Konsulat Generalny w Seattle

„Podobne kroki można potraktować jako wypowiedzenie wojny"

© Sputnik .
Polityka
Krótki link
161013

Rosyjskie MSZ oświadczyło, że w Seattle miało miejsce prawdziwe włamanie na szczeblu państwowym.

„Włamanie na szczeblu państwowym" — właśnie tak rosyjskie MSZ nazwało ostatni antyrosyjski gest rządu USA. Do rezydencji konsula generalnego w Seattle, którą na żądanie Waszyngtonu opuściła niedawno ostatnia grupa rosyjskich dyplomatów, wkroczyli przedstawiciele amerykańskich władz — pomimo tego, że jest ona własnością Rosji i chroni ją międzynarodowe prawo. Departament Stanu oświadczył natomiast, że urzędnicy musieli się upewnić, że budynek został opuszczony.

Ambasador Rosji w Waszyngtonie Anatolij Antonow nazwał działania amerykańskich władz nieprzyjaznym krokiem, przypominając, że 73 lata temu żołnierze i oficerowie radzieckiej i amerykańskiej armii spotkali się na Elbie, rozbijając tym samym ostatnie oddziały armii faszystowskiej i przybliżając koniec wojny.

Konsulat Rosji w Seattle
© Sputnik . Liudmila Chernova (Sputnik, Seattle)
„Amerykanie złamali wszystkie konwencje i umowy międzynarodowe. Ten gest wywołuje tylko ubolewanie i gorycz. Ten piękny dzień został zakłócony amerykańskimi, bardzo niekonstruktywnymi działaniami. Można odnieść wrażenie, że chce się nas przyzwyczaić, że co miesiąc-dwa mają miejsce takie nieprzyjazne działania ze strony USA" — podkreślił Antonow.

Tymczasem rzeczniczka Departamentu Stanu Heather Nauert oświadczyła, że Amerykanie (…) „będą pilnować budynku zgodnie ze swoimi obowiązkami. To żadna inwazja, a po prostu twarda, zgodna z prawem odpowiedź na oburzające zachowanie Rosji" — napisała na Twitterze.

Wrogi gest ze strony swojego państwa wytłumaczyła tym, że Moskwa miała rzekomo związek z otruciem byłego oficera GRU Siergieja Skripala i jego córki Julii. Kolejnym argumentem było to, że konsulat mieści się niedaleko amerykańskiej bazy okrętów podwodnych i fabryki „Boeinga". Władze USA nazwały nawet rosyjskie przedstawicielstwo dyplomatyczne kluczową bazą rosyjskiego wywiadu, chociaż żadnemu z pracowników nie postawiono zarzutów.

Konsulat Rosji w Seattle
© Sputnik . Liudmila Chernova (Sputnik, Seattle)
A w tym samym czasie, kiedy w rosyjskim konsulacie w Seattle wyłamywano zamki, na stacji CNN serwowano kolejną porcję skandalu szpiegowskiego. Jak poinformował kanał wśród wydalonych dyplomatów byli rzekomo pracownicy służb specjalnych — mieli oni śledzić swoich rodaków, którzy przesiedlili się do USA, a także Rosjan, objętych specjalnym programem CIA — kiedy w celach bezpieczeństwa zmieniana jest tożsamość i dane personalne.

Przypomnijmy, że 2 kwietnia amerykańskie władze zamknęły Konsulat Generalny Rosji w Seattle. Oprócz tego z kraju zostało wydalonych 60 rosyjskich dyplomatów. Jak oświadczył Waszyngton, jest to odpowiedź na związek Moskwy z otruciem Skripalów. Opuszczając rezydencję konsula w Seattle dyplomaci zostawili rosyjską flagę na maszcie, żeby przypomnieć, że jest to terytorium Rosji. Jednak co teraz stanie się z tym budynkiem — jak na razie nie wiadomo.
Amerykanista, profesor Wyższej Szkoły Ekonomii Aleksander Domrin podkreślił na antenie radia Sputnik, że Stany Zjednoczone łamią w ten sposób międzynarodowe prawo.

Kiedy dochodzi do łamania prawa międzynarodowego jest to zawsze ogromny powód do ubolewania. (..). A kiedy jest łamane tak demonstracyjnie — jest to już przejaw wrogości, której nie da się nawet wytłumaczyć tym, że amerykański rząd chce poznać jakieś tajemnice, jakie być może spodziewał się odkryć na terytorium rosyjskiej rezydencji. I gdybyśmy żyli w idealnym świecie, gdzie prawo międzynarodowe funkcjonowałoby automatycznie, to podobne kroki możnaby sklasyfikować jako wypowiedzenie wojny — powiedział Aleksander Domrin.

Zobacz również:

Niemieckie media: Trump ma nowego ulubieńca w Europie
Polskie priorytety w Radzie Bezpieczeństwa ONZ
Tagi:
konsulat, dyplomacja, Seattle, USA, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz