20:17 25 Kwiecień 2018
Warszawa+ 22°C
Moskwa+ 12°C
Na żywo
    Sprawa otrucia Siergieja Skripala

    „Sprawa Skripala przypomina wersję wysuniętą w sprawie Litwinienki"

    © REUTERS / Henry Nicholls
    Polityka
    Krótki link
    5421

    Minister spraw zagranicznych Rosji postanowił wydalić z kraju 23 brytyjskich dyplomatów, ogłaszając ich personami non grata.

    Towarzyszy temu pogorszenie stosunków między Rosją i Wielką Brytanią po otruciu byłego pracownika rosyjskiego wywiadu Siergieja Skripala. Sputnik poruszył tę kwestię w wywiadzie ze starszym pracownikiem naukowym Uniwersytetu Amerykańskiego w Moskwie Williamem Dunkerley'em, który zasłynął na świecie dzięki badaniom i publikacjom na temat otrucia polonem Aleksandra Litwinienki w 2006 roku.

    Niedawno w brytyjskich mediach pojawiła się informacja, że brytyjski wywiad podejrzewa, iż środek paralityczno-drgawkowy, którym otruto byłego rosyjskiego szpiega wojskowego Siergieja Skripala, został podrzucony do walki jego córki, gdy znajdowali się w Moskwie. Zgodnie z drugą wersją rzeczy Julii Skripal były przesiąknięte tą substancją; albo też przesyłka została otwarta w ich domu w Salisbury. Tę informację zawierał reportaż gazety Telegraph, którego autorzy powołali się na źródła w służbach wywiadowczych. Na ile Pana zdaniem jest wiarygodny podobny scenariusz?

    Przypomina to porywający wątek dramatu szpiegowskiego, lecz dowodów potwierdzających to oświadczenie nie ma. Istnieje wiele wersji tego, co się stało ze Skripalem, lecz wygląda na to, że żadna z nich nie ma ogólnodostępnych potwierdzających materiałów faktycznych. Według jednej z wersji, którą słyszałem, Skripal posiadał poufną informację dotyczącą sprawy Steele'a i niektórzy ludzie uważali, że może się wygadać, dlatego chcieli go usunąć. Jednak nigdy nie znalazłem potwierdzeń tej teorii, a więc widzimy mnóstwo niepotwierdzonych wersji i moim zdaniem wersja z walizkami jest jedną z nich. 

    Co Pan myśli o użytym środku paralityczno-drgawkowym znanym pod nazwą Nowiczok (A-234 — red.)? Co wie Pan o nim w tej chwili? Co myśli Pan o prawdopodobnym pochodzeniu tej substancji?

    To bardzo przypomina otrucie Aleksandra Litwinienki, gdy mówili, że użyty wówczas polon pochodził z Rosji i że można znaleźć jego ślady do pewnego miejsca, mimo że zgodnie z późniejszymi wnioskami ekspertów w rzeczywistości było to niemożliwe. Niedawno przeczytałem artykuł w gazecie New York Times z 1998 roku, w którym była mowa o współpracy USA i Uzbekistanu w ramach zamknięcia fabryki produkującej tę substancję i zniszczeniu jej zapasów. Dlatego, jeśli prześledzić kolejność przekazywania i przechowywania domniemanego środka chemicznego, wygląda na to, że USA mogły być jedną z ostatnich stron uczestniczących.

    To środek paralityczno-drgawkowy, który może zostać wyprodukowany w zwykłej fabryce nawozów chemicznych lub chemikaliów, przy czym pracownicy nawet nie będą wiedzieli, że produkują broń chemiczną, gdyż jest to binarny produkt, który nie stwarza zagrożenia, dopóki dwie substancje nie zostaną połączone w pewnej proporcji. 

    To coraz bliżej prowadzi nas do wniosku, że nie da się prześledzić pochodzenia substancji, którą został otruty Siergiej Skripal. 

    Czy uważa Pan, że sprawa Litwinienki wpłynęła na to, jak Brytyjczycy prowadzą sprawę Skripala?

    Pod wieloma względami jest to ten sam schemat. Niedawno minister spraw zagranicznych Rosji powiedział, że te dwie sprawy są zupełnie różne, ponieważ strona brytyjska rozprzestrzeniała informację o tym, że „jest to kolejne zabójstwo polityczne na rozkaz Putina na brytyjskim terytorium". Oczywiście między tymi dwoma sprawami są różnice, lecz jedna rzecz w nich jest prawie identyczna: obie sprawy opierają się na zeznaniach osób trzecich i nie mają faktycznej bazy. Pod tym względem są identyczne. 

    Jednak w sprawie Litwinienki przeprowadzono ogromne śledztwo, jedno z dokładniejszych śledztw przeprowadzonych przez Brytyjczyków. Tym śledztwem kierował sir Robert Owen, który doszedł do wniosku, iż na otwartym procesie przedstawiono wystarczająco dużo argumentów na rzecz wszczęcia przeciwko Rosji śledztwa opartego na pośrednich dowodach. Wielu krytykuje Wielką Brytanię za nieadekwatną reakcję na sprawę Litwinienki. Czy uważa Pan, że obecnie próbują to zrekompensować?

    Wydaje mi się, że sprawa Litwinienki była sfabrykowana, jeśli mówimy o ogólnodostępnym opisie tego, co się stało. Nie było bazy faktycznej, śledztwo koronerskie rozpoczęło się dopiero 10 lat po jego śmierci i zanim ruszyło brytyjski prokurator Ken Macdonald podzielił się silnymi podejrzeniami odnośnie związku Rosji z tą sprawą. Silne podejrzenia mają niewiele wspólnego ze wszczęciem postępowania karnego, dlatego nie sądzę, że cokolwiek z tego co znaleziono podczas śledztwa Owena jest zgodne z prawem. Szukając dowodów na związek z państwem rosyjskim, jednoznacznie polował na czarownice. 

    Byłem zaangażowany w próby zaprzestania tego polowania na czarownice i około 50 razy spotykałem się z kanclerzem Chrisem Graylingiem i minister spraw wewnętrznych Theresą May i koniec końców udało mi się ich przekonać do mojego stanowiska w tej sprawie polegającego na tym, że Ken Macdonald polował na czarownice, do czego nie miał prawa. W rezultacie Theresa May dała Owenowi reprymendę za to i później zgodził się na usunięcie z treści tego śledztwa jego związku z Rosją. Miało to miejsce pod koniec 2013 roku. 

    Zobacz również:

    Europa ciągnie korzyści ze „sprawy Skripala"
    Londyn jest gotowy do współpracy z Rosją w sprawie Skripala
    May: Rosja miała motyw
    Dziecięca naiwność Theresy May
    Tagi:
    otrucie, Aleksander Litwinienko, Siergiej Skripal, Theresa May, Rosja, Wielka Brytania
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz