Widgets Magazine
14:22 21 Październik 2019
Rybacy na Morzu Czarnym

Zakazany dorsz: zagrożone rybołówstwo polskie i litewskie

© Sputnik . Alexey Malgavko
Polityka
Krótki link
101411
Subskrybuj nas na

Środki nadzwyczajne wprowadzone przez Komisję Europejską w celu uniknięcia katastrofy w Morzu Bałtyckim będą znaczącym ciosem dla rybołówstwa Łotwy, Litwy, Polski i innych krajów.

Komisja Europejska (KE) podjęła środki w celu zapobieżenia katastrofie w Morzu Bałtyckim, którą według komisarz ds. środowiska, polityki morskiej i rybołówstwa Karmenu Velli byłoby wyczerpanie zasobów dorsza, informuje portal Bb.lv.

Populacja dorsza gwałtownie spada. W związku z tym Komisja Europejska nałożyła zakaz połowu tego gatunku ryb na Morzu Bałtyckim. Embargo może potrwać do 31 grudnia 2019 roku. Vella podkreśla, że głównym zadaniem na tym etapie jest podjęcie natychmiastowych działań w celu przywrócenia zasobów, zarówno „w interesie ryb, jak i w interesie rybaków”. Według Velli, dzięki takiemu środkowi nadzwyczajnemu, komisja reaguje na bezpośrednie zagrożenie.

Być może takie środki pomogą uratować ryby, ale teraz pod „bezpośrednim zagrożeniem” znalazł się przemysł rybołowny litewski i polski, dla którego połowy dorsza stanowiły ponad połowę całkowitego połowu.

Zobacz również: Zmiany klimatu odczujemy na talerzu?

Ponadto kwot połowowych dorsza desperacko broniła Łotwa. W 2019 roku limit połowowy dorsza we wschodniej części Morza Bałtyckiego wyniósł 24 112 ton, co stanowi o 15% mniej niż w 2018 roku. W zachodniej części Morza Bałtyckiego można było poławiać łącznie 9 515 ton dorsza, czyli o 70% więcej niż w 2018 roku.

Jednocześnie Unia Europejska chciała zmniejszyć limity połowowe dorsza o 28%. Obecny już były szef Ministerstwa Rolnictwa Łotwy Janis Duklavs z dumą wóczas oświadczył, że ministrowie UE byli przekonani, że nie ma potrzeby drastycznego zmniejszania limitu połowowego dorsza.

Warto podkreślić, że debata na temat kwot połowowych dorsza w UE trwa od dłuższego czasu. Zarówno Łotwa, Niemcy, jak i Dania zdecydowanie sprzeciwiały się zmniejszeniu kwot, uzasadniając swoje stanowisko faktem, że miałoby to negatywne konsekwencje społeczno-gospodarcze dla regionów przybrzeżnych zależnych od rybołówstwa. Jednak najwyraźniej do połowy 2019 roku kryzys stał się tak zauważalny, że kwoty połowowe dorsza, niezależnie od tego, jakie były, nie pomagają już zachować tego gatunku.

Foki i chemikalia

Populacja dorsza w Morzu Bałtyckim stale się zmniejsza. Naukowcy już stwierdzili, że połów tej ryby powinien być całkowicie zakazany, dopóki jego liczebność nie zostanie przywrócona. Ponadto ryby są potrzebne nie tylko ludziom, ale także zwierzętom morskim, które również się nimi żywią.

Wcześniej szefowa Łotewskiego Stowarzyszenia Rybołówstwa Inarijs Vojts powiedziała, że bałtycki dorsz zmniejsza się i znika. Obecnie ta ryba w ciągu sześciu lat nie może zyskać na wadze tyle, ile wcześniej osiągała w ciągu 2 lat. Dorsza z Morza Bałtyckiego nie można porównywać z dorszem z Morza Barentsa i Morza Północnego, gdzie osobniki osiągają 15 kilogramów.

Zobacz również: Defilada rosyjskiej marynarki wojennej we Władywostoku (wideo)

Vojts stwierdziła, że powodem jest działanie chemicznych środków bojowych, które zostały zatopione na Bałtyku w czasie II wojny światowej: ipritu i gazu musztardowego. Dla salaka i szprota, które zamieszkują i rozmnażają się w środkowej warstwie wody, nie są one niebezpieczne, ale dorsz jest rybą denną i jest narażony na działanie środków chemicznych.

Zobacz również:

„Polska jest zmuszona uznać rolę ZSRR w historii swojego ocalenia”
Ryby mogą zmieniać płeć
„Zaprosiliśmy do Polski sojuszników. Rosja nim nie jest”
Co można znaleźć w żołądku gigantycznej ryby (wideo)
Tagi:
Bałtyk, ryba
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz