03:12 22 Wrzesień 2018
Na żywo
    Reaktor irańskiej elektrowni atomowej Buszer w Iranie

    Iran pod ścianą. Kto na tym skorzysta?

    © AP Photo / Mehdi Ghasemi
    Polityka
    Krótki link
    Leonid Sigan
    6534

    Dla Rosji otworzyła się kolejna szansa na Bliskim Wschodzie.

    W mediach wywołała poruszenie wypowiedź kanclerz Angeli Merkel, która oświadczyła w Akwizgranie, że Europa nie może dłużej polegać na ochronie Stanów Zjednoczonych w każdych okolicznościach. Europa musi wziąć swój los we własne ręce. „To nasze zadanie na naszą przyszłość", stwierdziła. Kanclerz Merkel odniosła się tym samym do wycofania się USA z porozumienia w sprawie irańskiego programu nuklearnego. O tym w rozmowie z politykiem i publicystą, profesorem Adamem Wielomskim.

     — Jak Pan Profesor może przetłumaczyć to oświadczenie z języka dyplomatycznego na język polski?

    — Myślę, że jest to jeden z kolejnych aktów pewnego dramatu, który się rozgrywa na naszych oczach, a którego istotą jest załamanie się strategicznego partnerstwa pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Niemcami, które do tej pory wyglądało na tej zasadzie, że Stany Zjednoczone roztaczały pewnego rodzaju parasol ochronny natury militarnej, a po części i politycznej, nad Europą Zachodnią i Niemcami.

    Okręty wojenne NATO na ćwiczeniach na morzu
    © AP Photo / Vadim Ghirda
    Wielu obserwatorów, często spotykam to w Polsce, na polskiej prawicy, traktowało tę strukturę zawsze jak pewnego rodzaju uzależnienie, czy nawet w cudzysłowie kolonizację polityczną i militarną Niemiec przez Stany Zjednoczone. Ja jednak zawsze stałem na stanowisku, że Niemcy wyciągają z tego parasola olbrzymie korzyści, wiążące się przede wszystkim z tym faktem, że nie musiały wydawać własnych pieniędzy na uzbrojenie i na własną obronę narodową.

    Ale w momencie, w którym strategiczne interesy polityczne i ekonomiczne Stanów Zjednoczonych i UE, a Niemiec w szczególności, zaczynają się rozchodzić, to nie ma wątpliwości, że będzie odżywał, i tak traktuję też wypowiedź Angeli Merkel, pomysł stworzenia, odbudowy armii niemieckiej, a również, być może stworzenia ogólnoeuropejskich, własnych, autonomicznych od Stanów Zjednoczonych sił zbrojnych. Co w praktyce oczywiście oznacza osłabienie pozycji amerykańskich w Europie. Oznacza to również kontrowersje amerykańsko-niemieckie i de facto powolny rozkład instytucji Paktu Północnoatlantyckiego.

     — Czy możemy już stwierdzić — tak, nastał kres świata jednobiegunowego, który przeradza się w wielobiegunowy?

    — Myślę, że tak należy to interpretować. Dlatego, że Stany Zjednoczone przeżywają kryzys potęgi, wiążący się przede wszystkim z faktem, że gospodarka amerykańska prawdopodobnie nie jest już największą gospodarką świata, tylko jest nią gospodarka chińska. Mamy wyraźny wzrost znaczenia pozycji Rosji w świecie. Oglądamy proces emancypacji politycznej Europy oparty o sojusz strategiczny Niemiec i Francji. I należy stwierdzić, że faktycznie, na naszych oczach zaczyna się rodzić świat wielobiegunowy. I polityka amerykańska, w ostatnim czasie bardzo gwałtowna, w moim przekonaniu jest wyrazem amerykańskiego poczucia, że ten proces zachodzi i desperacką próbą obrony swojej pozycji jako jednego supermocarstwa. Paradoksalnie, wszystkie te próby obrony swojej hegemonicznej pozycji tylko i wyłącznie póki co osłabiają Stany Zjednoczone, które tracą kolejnych sojuszników i w ten sposób tracą pozycję dominującą. Także można powiedzieć, że słabość powoduje różnego rodzaju gwałtowne ruchy. To tak, jak z tonącym, który czym gwałtowniej macha rękami, tym szybciej tonie.

     — Panie Profesorze, decyzja prezydenta Trumpa w sprawie Iranu według niektórych obserwatorów zmieniła poważnie równowagę geopolityczną. Jak Pan widzi rolę Federacji Rosyjskiej w zaistniałej sytuacji?

    — Myślę, że dla Federacji Rosyjskiej otworzyła się na Bliskim Wschodzie kolejna szansa. Iran do tej pory prowadził politykę dwutorową, to znaczy, liberałowie irańscy — nazwijmy ich w ten sposób — opowiadali się za zbliżeniem z Zachodem, podczas kiedy konserwatyści irańscy byli co do tego sceptyczni. Dlatego też Iran prowadził pewnego rodzaju politykę dwufrontową: z jednej strony próby ucywilizowania swoich stosunków ze Stanami Zjednoczonymi, z drugiej strony oglądając się na innych partnerów, takich jak Rosja czy Chiny, czyli tych, którzy kwestionowali hegemonię amerykańską w świecie. Ostatni czyn Donalda Trumpa, czyli zerwanie porozumienia nuklearnego z Iranem, paradoksalnie oznacza klęskę polityczną frakcji liberalnej w Iranie. I oczywiście powoduje, że Iran będzie musiał w tej chwili zacieśnić swoją współpracę zarówno z Rosją jak i Chinami, co oczywiście oznacza wzmocnienie Federacji Rosyjskiej w obszarze Bliskiego Wschodu.

    Ja się nie spodziewam jakiejś bezpośredniej wojny irańsko-amerykańskiej. Ale myślę, że Iran w tej chwili został postawiony pod ścianą i będzie musiał współpracować z państwami, które Stany Zjednoczone uważają za konkurencyjne w sporze o panowanie na świecie. 

    Zobacz również:

    Ławrow o perspektywach współpracy z Zachodem
    „UE powinna zrezygnować ze snów o Stanach Zjednoczonych Europy"
    Trump: „Asad to zwierzę”. Asad odpowiada
    Tagi:
    Donald Trump, Iran, USA, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz