01:53 09 Sierpień 2020
Polityka
Krótki link
2161
Subskrybuj nas na

Opublikowany przez Departament Skarbu USA „kremlowski raport" świadczy o tym, że Waszyngton nie uważa za celową realizację zróżnicowanej polityki wobec poszczególnych grup rosyjskiego kierownictwa - twierdzi dyrektor generalny Rosyjskiej Rady do Spraw Zagranicznych Andriej Kortunow.

W USA został opublikowany tak zwany „kremlowski raport" — lista osób bliskich rosyjskiemu kierownictwu, które mogą zostać objęte nowymi sankcjami Waszyngtonu. Do dokumentu wpisano nazwiska 114 rosyjskich urzędników. 

Sądząc po liście i nazwiskach na niej, amerykański Departament Skarbu wybrał najłatwiejszą drogę, czyli wziął katalog „Kto jest kim na Kremlu" i, poczynając od pewnego szczebla, wpisał na nią niemalże wszystkich — powiedział ekspert w wywiadzie dla RIA Novosti.

Według niego to jest nieco zaskakujące, ponieważ wcześniej na przestrzeni wielu lat ogólna amerykańska linia wobec rosyjskiej elity polegała na tym, że „są źli faceci, z nimi trzeba walczyć, są też dobrzy, z którymi trzeba pracować, zachęcać".

„Widzimy, że znaleźli się tu wszyscy — blok obrony, blok gospodarczy, nasi ombudsmani… To, że znaleźli się w jednej grupie, moim zdaniem pokazuje, iż obecne amerykańskie kierownictwo nie uważa za celową realizację zróżnicowanej polityki wobec poszczególnych grup rosyjskiego kierownictwa. Najwyraźniej uważają, że te różnice nie są ważne, dlatego poprzednia strategia wyodrębniania proamerykańskich grup na tej liście już nie działa" — powiedział Kortunow. 

Zobacz również:

Waszyngton przygotowuje listę „złych chłopaków" z Rosji
CIA: Dla USA większym zagrożeniem są Chiny niż Rosja
Rosyjskie silniki rakietowe dalej trafiają do USA, mimo sankcji
Unia Europejska odpowie na amerykańskie sankcje
Tagi:
Departament Skarbu USA, Andriej Kortunow, USA, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz