07:17 18 Czerwiec 2018
Na żywo
    Przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un

    USA vs. Korea Północna: dialog pod znakiem zapytania

    © REUTERS / KCNA
    Polityka
    Krótki link
    0 192

    USA i KRLD zagroziły sobie nawzajem odwołaniem szczytu.

    Do amerykańsko-północnokoreańskiego szczytu w Singapurze pozostały trzy tygodnie, ale Waszyngton i Pjongjang już zaczęły „zaoczne negocjacje”, grożąc siebie nawzajem odwołaniem spotkania. Seul zaś stara się odgrywać rolę mediatora, wzywając obie strony do rozsądku. Jednocześnie Korei Południowej udało się wysłać swoich dziennikarzy na zamknięcie poligonu jądrowego KRLD, choć Pjongjangowi udało się doprowadzić sytuację do skraju dużego skandalu.

    Jeśli jeszcze kilka tygodni temu o amerykańsko-północnokoreańskim szczycie w światowych mediach dominowały publikacje w stylu „Kim Dzong Un zgodził się całkowicie oddać broń nuklearną” lub „Korea Północna przygotowuje się do podniesienia białej flagi”, to teraz widać, że negocjacje na najwyższym poziomie będą bardzo trudne przede wszystkim dla Stanów Zjednoczonych, a być może wcale się nie odbędą.

    Po wysłuchaniu oświadczeń amerykańskich wysoko postawionych urzędników, Pjongjang rozpoczął pierwszy „trening sztuki przed bitwą dyplomatyczną”. 16 maja wiceminister spraw zagranicznych Kim Kye Gwan powiedział w centralnych mediach, że Pjongjang „może ponownie rozważyć decyzję o zorganizowaniu szczytu”, jeśli Waszyngton będzie nadal postrzegał wszystko tak, jakby tylko Korea Północna powinna pójść na ustępstwa. Dyplomata zauważył również, że nie będzie rozmowy o jednostronnej rezygnacji KRLD z broni jądrowej.

    Te słowa natychmiast uciszyły tych, którzy uznali, że KRLD „już się poddała”, ale jednocześnie wywołały reakcję w Waszyngtonie. Przedstawiciele Stanów Zjednoczonych najwyższego szczebla na wyścigi zaczęli deklarować, że oni również mogą zrezygnować ze spotkania z Kim Dzong Unem i ponownie przypomnieli o możliwości ataku wojskowego na KRLD.

    22 maja prezydent USA Donald Trump oświadczył, że KRLD musi wyrazić zgodę na pewne warunki, dopuszczając zarówno odroczenie, jak i odwołanie szczytu. „Są pewne warunki, które chcemy i myślę, że je dostaniemy, jeśli nie, to nie będzie spotkania. Szczerze mówiąc, jest szansa, że ​​będzie to wspaniałe spotkanie dla Korei Północnej i wspaniałe spotkanie dla świata. Jeśli nie dojdzie do skutku, to być może nastąpi później” — powiedział Trump dziennikarzom po rozmowach z prezydentem Korei Południowej Moon Jae-inem.

    Wcześniej najbliżsi współpracownicy Trumpa również zaznaczyli, że Stany Zjednoczone zgodzą się na spotkanie tylko wtedy, gdy warunki Waszyngtonu zostaną przyjęte. Według plotek jednym z warunków jest całkowite i natychmiastowe rozbrojenie nuklearne KRLD.

    Waszyngton nie zapomniał znów spróbować zastraszyć Pjongjang, podkreślając, że będzie kontynuować politykę nacisku, jak również przypomniał o możliwości podjęcia działań wojskowych przeciwko Korei Północnej. Wiceprezydent USA Mike Pence w wywiadzie dla stacji telewizyjnej Fox News przypomniał, że USA „nigdy nie wykluczyły opcji militarnej”. Ponadto amerykańskie media powiedziały, że Trump zaczął mocno wątpić, czy w ogóle potrzebne jest mu spotkanie z Kimem.

    Senat USA wyraził się jeszcze ostrzej. „Jeśli przedstawiciele KRLD nie zjawią się (na pertraktacjach — red.) — oznacza to koniec dyplomacji, jeśli zjawią się i będą próbować grać z Trumpem — oznacza to, że konflikt wojskowy pozostanie jedyną możliwą rzeczą, a jeśli będzie konflikt wojskowy z Koreą Północną, to przegrają oni, a nie my” — powiedziała amerykański senator Republikanin Lindsey Graham w rozmowie z dziennikarzem Fox News.

    Przywódca KRLD Kim Dzong Un podczas międzykoreańskiego szczytu w wiosce Panmundżom w strefie zdemilitaryzowanej, która dzieli obie Koree
    © AFP 2018 / Korea Summit Press Pool
    Jednocześnie Waszyngton ma nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem i 12 czerwca w Singapurze odbędzie się historyczne osobiste spotkanie przywódców Stanów Zjednoczonych i KRLD. Szef Departamentu Stanu USA Michael Pompeo, który wcześniej przyleciał do Pjongjangu i odbył rozmowy z Kim Dzong Unem, powiedział, że USA „nadal pracują w kierunku 12 czerwca”.

    Pjongjang już zademonstrował na przykładzie południowokoreańskich mediów, że jest gotowy „do balansowania na krawędzi”, a następnie „odpuścić”. W środę 23 maja Korea Północna w końcu zgodziła się przyjąć południowokoreańskich dziennikarzy do udziału w wydarzeniu demontażu poligonu jądrowego w Punggye-ri, znamiennie potrząsając nerwami Seulu. Pjongjang już wcześniej zaprosił media z pięciu krajów, w tym Rosji, Chin, USA, Korei Południowej i Wielkiej Brytanii, ale potem niespodziewanie pod różnymi pretekstami „dorwał się” do południowców, nie wydając im wiz w Pekinie i wysyłając specjalny transport ze stolicy Chin do północnokoreańskiego Wonsanu bez Koreańczyków z Południa. Dopiero w ostatniej chwili, kiedy sfrustrowani i rozzłoszczeni reporterzy Południa wrócili z pustymi rękami do Seulu, dopiero wtedy Pjongjang nagle postanowił ich przyjąć. W rezultacie w środę z Seulu specjalnym rejsem polecieli do Wonsan, gdzie dołączyli do reszty zagranicznych mediów, które niebawem mają pojechać na północnokoreański poligon jądrowy w celu obserwowania procesu demontażu.

    Patrząc na rozwój sytuacji wokół pertraktacji Trumpa i Kima oraz wszystkie powiązane tematy, staje się oczywiste, że region będzie musiał jeszcze długo żyć w niepewności.

    Zobacz również:

    Trump przedstawił swoją strategię odnośnie KRLD
    Media odkryły, dlaczego KRLD zawiesiła testy jądrowe
    KRLD ogłosiła początek „nowej epoki"
    Ławrow: KRLD będzie chciała gwarancji bezpieczeństwa za rezygnację z programu jądrowego
    Tagi:
    Donald Trump, Kim Dzong Un, KRLD, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz