22:55 30 Listopad 2020
Polityka
Krótki link
Autor
Szczyt G7 w Biarritz (17)
2530
Subskrybuj nas na

Dopiero wtedy, kiedy apetyty na własne korzyści zostaną zaspokojone, możemy się spodziewać powrotu do starego formatu G7 plus Rosja – uważa Janusz Niedźwiecki.

Uwaga światowej opinii publicznej przykuta jest do spotkania przywódców Zachodu w Biarritz. Już przed rozpoczęciem szczytu prezydent Emmanuel Macron zapowiedział, że po raz pierwszy od 1975 roku, kiedy zaczęto organizować doroczne szczyty G7, nie zostanie przyjęta deklaracja końcowa. Oficjalnie, bo, jak twierdzi francuski prezydent i „tak tego nikt nie czyta”.

Ale wygląda na to, że po prostu przywódcy klubu nie są w stanie uzgodnić wspólnego stanowiska w żadnej istotnej kwestii. Pokazał to zeszłoroczny szczyt G7 w Kanadzie, kiedy Donald Trump odmówił złożenia podpisu pod końcową deklaracją.

Czym tym razem szczyt zapisze się na kartach historii? Sputnik porozmawiał na ten temat z prezesem Stowarzyszenia Europejska Rada na rzecz Demokracji i Praw Człowieka Januszem Niedźwieckim.

„Nasuwa się pytanie, czy w ogóle ta forma ma jeszcze w dzisiejszych czasach takie znaczenie, jakie miała kiedyś? Wielu ekspertów politycznych twierdzi, że w zasadzie szczyt G7 jako format jest pieśnią z czasów minionych, i w dzisiejszych czasach nie może zastąpić żmudnej dyplomacji: różnego rodzaju zabiegów dwustronnych, czy też dyplomacji uprawianej w ramach różnego rodzaju parlamentów, czyli dobrze osadzonej w tradycji politycznej danego regionu instytucji.

Ja osobiście z tym bym się nie zgodził: chociaż w Biarritz wyraźnie pokazano, iż przywódcy siedmiu największych gospodarek świata nie potrafili uzgodnić jednego stanowiska w tych tematach, które w czasie szczytu zostały podjęte, ujawniło się jednak się kilka innych elementów tego szczytu.

To nie Trump był gwiazdą tego spotkania, ale Macron, który poprzez przejęcie inicjatywy i wrzucenie nowych wątków do obrad dotyczących szczytu, próbuje wykorzystać ten format do tego, aby wynegocjować dla Francji te kwestie, które są dla niej istotne.

Moim zdaniem, bardzo dobrze wykorzystał okazję, jaką dał ten szczyt. Co więcej, w trakcie dwustronnego spotkania z Donaldem Trumpem Emmanuel Macron zdołał omówić również kwestię zapobieżenia wojnie handlowej między Francją a Stanami Zjednoczonymi. Czyli tego problemu, który wyniknął, kiedy Francja zapowiedziała wprowadzenie podatku cyfrowego, który miał uderzyć w największe technologiczne firmy Stanów Zjednoczonych: w Facebooka, w Google, w Apple i w Amazon, czyli tak zwane GAFA.

W odpowiedzi na to Trump zapowiedział możliwość nałożenia ceł na francuskie wina. Kwestia ta została omówiona i sygnały, jakie po spotkaniu Donalda Trumpa i Emmanuela Macrona poszły, sugerują, że udało się ten konflikt zażegnać” – powiedział.

– Prezydent Stanów Zjednoczonych starał się, co prawda bezskutecznie, przekonać swoich partnerów o konieczności powrotu do formuły G8 z udziałem Federacji Rosyjskiej. W czym Pan widzi interes prezydenta Trumpa i dlaczego europejscy liderzy go nie poparli?

– Moim zdaniem, mówienie o tym, że Trump dąży do tego, aby zmienić formułę G8, jest nieco na wyrost. Jeśli dokładnie przyjrzymy się wypowiedziom Donalda Trumpa, należałoby raczej powiedzieć, że zaczął on sondować możliwość powrotu Rosji. Zapowiedział mianowicie, iż chce zaprosić Władimira Putina na kolejny szczyt G7, który będzie organizowany właśnie przez Amerykanów. De facto Donald Trump zasugerował, że, być może, coś takiego w ogóle zrobi i jakby sondował reakcje pozostałych uczestników szczytu.

Kolejną kwestią jest, dlaczego tak łagodna, wydawałoby się, propozycja Donalda Trumpa napotkała na tak mocny opór ze strony pozostałych uczestników? I tu odpowiedź nie jest taka prosta. Moim zdaniem, jeżeli chodzi o Kanadę, to Kanada jest dość antyrosyjsko nastawiona ze względu na duże wpływy w tym kraju ukraińskiej diaspory. Dlatego się sprzeciwia.

Poza przypodobaniem się wpływowym kręgom ukraińskim w Kanadzie nic w zasadzie więcej nie sugeruje, że Kanada będzie sprzeciwiać się do samego końca jakiemukolwiek udziałowi Rosji w formacie G8. Natomiast jeśli chodzi o Niemcy i Francję, to tutaj Francja prawdopodobnie chciałaby wytargować coś dla siebie. Można domyślić się, iż Emmanuel Macron w zamian za to, żeby, na przykład, Trump mógł zaprosić kogoś, będzie chciał forsować kwestię porozumienia z Iranem. Czyli w zamian za to, że Stany Zjednoczone poluzowałyby nieco reżim relacji z Iranem, aby umożliwić francuskim firmom wznowienie wymiany handlowej z Iranem, Macron byłby skłonny na to, aby Ameryka dogadała się z Rosją.

Można się zatem spodziewać, iż po takim niewinnym zaproszeniu wystosowanym przez Donalda Trumpa, zostaną wznowione dyplomatyczne wysiłki ze strony Niemiec, Francji, pozostałych uczestników grupy G7 w relacjach z Rosją. I każdy będzie starał się wynegocjować z Rosją indywidualnie jakieś układ w zamian za to, że również zgodzi się na to, by Rosja powróciła do G7. Dopiero wtedy, kiedy apetyty na korzyści zostaną zaspokojone, możemy się spodziewać powrotu do starego formatu G7 plus Rosja.

– Do Europy Donald Trump ponownie powróci dla udziału w uroczystościach w Polsce z okazji 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Co, według Pana, rokuje ta wizyta nie tylko Polsce, lecz i polityce globalnej, która jest przecież na poważnym zakręcie?

– Z punktu widzenia polityki globalnej niczego szczególnego ta wizyta nie wnosi. W pierwszej kolejności będzie bardzo ważna z punktu widzenia kampanii parlamentarnej, która w Polsce już trwa. Nawet odczytać ją można jednoznacznie jako wsparcie kampanii Prawa i Sprawiedliwości, i tak to też zostanie rozegrane przez polskie władze.

Wizyta Trumpa będzie miała istotny wymiar, bo jest to podkreśleniem przynależności Polski do amerykańskiej strefy wpływów. Będzie to, z jednej strony, drażnieniem Rosji, ponieważ na pewno zostanie postawiona nie tak mocno, jak pierwotnie planowano, kwestia obecności amerykańskich wojsk w Polsce i zwiększania wydatków na zbrojenia przez Polskę poprzez zakup amerykańskiego sprzętu, jak również planowanego zwiększenia amerykańskiego kontyngentu w Polsce.

Z drugiej strony, będzie to drażnienie również partnerów europejskich, bo na pewno będzie omawiana kwestia zwiększenia wymiany handlowej ze Stanami Zjednoczonymi i takie pokazywanie ze strony Donalda Trumpa i obecnego rządu, że Polska Unii nie potrzebuje i, ewentualnie, jeżeli Unia nie będzie bardziej spolegliwa wobec działań polskiego rządu w zakresie reformy sądownictwa, czy innych budzących sprzeciw w Unii Europejskich kontrowersyjnych działań Prawa i Sprawiedliwości, wówczas Polska może pójść drogą Wielkiej Brytanii.

Globalnie nie ma to absolutnie żadnego znaczenia, ponieważ nikt nie ma złudzeń co do tego, że Polska w zasadzie podporządkowała się Stanom Zjednoczonym – powiedział na zakończenie Janusz Niedźwiecki.

Tematy:
Szczyt G7 w Biarritz (17)

Zobacz również:

Ukraina na kolejnym szczycie G7? „Brakuje tylko Polski i krajów bałtyckich”
Kreml ma nadzieję na zdrowy rozsądek członków G7 w stosunku do Rosji
Donald Trump pokłócił się z liderami państw G7. Przez Rosję
Trump o powrocie Rosji do G7: jestem na tak. Co na to Moskwa?
Szczyt G7 we Francji: pocałunki, protesty, żarty
Tagi:
G7, szczyt, Rosja, USA, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz