19:37 17 Sierpień 2018
Na żywo
    Ambasador Rosji w Polsce Siergiej Andriejew. Moskwa.

    "Nie można zapomnieć ani przebaczyć". Rozmowa z ambasadorem Rosji w Polsce

    © Sputnik . Władimir Trefiłow
    Polityka
    Krótki link
    Redakcja Sputnik Polska
    24575

    Wygląda na to, że zarówno Polacy jak i Rosjanie stopniowo przyzwyczajają się do tego, że żyją zwróceni do siebie plecami.

    Ambasador Federacji Rosyjskiej w Polsce Siergiej Andriejew w wywiadzie na wyłączność dla Agencji Sputnik zastanawia się nad przyczynami nieporozumień, wojną z pomnikami żołnierzy-wyzwolicieli, polską rusofobią, problemami historycznymi (i nie tylko) w dwustronnych kontaktach, ciągłym poszukiwaniem rosyjskich "szpiegów" w Warszawie i możliwościami normalizacji stosunków.    

    —  Panie Ambasadorze, zacznijmy może od spotkania Putin-Trump w Helsinkach.

    — Ale mieliśmy przecież rozmawiać o Polsce…

    —  Tak, ale prasa polska z taką pasją komentuje to spotkanie w Finlandii, że nie sposób pominąć ten temat. Pisze, że Trump sprzedał Polskę Putinowi i że teraz będzie to sfera wpływu Moskwy. Takie są polskie tezy…

    — Po pierwsze, jestem teraz w Moskwie i w ciągu ostatnich dni nie czytałem polskiej prasy. Po drugie, to, co piszą polscy dziennikarze, to ich sprawa. Wolę trzymać się faktów i oficjalnego stanowiska.

    —  Wygląda na to, że jedną z najbardziej bolesnych kwestii w dwustronnych stosunkach polsko-rosyjskich jest sytuacja z pomnikami naszych żołnierzy, którzy wyzwolili Polskę od nazistów. Dziś, w rezultacie przyjętej w ubiegłym roku nowelizacji ustawy dekomunizacyjnej, pomniki radzieckie są masowo usuwane. Nie wiemy nawet, ile ich pozostało. Niemniej jednak Polacy najprawdopodobniej doprowadzą sprawę do końca.

    A co będzie dalej? Czy można wybaczyć barbarzyńskie niszczenie pomników żołnierzy-wyzwolicieli, na przykład demontaż pomnika w miejscu śmierci Czerniachowskiego? Sami Polacy mówią: „jak dalej mamy z tym żyć?"

    — Zarówno my jak i nasi polscy sąsiedzi musimy w dalszym ciągu szukać rozwiązania.  Musimy zrozumieć złożoność zmian w atmosferze naszych stosunków dwustronnych oraz relacji między naszymi narodami.

    Nie da się ukryć, że los konkretnych pomników i miejsc pochówku jest tylko otoczką problemu.

    Stanowiska stron są jasno określone. Nasze pozostaje zdecydowane i niezmienne. Nadal uważamy, że wojna z pomnikami wyzwolicieli radzieckich jest, po pierwsze, aktem nielegalnym, gdyż narusza nasze dwustronne porozumienia w tej dziedzinie, a po drugie, głęboko niemoralnym, ponieważ tak naprawdę jest to kpina z pamięci ludzi, dzięki którym Polska dziś istnieje, a Polacy mogą żyć na swojej ziemi. Po trzecie wreszcie, jest to najdotkliwszy cios w uczucia naszego narodu. Cios, którego — jak  słusznie Pan zauważył — nie można zapomnieć ani przebaczyć.

    Miejsce, w którym stał pomnik generała Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie
    © Zdjęcie : Diliara Sedowa
    Miejsce, w którym stał pomnik generała Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie
    Być może z biegiem czasu nasze stosunki jakoś się ustabilizują, staną się niejako „nową normalnością". Ale jaka to będzie normalność i jakie konsekwencje trzeba będzie ponieść za czas, kiedy częściej niż kiedykolwiek wcześniej bezcześci się nasze miejsca pamięci, gdy masowo wyburza się pomniki naszych żołnierzy, a co najważniejsze — zaszczepia się Polakom ideę, że to nie Armia Czerwona przyniosła im wolność, więc powinni (cytuję z oficjalnego oświadczenia) „wyzbyć się fałszywego poczucia wdzięczności" wobec ZSRR i Armii Czerwonej?

    Jeśli mowa o tym, ile zabytków zostało wyburzonych, a ile zostało nienaruszonych — sądząc po ostatnich wypowiedziach polskich urzędników — sami tego nie wiedzą. My staramy się monitorować sytuację, reagujemy na każdy zamach na nasze miejsca pamięci, ale Polska to duży kraj, trudno jest wszystko wyśledzić.

    —  Pracuje Pan w Polsce już długo, nie da się nie zauważyć, że od 2014 roku rusofobia staje się polityką i doktryną państwa polskiego. Pytanie brzmi: dlaczego? W końcu jesteśmy sąsiadami…

    — Tworzenie hipotez oraz analiza i interpretacja tego, co się dzieje, jest przywilejem dziennikarzy, politologów i analityków. Tradycyjnie unikam odpowiedzi na pytania dotyczące tego, czym kierują się polskie władze przy podejmowaniu pewnych decyzji.

    Mamy do czynienia z faktami. Jeśli powie Pan polskiemu urzędnikowi, że rusofobia w Polsce stała się polityką państwa, rozmówca się z Panem nie zgodzi, będzie twierdził, że tak nie jest.

    Na poziomie kontaktów mięzyludzskich tak naprawdę nie wyczuwa się wrogości wobec Rosji i jej współobywateli. Funkcjonujemy normalnie. Ale w polskim środowisku politycznym oraz tzw. mainstreamie informacyjnym rusofobia dominuje niezaprzeczalnie. A skoro żadna z polskich partii wchodzących w skład parlamentu nie opowiada się za normalizacją stosunków z Rosją, jeśli wszyscy głosowali za ustawą, na podstawie której wyburza się pomniki żołnierzy radzieckich, jeśli największe polskie media na co dzień prowadzą wojnę informacyjną z Rosją, to co możemy myśleć o nastawieniu społeczeństwa wobec naszego kraju?

    —  Jak Pan sądzi, jest sens wznowienia prac Rosyjsko-Polskiej Grupy do Spraw Trudnych?

    — Wielokrotnie wyjaśnialiśmy naszą pozycję i pozostaje ona niezmienna. Mówiąc o Grupie ds. Trudnych, często pomijamy jej pełną nazwę — Grupa do Spraw Trudnych wynikających z historii stosunków polsko-rosyjskich.

    Kiedy pod auspicjami ministerstw spraw zagranicznych obu krajów powstała ta Grupa, jej celem było wyprowadzenie złożonych problemów oraz wzajemnych roszczeń historycznych poza ramy dialogu politycznego, tak aby zawodowi historycy po obu stronach — w miarę możliwości — znajdowali  wspólne stanowisko.

    W swoim czasie Grupa wykonała tytaniczną pracę, publikując solidną monografię o historii stosunków polsko-rosyjskich w XX wieku pt. „Białe plamy — czarne plamy". Jednak już wtedy w większości kwestii nie udało się osiągnąć porozumienia, a publikacja zawierała równoległe artykuły historyków rosyjskich i polskich, które w zasadzie utrwalały te rozbieżności. Niemniej jednak praca ta była bez wątpienia przydatna.

    Sławomir Dębski, Dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych
    © Sputnik . Dmitrij Obolenskij
    Jednak po tym, kiedy z inicjatywy strony polskiej nasz dialog polityczny z 2014 roku został zamrożony, nie widzimy sensu wznowienia prac Grupy. Jej celem było ułatwienie dialogu politycznego. Dialogu, którego nie ma. To po pierwsze.

    A po drugie, ogólna sytuacja bardzo się zmieniła. O ile wcześniej istniała jakaś nadzieja, że ​​mimo wszystko uda nam się zbliżyć nasze stanowiska wobec niektórych konfliktowych zagadnień historycznych, o tyle dziś różnice tylko się pogłębiają. Nie widzimy zatem potrzeby dostosowywania naszego stanowiska do tego, co strona polska stara się nam narzucić.

    Utrzymywanie jak gdyby nigdy nic dialogu Grupy na tle tego, co dzieje się w Polsce w temacie pamięci żołnierzy radzieckich i historii wyzwolenia kraju w II wojnie światowej, byłoby co najmniej dziwne.

    I nie chodzi tu o akademickie kontakty rosyjskich i polskich historyków — dialog naukowy jest kontynuowany. We wrześniu w Warszawie odbędzie się konferencja zorganizowana przez komisję historyków z Rosji i Polski. I to jest inicjatywa dobra i na pewno mile widziane. Ale dialog w ramach Grupy, która powstała pod auspicjami oficjalnych struktur, pozbawiony jest sensu.

    Moskwa

    Cały wywiad zostanie opublikowany

    na stronie Sputnik Polska w środę o godz. 8:00.    

    Zobacz również:

    Siergiej Andriejew: „O Rosji albo źle, albo nic"
    Ławrow: Stosunki z Polską należy traktować filozoficznie
    Marek Belka: „My, Polacy, kochamy Rosję i bardzo się boimy imperium"
    Putin: Rusofobia wylewa się uszami
    Andriejew: Warszawa nie chce naprawy relacji z Moskwą
    Kto na to pozwolił Dudzie?
    Siergiej Andriejew: „W «wojnie z pomnikami» w Polsce widzimy przejaw wyboru politycznego”
    „Warszawy nie widać z kremlowskiego gabinetu Putina"
    Andriejew: „Stan stosunków rosyjsko-polskich jest kwestią politycznej woli rządu RP"
    Tagi:
    polityka, dekomunizacja, II wojna światowa, Armia Czerwona, pomnik, rusofobia, Grupa do Spraw Trudnych, Rząd FR, MSZ Rosji, Rząd RP, MSZ RP, Iwan Czerniachowski, Donald Trump, Siergiej Andriejew, Władimir Putin, ZSRR, USA, Rosja, Warszawa, Moskwa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz