Widgets Magazine
20:26 18 Wrzesień 2019
Głosowanie członków Parlamentu Europejskiego w Strasburgu

Strasburski krajobraz po bitwie z Polską w tle

© AFP 2019 / Frederick Florin
Polityka
Krótki link
Autor
3211
Subskrybuj nas na

Znamy wstępne wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego: górą Prawo i Sprawiedliwość, nieznacznie ustępując za tą partią uplasowała się Koalicja Europejska. Ponad progiem wyborczym znalazła się Wiosna Roberta Biedronia, a poza progiem wyborczym Konfederacja i Kukiz'15.

Sputnik poprosił o skomentowanie wyników wyborów do Parlamentu Europejskiego politologa i publicystę Adama Wielomskiego.

- Co to, według Pana profesora, oznacza dla przyszłej sceny politycznej w Polsce?

- Po pierwsze, dla sceny politycznej w Polsce oznacza to dalsze, jak to się mówi, jej zabetonowanie przez dwie główne partie polityczne, które nadają ton dyskusji publicznej i uniemożliwiają podjęcie jakichkolwiek innych tematów czy też w ogóle rozmawianie na tematy przez nich podejmowane z innej perspektywy. To jest oczywiście wiadomość dla Polski zła, dlatego, że to oznacza, że w kraju nic się nie będzie w najbliższym czasie zmieniało.

Po drugie, jeżeli oceniamy wyniki wyborów, widzimy, że nie udał się projekt przełamania monopolu Prawa i Sprawiedliwości po prawej stronie sceny politycznej. Mam tutaj oczywiście na myśli Konfederację, po której wszyscy spodziewali się, że ten próg wyborczy przejdzie. Ja, zresztą, też oczekiwałem wyniku w granicach 8 procent. No i wreszcie, po trzecie, do gry wszedł projekt Roberta Biedronia Wiosna, który oznacza, że, gdy go zsumować razem z Koalicją Europejską, to otrzymalibyśmy podobną ilość głosów, być może nawet drobną przewagę. Do parlamentu nie przeszedł Kukiz'15, co oznacza, że Prawo i Sprawiedliwość nie posiada ewentualnego koalicjanta. A to oznacza, że w wyborach do Sejmu, jeżeliby ten układ procentowy utrzymał się na kilka miesięcy, nie będziemy mieli stabilnej, trwałej większości koalicji rządowej. Będziemy mieli większość w postaci dwóch – trzech mandatów jednej ze stron.

- Jak wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego przełożą się na wybory parlamentarne na jesieni?

- Myślę, że się przełożą w sposób bardzo istotny, ze względu na to, że stworzono atmosferę wyścigu między Prawem i Sprawiedliwością a Koalicją Europejską. I napędzono taki wyścig, że kto wygra, ten bierze wszystko. To, oczywiście, teoretycznie nie musi tak działać, ale w praktyce jest duże prawdopodobieństwo, że będzie to w ten sposób funkcjonowało, dlatego, że nastąpi zjawisko demobilizacji politycznej strony przegrywającej te wybory.

Myślę, że Prawo i Sprawiedliwość w tej chwili osiągnęło przewagę, żeby wygrać kolejne wybory. Gdyby to od tych wyborów do następnych minęło 8-9 miesięcy, to pewnie nie miałoby to większego znaczenia, ale, biorąc pod uwagę, że te wybory będą już na jesieni, to może mieć przełożenie i w tej chwili gdybym miał typować zwycięzcę tych wyborów, to stawiałbym na Prawo i Sprawiedliwość.

- Wychodzi na to, że Polska nie wyśle do Strasburga ani jednego eurosceptycznego deputowanego. Natomiast Koalicja Europejska i Wiosna zasilą frakcje euroentuzjastyczne. Czyżby w Polsce zabrakło prawdziwych eurosceptyków?

- Niestety wygląda w ten sposób, że, o ile we Francji czy we Włoszech triumfują eurosceptycy (mam tu na myśli Rassemblement National czy też siły polityczne, kierowane przez Saviniego), to z Polski, oczywiście, żadnych eurosceptyków w Parlamencie Europejskim nie będzie. Dlatego, że mamy do czynienia z dwoma ugrupowaniami, to znaczy z Koalicją Europejską i z Wiosną, które są, że tak powiem, bardziej europejskie, niż polskie. A z drugiej strony, mamy do czynienia z Prawem i Sprawiedliwością, które jest eurosceptyczne wyłącznie na użytek wyborców w kraju, podczas kiedy w Unii Europejskiej popiera bardzo radykalne projekty integracyjne, głównie ze względu na obawy przed Rosją. Mam tutaj na myśli projekt polityki gazowej.

To, oczywiście, pociąga za sobą konieczność stworzenia pewnych nowych instytucji paneuropejskich. Tak więc można powiedzieć, że w dyskusji o kształcie nowej Europy Polska nie będzie brała udziału, dlatego, że będzie broniła istniejącego status quo i zwiększenia zakresu integracji europejskiej.

- Znamy wyniki wyborów w Czechach, na Słowacji, w Grecji, Francji, we Włoszech i nawet na Wyspach Brytyjskich. Więc, jaki będzie według Pana Parlament Europejski?

- Ja powiem tak: parlament na pewno nie będzie liczną grupą eurosceptyków, jak tego się wcześniej spodziewano. Bo tak naprawdę są dwa takie wielkie kraje eurosceptyczne - Francja i Włochy, gdzie eurosceptycy rzeczywiście albo rządzą, albo walczą o władzę. Tak że ta wizja parlamentu eurosceptycznego, oczywiście, nie spełni się. Jeżeli chodzi o skuteczność eurosceptyków, oczywiście zależy to od tego, czy utworzą jedną wspólną frakcję, czy też będą tworzyli kilka mniejszych frakcji. Oczywiście, pamiętajmy, że mogą zostać osłabieni, jeśli Wielka Brytania w końcu doprowadzi do Brexitu. Wtedy znajdą się w zdecydowanej mniejszości. Ale czy to się stanie, czy Brexit w Wielkiej Brytanii nastąpi? Powiem szczerze, że nikt nie wie, a ja mam teraz coraz większe co do tego wątpliwości.

Zobacz również:

Puszcza Białowieska znalazła się na liście najpiekniejszych parków w Europie
Cisza wyborcza to dla Polaków błogosławieństwo
Tagi:
Unia Europejska, Robert Biedroń, Koalicja Europejska, Wiosna, PiS, wybory, Parlament Europejski
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz