01:57 18 Czerwiec 2018
Na żywo
    Flagi Albanii, USA i Unii Europejskiej obok budynku administracyjnego w albańskiej części Kosowa

    Czy Albańczycy będą protestować przeciwko UE?

    © Sputnik . Ruslan Krivobok
    Polityka
    Krótki link
    1094

    Albańska opozycja protestowała w sobotę przeciwko obecnemu prezydentowi Edi Ramie, a także przeciwko… działaniom Unii Europejskiej.

    Chodzi o to, że od szczytu UE-Bałkany Zachodnie, który odbył się niedawno w Sofii, albański przywódca wrócił ze smutną wiadomością: Bruksela nie podała konkretnej daty rozpoczęcia negocjacji o przystąpieniu Albanii do Wspólnoty, utrzymując status państwa kandydata.

    Albańskie media  piszą, że Europa nie chce widzieć Albańczyków w swoich szeregach, bo boi się przyjąć najliczniejszy naród na Bałkanach. Pojawiła się też wiadomość, że protesty wywołane „nagromadzonym gniewem wobec UE" mogą przetoczyć się po wszystkich państwach bałkańskich, gdzie mieszkają przedstawiciele tego narodu.

    Edi Rama, który wcześniej ostrzegał, że zjednoczenie Albańczyków z Albanii i Kosowa może być reakcją na „europejską ślepotę", czyli w rezultacie braku zmiany podejścia do Bałkan, teraz używa bardziej umiarkowanej retoryki i twierdzi, że będzie nadal rozmawiał z UE.

    Czy bunt jest możliwy?

    W rozmowie ze Sputnikiem Demo Berisa, lider unii Albańczyków w Serbii powiedział, że nie jest przekonany co do tego, czy obecnie istnieje taka siła polityczna, która może zorganizować bunt lub protesty Albańczyków przeciwko Unii Europejskiej.

    — Tymczasem jest całkiem jasne, że chodzi o dyskryminację jednego narodu mieszkającego w Europie. Moim zdaniem nie będzie ostrych reakcji wobec Europy, ale niezadowolenie będzie mieć konsekwencje — powiedział Berisa.

    Jego zdaniem kosowski problem może przyczynić się do wzrostu turbulencji politycznych w Albanii. Berisa podkreślił, że nie tylko Albania, ale i inne państwa regionu na szczycie UE-Bałkany Zachodnie nie otrzymały żadnych pozytywnych sygnałów dotyczących europejskich perspektyw.

    Belgradzka politolog Jelena Vukoicic przypomniała, że zachowanie albańskiego korpusu politycznego na Bałkanach zależy przede wszystkim od Stanów Zjednoczonych.

    — Albańskie elity polityczne stale stosują tę politykę gróźb, szantażu i nacisków, wspominając o utworzeniu „Wielkiej Albanii". Wielokrotnie słyszeliśmy od Edi Ramy, że Albania połączy się z Kosowem — jeśli nie w ramach UE, to poza nią. Jednak Albańczycy zdają sobie sprawę, że wszystko, co otrzymali, otrzymali dzięki Stanom Zjednoczonym. Innymi słowy, na Bałkanach nie ma siły albańskiej, ale jest amerykańska pięść. Groźby i umiarkowane protesty to jedno. Ale bez pozwolenia USA wielkoalbańskiej awantury, przynajmniej obecnie, nie będzie — podkreśliła Vukoicic.

    Jak dodała, przedstawiciele albańskiego narodu mieszkają obecnie w najbardziej nierozwiniętych regionach Bałkan, wśród nich jest najwyższy poziom bezrobocia. Właśnie to niezadowolenie z sytuacji ekonomicznej jest powodem wszelkiej frustracji, a także wszelkich możliwych kroków w przyszłości.

    Vukoicic powiedziała też, że czasami ma wrażenie, że Europa, choć ciągle mówi o niezmiennych granicach na Bałkanach, faktycznie czeka, aż Bałkany same rozwiążą ten problem.    

    Zobacz również:

    Albania chce bazy NATO
    Czarnogóra, Albania, Norwegia i Ukraina w ślad za UE przedłużyły antyrosyjskie sankcje
    Albania w Unii Europejskiej?
    Tagi:
    Sputnik, Sofia, Albania, Kosowo, UE
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz