrowało się na kwestiach związanych z przyszłością NATO z uwzględnieniem nieprzewidywalnej, jak  wielu sądzi, polityki nowego prezydenta USA Donalda Trumpa, przyszłości Unii Europejskiej po wyjściu Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty oraz kryzysie migracyjnym.

Zresztą w ciągu dwóch pierwszych dni konferencji wygłoszono tylko jedno oświadczenia całkowicie poświęcone Rosji. Zresztą, był to raczej zarzut pod adresem Moskwy. Wygłosił go nie kto inny, jak prezydent Ukrainy Petro Poroszenko.

Jego zdaniem Ukraina jest przyczółkiem demokracji i wartości europejskich, walczy o cały świat Zachodni, a apetyt Rosji nie ograniczy się do terytorium Ukrainy, bo Moskwa chce „oblec w rosyjskie barwy” niemal całą Europę. Następnie Poroszenko przeszedł do osobistych wycieczek. Jego zdaniem ukraiński kryzys jest konsekwencją nienawiści Putina do Ukrainy.

— Putin nienawidzi Ukrainy głęboko i szczerze. Zaprzecza temu, aby naród ukraiński posiadał unikalną tożsamość. Wiem o tym. Nie widział miejsca dla Ukrainy na mapie politycznej Europy. Wina Ukrainy polega na tym, że chce żyć samodzielnie. Rosja chce ukarać nas za to – podkreślił ukraiński prezydent.

Pozostali prelegenci byli raczej mniej kategoryczni w stosunku do Rosji. Kanclerz Niemiec Angela Merkel dość długo mówiła o współpracy ze wschodnim sąsiadem. Wspomniała też o przyłączeniu Krymu do Rosji i „eskalacji konfliktu na wschodzie Ukrainy”, z powodu których – jej zdaniem – wzrosło znaczenie NATO. – Rosja też jest jedną z naszych granic zewnętrznych i naszym sąsiadem. Nadal będę opowiadać się za nawiązaniem dobrych relacji z Rosją, mimo różnicy zdań – podkreśliła Merkel.

Kolejny uczestnik sobotnich paneli dyskusyjnych – wiceprezydent USA Mike Pence – również nie poświęcił zbytniej uwagi popularnemu w poprzednich latach na Konferencji Monachijskiej „rosyjskiemu zagrożeniu”. Część jego wystąpienia, która była poświęcona Rosji, została sprowadzona do krótkiej konstatacji faktu, że wysiłki NATO w Europie Wschodniej są niezbędne do kontynuowania polityki powstrzymywania, a Moskwa musi odpowiedzieć za swoje działania w odniesieniu do Ukrainy.

Jak dodał, nowa amerykańska administracja uważa, że należy znaleźć nowe punkty styczne. – Prezydent Trump wierzy, że można je znaleźć – podkreślił wiceprezydent USA.

Z kolei szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow zaprzeczył, by Moskwa chciała podważyć istniejący ład międzynarodowy. Minister zapewnił, że Rosja zawsze była gotowa do współpracy z zagranicznymi partnerami na zasadzie równorzędności, do tworzenia wspólnej przestrzeni bezpieczeństwa, dobrego sąsiedztwa i rozwoju”.

Spotkanie ministrów spraw zagranicznych czwórki normandzkiej, które odbyło się w ramach Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, nie przyniosło spodziewanych rezultatów.

Jak powiedział szef niemieckiej dyplomacji Sigmar Gabriel, ministrowie uzgodnili, że „wpłyną” na strony konfliktu, aby wymusić na nich przywrócenie przyjętego wcześniej przez trójstronną grupę kontaktową zawieszenia broni 20 lutego. Niemiecki minister poinformował, że format normandzki na razie nie zostanie rozszerzony o Stany Zjednoczone.

Zobacz również:

W Rosji pojawią się powietrzne taksówki
Zwiastun rosyjskiego Wiedźmina - „Wurdałak”
MSZ Iranu: Stany Zjednoczone zalążkiem „Państwa Islamskiego"
Tagi:
Monachijska Konferencja Polityki Bezpieczeństwa, NATO, Siergiej Ławrow, Angela Merkel, Petro Poroszenko, USA, Rosja, Ukraina
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz