13:57 18 Październik 2018
Na żywo
    25. rocznica ogłoszenia niepodległości Osetii Południowej

    Jak Moskwa uznała Abchazję i Osetię Południową: „Zaraz stracę przytomność"

    © Sputnik . Ada Bagajewa
    Polityka
    Krótki link
    1300

    Siergiej Szamba w sierpniu 2008 roku, gdy rozpoczęły się działania zbrojne w Osetii Południowej i Wąwozie Kodori, po czym Rosja uznała niepodległość Abchazji i Osetii Południowej, był szefem MSZ Abchazji a później jej premierem.

    W wywiadzie dla agencji Sputnik przedstawił mało znane szczegóły wydarzeń sprzed dziesięciu lat z perspektywy ich uczestnika. 

     — Na ile wydarzenia 8 sierpnia w Cchinwale zaskoczyły Abchazję?

     — Nie były niespodzianką. Było widać, że Gruzja przygotowuje się do agresji. Osetyjczycy cały czas zwracali uwagę na to, że Gruzini zajmują wzgórza dookoła Cchwinwału, co stwarzało zagrożenie dla miasta. W tym czasie odbywał się proces uregulowania pokojowego, adekwatna odpowiedź (na działania Gruzji) była niemożliwa. Wszystko wskazywało na to, że robi się to celowo. Cchinwał leży w kotlinie, jest otoczony górami. Gruzini znajdowali się tam. Osetyjczycy bili na alarm, ale nikt nie zwracał na to uwagi. Świetnie zdawaliśmy sobie sprawę, do czego to wszystko zmierza, po prostu nie wiedzieliśmy, gdzie wcześniej — tu czy tam (w Osetii Południowej czy Abchazji — red.).

     — W jakim stopniu Pana zdaniem Gruzini przygotowali się do takiej wojny?

    Przygotowali się konkretnie. Byli bardzo dobrze uzbrojeni. Gruzińska armia była dobrze wyposażona. W niektórych aspektach byli w lepszej sytuacji niż rosyjska armia. Na przykład sprzęt komunikacyjny i nowoczesna łączność radiowa. Liczyli na to, że to nie ta sama armia, co w 1992 roku. 

     — Jak Abchazja dowiedziała się o wybuchu wojny w Osetii Południowej?

     — Dowiedzieliśmy się o tym w nocy przez telefon. (Informacja) trafiła do mnie i prezydenta Abchazji. Zostałem wezwany przez prezydenta Abchazji Siergieja Bagapsza. Siedzieliśmy w jego gabinecie, dzwoniliśmy do różnych instancji. Zastanawialiśmy się, co robić. Mamy z Osetią Południową umowę, zgodnie z którą w razie takich okoliczności strony powinny udzielić sobie całej możliwej pomocy. Prezydent podjął decyzję w sprawie wysłania  naszych wojsk na granicę z Gruzją. Rano — ruch sprzętu opancerzonego, kolumna ruszyła w kierunku rzeki Ingur. Jednak wojska pokojowe stanęły tarczą, zablokowały drogę i rozpoczęły z nami rozmowy, żebyśmy tego nie robili. Prezydent odbierał z Moskwy telefony, mówiło mu się, że nie trzeba ingerować, wszystko będzie dobrze.

     — Czy Abchazja planowała ofensywę na gruzińskie terytorium?

    — Plany uderzenia w Gruzji Zachodniej, by odwrócić uwagę części gruzińskich wojsk od Osetii Południowej. Dodajmy, że w rezultacie większa część gruzińskich wojsk była jednak skupiona w Gruzji Zachodniej. Obawiali się uderzenia Abchazji. 

    Kiedy ta droga została zamknięta (przez siły pokojowe — red.), podjęliśmy nową decyzję odnośnie wyzwolenia górnej części Wąwozu Kodori, gdzie mieszkali etniczni gruzińscy Swanowie. Było to jedyne miejsce w Abchazji, gdzie znajdowały się gruzińskie wojska. Wówczas rozpoczęliśmy operację na rzecz wyzwolenia wąwozu. Wiemy, czym to się skończyło — mieli za swoje i musieli uciekać. 

    Po wydarzeniach w Osetii Południowej odbyło się spotkanie w rezydencji Boczarow Ruczaj, gdzie naszym prezydentom — Osetii Południowej i Abchazji — zaproponowano stworzenie konfederacji. Spotykali się z Dmitrijem Miedwiediewem dwa razy. Pierwsze spotkanie odbyło się chyba 18 sierpnia. Ostatnie miało miejsce trzy dni przed uznaniem niepodległości naszych republik przez Rosję, czyli około 23 sierpnia. Jednak wariant konfederacji nam nie odpowiadał. Osetyjczycy również odmówili. 

    Zatrzymanie byłego prezydenta Gruzji Michaiła Saakaszwilego w Kijowie
    © AP Photo / Evgeniy Maloletka
    Po czym znów odbyło się spotkanie w Boczarow Ruczaj. Jak powiedział mi później Bagapsz, Miedwiediew powiedział: „Wiem, że nie przyjęliście naszej propozycji i nie pozostaje nam nic innego, jak uznać waszą niepodległość". Kokojty (prezydent Osetii Południowej) powiedział do Bagapsza: „Siergieju, trzymaj mnie, zaraz stracę przytomność".

    Miedwiediew tylko poprosił, żeby przez 2-3 dni nikomu o tym nie mówić. Dosłownie po trzech dniach usłyszeliśmy o uznaniu niepodległości Abchazji. 

     — Czy Moskwa wówczas naciskała na was?

    — Nie, nie naciskała. W ogóle na nas nikt specjalnie nie naciskał w trakcie całego procesu negocjacyjnego. Myślę, że świetnie zdawali sobie sprawę, że nie zgodzimy się. Wydaje mi się, że zrobiono to po to, by pokazać wspólnocie światowej ostatnią próbę.

    Z drugiej strony, gdybyśmy się zgodzili, byłoby to na rękę zarówno Rosji, jak i Europie. To odpowiadało wszystkim poza nami.

     — Dlaczego?

    Dlatego, że po tym, co się stało, nie chcieliśmy mieszkać z nimi w jednym państwie.

    Zobacz również:

    „Celem operacji w Osetii Południowej było zatrzymanie agresji Gruzji”
    Syria i Osetia Południowa nawiązały stosunki dyplomatyczne
    Zaczarowana Osetia
    Tagi:
    rocznica, Abchazja, Osetia Południowa, Gruzja, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz