07:10 20 Lipiec 2018
Na żywo
    Akcja protestacyjna przeciwko porozumieniu Grecji i Macedonii

    USA poświęcają stabilność Macedonii dla rozszerzenia NATO

    © AP Photo / Boris Grdanoski
    Polityka
    Krótki link
    13180

    Zarówno w Grecji, jak i Macedonii nie ustają akcje protestacyjne przeciwko porozumieniu o zmianie nazwy byłej republiki jugosłowiańskiej.

    Szefowie obu rządów, którzy podpisali porozumienie o „Republice Macedonia Północna" zetknęli się z zaciekłym oporem w parlamentach obu państw, ludzie nie opuszczają ulic, sytuacja nadal się zaostrza pomimo optymistycznych oświadczeń Alexisa Tsiprasa i Zorana Zaewa.

    Procesor uniwersytetu w Skopje Aleksandar Dastevski informuje Sputnik, że podpisane przez premierów porozumienie nakłada zobowiązania wyłącznie na Macedonię, podczas gdy Grecja otrzymuje same prawa bez jakichkolwiek zobowiązań.

    „Spełnienie postawionych Skopje warunków wymaga przeprowadzenia referendum i wprowadzenia zmian do obecnej Konstytucji. Wszystkie te wymogi trzeba spełnić przed Sylwestrem, lecz macedońska opozycja opowiada się przeciwko zmianom konstytucyjnym. Grecy domagają się wprowadzenia zmian do preambuły Konstytucji, na razie nie wiadomo, czy zostanie zmieniona częściowo czy w całości. Tymczasem preambuła Konstytucji to tekst definiujący macedońską państwowość i język macedoński. Znalazła w niej odzwierciedlenie Republika Kruszewska (jedna z pierwszych republik na Bałkanach, która przetrwała jedynie 10 dni w Kruszewie odbitym Turkom w powstaniu ilindeńskim w 1903 roku — red.) a także pierwsze posiedzenie Zgromadzenia Antyfaszystowskiego ds. Wyzwolenia Narodowego Macedonii, na którym została proklamowana macedońska państwowość i język macedoński. Pod tym względem strona macedońska odbiera to porozumienie jako poniżające. Prawie nigdzie na świecie nie ma takiej praktyki przepisywania konstytucji. Uważam, że to niemożliwe" — mówi Dastevski.

    Ekspert przypomina, że nawet jeśli Macedonia zgodnie z porozumieniem zgodzi się na zmianę Konstytucji do końca roku, inicjatywa dotycząca nowej nazwy jeszcze ma zostać poddana pod głosowanie w greckim parlamencie a partner koalicyjny Tsiprasa, szef partii „Niezależni Grecy" i minister obrony Grecji Panos Kamenos oznajmili, że deputowani z ramienia jego partii nie będą głosować za Republiką Macedonii Północnej, ponieważ jego partia opowiada się zdecydowanie przeciwko zachowaniu toponimu „Macedonia" w nazwie byłej republiki jugosłowiańskiej. 

    Dastevski uważa, że porozumienie wywołuje mnóstwo pytań a jednocześnie prawie nie daje czasu na ich rozwiązanie. „Jeśli to porozumienie rozstrzygnie losy macedońskiej tożsamości narodowej i języka macedońskiego, trzeba powołać solidną komisję, wszystko dokładnie zbadać. Ta praca potrwałaby conajmniej 5 lat" — twierdzi. 

    Zdaniem Dastevskiego do rozstrzygnięcia sporu z Grecją trzeba było podejść z poczuciem godności, trzeba było osiągnąć konsensus między rządem, opozycją i prezydentem kraju. Natomiast porozumienie podpisane przez Tsiprasa i Zaewa wydaje mu się znieważającym godność narodową Macedończyków. 

    Ekspert podkreśla, że poniżające dla Skopje porozumienie nie doprowadzi Macedonii do UE: „Z samej UE napłynęła informacja, że chodzi wyłącznie o wyznaczenie daty rozpoczęcia rozmów, natomiast do samego wejścia republiki do UE dojdzie co najmniej za 15 lat. W tym, co się tyczy perspektyw eurointegracji to porozumienie nie daje absolutnie nic". 

    Były sekretarz stanu ds. Kosowa i Metochii Dusan Prorokovic uważa, że przykład Macedonii Północnej po raz kolejny dowodzi, iż rozwiązania, których domagają się USA i UE, nawet jeśli rzeczywiście zmniejszą napięcia na arenie międzynarodowej, jednoznacznie potęgują potencjał konfliktowy w regionie.

    „Wszystko wygląda jednoznacznie — mówi — w kontekście zawiłych stosunków z Rosją i bardzo prawdopodobnego wzrostu napięć na Bliskim Wschodzie Waszyngton dąży do totalnej kontroli geostrategicznej nad neutralnym terytorium".

    Prorokovic podkreśla, że najlepszym środkiem do osiągnięcia tego celu jest przyjęcie interesujących USA państw do NATO. Zmęczona narastającymi w progresji geometrycznej wewnętrznymi problemami UE jego zdaniem nie ma zasobów na własną „bałkańską politykę" i po prostu podąża za USA.

    Konflikt na Ukrainie
    © Sputnik . Valeriy Melnikov
    Prorokovic jest przekonany: „Wspólnota światowa już obserwowała presję podobną do obecnych nacisków na Macedonię podczas wejścia Czarnogóry do NATO, gdy oczywisty brak poparcia większości ludzi został zlekceważony i decyzja o integracji północnoatlantyckiej została podjęta bez referendum; a także w rozmowach Belgradu i Prisztiny, na których Serbii jest narzucana decyzja nieodpowiadająca ponad 75% ludności. Do tego rodzaju wpływu należy presja na Bośnię i Hercegowinę w celu jej zmuszenia do zmiany zasad funkcjonowania systemu wewnątrzpolitycznego". 

    Zdaniem eksperta robi się to w celu ułatwienia drogi do NATO Czarnogórze, Macedonii, Serbii i Bośni i Hercegowinie. 

    Prorokovic uważa, że plan USA odnośnie Serbii wygląda następująco: zmuszenie do przyznania niepodległości Kosowa, jego przyjęcie do ONZ i NATO, po czym Belgrad po prostu nie będzie miał wyboru i Serbia będzie zmuszona do wejścia do sojuszu. Ekspert opisał najbardziej prawdopodobny scenariusz dla Bośni i Hercegowiny: ograniczą pełnomocnictwa Republiki Serbskiej, całkowicie przekazując prawo podejmowania decyzji w takich kwestiach jak wejście do NATO, władzom centralnym.

    „To, że większość mieszkańców Czarnogóry nie jest zachwycona takim rozwojem wydarzeń, że w Macedonii znów panuje zamieszanie, że w Serbii sprawa może potoczyć się nieprzewidywalnie, nie specjalnie interesuje Amerykanów ani UE. Być może przyczyna tkwi w ich pewności, że będą mogli sterować i kontrolować wszystkie te procesy. Być może wcale nie zależy im na konsekwencjach" — mówi Prorokovic.

    „Jednak sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli. USA i UE już nie mają zasobów na kontrolowanie procesów politycznych na Bałkanach w ten sposób i na taką skalę, jak było to 10 lat temu. Sytuacja w Grecji nie jest łatwa, napięcia są odczuwalne na każdym kroku, uzyskują skalę pandemii. Czy był sens w poruszaniu tak bolesnej dla Greków kwestii wówczas, gdy o wiele mniejsza iskra może wywołać pożar?" Czy należy „popychać" Macedonię do NATO, jeśli to zdestabilizuje kraj do takiego stopnia, że zakwestionuje samo jego istnienie? Czy można liczyć na to, że Albańczycy pozostaną biernymi obserwatorami w przypadku kolejnego poważnego kryzysu politycznego w Skopje? Czy ktoś na poważnie uważa, że Grecja i Serbia będą spokojnie obserwować proces implementacji Platformy Tyrańskiej? (program albańskich partii w Macedonii oparty na ideologii Wielkiej Albanii — red.) — zadaje pytanie ekspert.

    Według niego porozumienie Tsiprasa i Zaewa rozwiązuje jedną kwestię, otwierając mnóstwo innych drażliwych dla regionu spraw. Prorokovic dochodzi do wniosku, że poświęcając dla rozszerzenia NATO stabilność Macedonii a być może i Grecji i całkowicie skupiając się na własnych interesach geopolitycznych, USA zlekceważyły prawdopodobne konsekwencje dla bezpieczeństwa regionalnego. Natomiast w razie negatywnego rozwoju wydarzeń zapłaci za to UE. 

    Zobacz również:

    Na linii Grecja - Macedonia nadal iskrzy
    „Północna Macedonia" - to nie przejdzie (wideo)
    Historyczne porozumienie z Grecją: Macedonia ma nową nazwę
    Macedonia ugięła się przed Grecją
    Tagi:
    geopolityka, Unia Europejska, NATO, Zaran Zaew, Aleksis Tsipras, Bałkany, USA, Grecja, Macedonia
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz