16:02 23 Lipiec 2018
Na żywo
    Petro Poroszenko

    „Dni prezydentury Petro Poroszenki są policzone"

    © REUTERS / Gleb Garanich
    Polityka
    Krótki link
    4270

    Deputowany Rady Najwyższej z ramienia partii Samopomoc, były dowódca batalionu Donbas Semen Semenczenko oznajmił, że do końca roku prezydent Ukrainy Petro Poroszenko zostanie odsunięty od władzy.

    Jednocześnie zdaniem deputowanego do obalenia obecnej władzy wystarczy 500 weteranów działań zbrojnych w Donbasie. Semenczenko podkreślił, że już teraz w całej Ukrainie trwa nabór ochotników, informuje portal Politnavigator.

    Przypomnijmy, że 17 października pod budynkiem Rady Najwyższej rozpoczęła się akcja protestacyjna. Wzięło w niej udział kilka tysięcy zwolenników partii nacjonalistycznych. Głównym żądaniem protestujących jest zniesienie immunitetu poselskiego, zmiana ordynacji wyborczej oraz powołanie Sądu Antykorupcyjnego. Politolog Aleksander Dudczak podkreślił, że w tym przypadku protestujących łączy jedno — niezadowolenie z obecnej władzy.

    — Zwykłym ludziom nie odpowiada stopa życiowa, że naiwne nadzieje na zmiany na lepsze po Majdanie nie ziściły się. Natomiast Semenczenkę i mu podobnym nie podoba się, że Poroszenko po dojściu do władzy skupił w swoich rękach znaczną część źródeł wzbogacania się. 500 wyszkolonych i doświadczonych w działaniach zbrojnych osób w pełni mogłoby zmienić obecną władzę. Pojawia się tu inne pytanie: dobrze, usuniecie Poroszenkę, a co dalej? Za kim pójdą ludzie? Prezydenta ratuje brak wyraźnych liderów cieszących się szacunkiem Ukraińców — podkreślił Aleksander Dudaczak.

    Uważa, że Ukraina znalazła się w bardzo trudnej sytuacji.

    — Prawdopodobnie dopiero po tym, jak wszystko zostanie doszczętnie zniszczone, partnerzy zza oceanu stracą zainteresowanie Ukrainą i znikną różni "semenczenkowie", zacznie się odrodzenie kraju na jakichś zdrowych fundamentach — podsumował politolog.

    Jednym z dowodów na to, że w najwyższych eszelonach władzy panuje napięta sytuacja, stał się niedawny incydent związany z niepotwierdzonym zamachem na Petra Poroszenkę. Dzisiaj Służba Bezpieczeństwa Ukrainy zaprzeczyła informacji o zapobiegnięciu zamachowi na przywódcę państwa przebywającego z wizytą w Donbasie. Wcześniej poinformowały o tym ukraińskie media, powołując się na SBU. Jednocześnie resort podkreślił, że nie odnotowano żadnych faktów włamania się na oficjalne serwery i strony internetowe Służby Bezpieczeństwa.

    Zdaniem dyrektora Instytutu Planowania Strategicznego, doktora habilitowanego politologii, profesora Aleksandra Gusiewa niezadowolenie z władzy i Petra Poroszenki z osobna na Ukrainie jedynie się nasila.

    — Oceniając sytuację na Ukrainie, można sobie wyobrazić, że wszystko jest możliwe, ponieważ ludzie są zezłoszczeni. Mogło dojść do zamachu na Poroszenkę, ponieważ sprzeciwiają mu się dość znaczące siły. To, co robi obecna władza, nie mieści się w ramach prawa międzynarodowego i zasad moralnych. Nie mówiąc już o sytuacji gospodarczej. Przemysł faktycznie jest wstrzymany. Donbas nic nie płaci do skarbu państwa — a przecież była to jedna trzecia PKB Ukrainy. Cała ta sytuacja nie może pozostawić ludność obojętną. Ludzie nie chcą żyć z tą władzą. Poroszence można tylko współczuć. Ale człowiek sam stworzył tę sytuację — powiedział Aleksander Gusiew w wywiadzie dla radia Sputnik.

    Zobacz również:

    Poroszenko zadowolony z postępów Ukrainy
    Ksenia Sobczak: „Krym to Ukraina". Kreml reaguje
    Poroszenko: To Ukraina założyła ONZ
    Tagi:
    Petro Poroszenko, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz