08:05 17 Grudzień 2018
Na żywo
    Jarosław Kaczyński

    Dlaczego prezes Kaczyński pozbył się Beaty Szydło?

    © REUTERS / Agencja Gazeta/Kuba Atys
    Polityka
    Krótki link
    Leonid Sigan
    5213

    Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z z działaczem społecznym i niezależnym publicystą Januszem Niedźwiedzkim.

    Minister obrony Poslki Antoni Macierewicz
    © AP Photo / Markus Schreiber
     — W medialnych czołówkach nadal słychać echa po roszadzie w składzie rządu, na czele którego stanął desygnowany Mateusz Morawiecki. Jak wiemy, już jutro wystąpi on ze swoim expose w sejmie. Jednak autorzy publikacji na ten temat nadal zadają sobie pytanie: dlaczego prezes Kaczyński pozbył się Beaty Szydło? Jakie jest Pana zdanie na ten temat?

    — Wersji jest kilka, ale zacznijmy może od tego, jaką rolę pełni premier w układzie politycznym poza swoimi funkcjami, wynikającymi z prawa. Jest również swojego rodzaju zderzakiem całego rządu, który zbiera na sobie całe niezadowolenie społeczne, a notowania pani Szydło od jakiegoś czasu topniały. W związku z tym, pomijając wszystkie personalne aspekty tej roszady, należy jasno powiedzieć, iż Jarosław Kaczyński dokonał wyprzedzającego zabiegu wymiany premiera, zanim ten naprawdę stanie się nielubiany przez społeczeństwo i nie czekając na to, aż dojdzie do jakiegoś poważnego kryzysu, postanowił wystawić nową osobę, zasadniczo cieszącą się dużo większym zaufaniem społecznym niż pani premier Szydło. To jest pierwszy powód.

    Mateusz Morawiecki
    © AFP 2018 / Eric Piermont
    Drugim powodem, na który wskazuje wiele faktów, jest niespodziewana zagrywka prezydenta Andrzeja Dudy, związana z niepodpisaniem ustaw dotyczących sądownictwa. Prezesowi Prawa i Sprawiedliwości bardzo, bardzo zależy na tym, aby przejąć władzę nad sądami i jest skłonny pójść na pewne ustępstwa co do zmiany składu rady ministrów. Niejako gwarantem tych ustępstw ma być kandydatura premiera Morawieckiego, który, jak wiemy jest w bardzo dobrych relacjach z obozem prezydenckim, dużo lepszych niż była pani premier Szydło. Tak więc wszystko wskazuje na to, że doszło do pewnego dealu i w zamian za podpisanie ustaw, dotyczących sądownictwa prezydent Andrzej Duda zwiększy swoje wpływy w nowym rządzie, desygnując ludzi, którzy są powiązani z jego środowiskiem. Najczęściej mówi się o zmianie ministra spraw zagranicznych na człowieka Andrzeja Dudy.

    Antoni Macierewicz podczas spotkania z ministrem obrony Łotwy Raimondsem Bergmanisem, Warszawa 14.03.2016
    © AP Photo / Czarek Sokolowski
    Reasumując można więc powiedzieć, że doszło do pewnego kompromisu między Jarosławem Kaczyńskim, a Andrzejem Dudą w tej walce o schedę po Jarosławie Kaczynskim, bo pamiętajmy, że od dłuższego czasu media obiegają informacje o złym stanie zdrowia prezesa PiS. Również ze względu na jego wiek łatwo zrozumieć, że w środowisku Prawa i Sprawiedliwości od dłuższego czasu trwają wewnętrzne walki o władzę i wpływy między różnymi frakcjami tego ugrupowania i prezydent Andrzej Duda postanowił odegrać kluczową rolę, wykorzystując swoją pozycję. Właśnie ta zmiana premiera i związana z nią późniejsza zmiana rządu będzie rezultatem tej rozgrywki. Na ile prezydentowi Andrzejowi Dudzie uda się wzmocnić swoją pozycję, będziemy widzieć, kiedy zostaną ogłoszone konkretne nazwiska osób, dzierżących teki ministerialne.

     — Najwyraźniej zwrócił Pan uwagę na fakt, że z politycznej awansceny nie schodzi nadal Antoni Macierewicz. Trzy ostatnie związane z nim wydarzenia nabierają rangi symbolu. To jego sobotni występ w klubie „Gazety Polskiej", afera z odebraniem niejawnych informacji doradcy prezydenta Dudy, no i fakt, że szef Ministerstwa Obrony Narodowej głosował przeciwko kandydaturze Mateusza Morawieckiego na premiera. Zbrój się Macierewicz, czy też czeka go dymisja, o której zresztą sam wspomniał?

     — Wszystkie te działania ministra Macierewicza wskazują na to, jak głęboki jest konflikt z obozem prezydenckim i sam fakt, że premier Morawiecki został mimo wszystko powołany, a minister Macierewicz nie bał się przeciwko niemu głosować pokazuje, że losy ministra Macierewicza się ważą i w mojej ocenie wiele wskazuje na to, iż zostanie on przesunięty na jakieś inne stanowisko. Mówi się często o tym, że może dostać stanowisko marszałka sejmu, co teoretycznie było by swojego rodzaju awansem, ponieważ marszałek sejmu jest w naszym układzie politycznym drugą osobą po prezydencie, jednak w praktyce byłoby to odebranie tego, na czym Macierewiczowi zawsze najbardziej zależało, a więc realnej władzy, którą może realizować poprzez służby i kontolę nad wojskiem.

    Tak więc jeśli dojdzie do tej dymisji, gdyż jak powiedziałem, nie jest to stuprocentowo pewne, a możemy o tym wnioskować po pewnych poszlakach, że się na nią zbiera, to z pewnością będzie to cios dla środowiska Antoniego Macierewicza, które to rosło w zasadzie od czasu, kiedy PiS objął władzę, a nawet właściwie wcześniej. Od katastrofy smoleńskiej (to środowisko — red.) rosło w siłę i było chyba najsilniejszym wśród tych, które mogłoby pretendować do późniejszej schedy po Jarosławie Kaczyńskim. Nie wiem, czy ten cios zakończy karierę Antoniego Macierewicza, ale na pewno będzie poważnym problemem w późniejszych walkach o władzę w PiS-ie.

     — Zmieńmy trochę temat — w wywiadzie dla telewizji Trwam Mateusz Morawiecki poruszył kwestię stosunków z Ukrainą. Według niego stosunki z Ukrainą można budować tylko na prawdzie historycznej. Od prawdy historycznej nie odstąpimy — powiedział bardzo dobitnie. Ta wypowiedź jest już cytowana na Ukrainie, media komentują ją w krytycznym tonie. Jak Pan odebrał oświadczenie Morawieckiego?

    Jarosław Kaczyński
    © AFP 2018 / Janek Skarzynski
     — Ciężko mi tutaj decydować, czy przez premiera przemawiał pragmatyzm polityczny, bo warto pamiętać, że premier Morawiecki jest nie tylko wybitnym specjalistą w zakresie ekonomii, ale przede wszystkim politycznym pragmatykiem, także ciężko byłoby oczekiwać, aby na antenie akurat tej stacji telewizyjnej wypowiedział się w innym tonie. Ale jeśli zestawić to z korektą kursu Polski wobec Ukrainy, jaka ma miejsce od jakiegoś czasu, a więc sankcjami wobec ludzi związanych z tamtejszym IPN, kryzysem wokół ekshumacji, coraz głośniej podnoszonymi protestom Polski wobec gloryfikacji UPA. Jeśli to wszystko złożyć do kupy, to można powiedzieć, że premier Morawiecki przedłuża linię rządową w tym zakresie. Jest to bardzo pozytywny znak, jeśli faktycznie pójdą za tym jakieś działania, gdyż samo mówienie o prawdzie historycznej wymagałoby jeszcze jakiś form egzekwowania tej prawdy. Tymczasem, jak wiemy, egzekwowanie prawdy historycznej od strony ukraińskiej jest niezwykle trudne, jeśli w ogóle możliwe w tym układzie władzy, jaki panuje obecnie na Ukrainie.

    Zobacz również:

    Bye bye, Beata
    Premier prawdę powie – w Sowie
    Tagi:
    Prawo i Sprawiedliwość, Beata Szydło, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz