03:47 22 Listopad 2019
Flaga NATO w Skopje

Mimo poparcia Polski: Północna Macedonia i Albania nadal w „przedsionku” UE

© AP Photo / Dragan Perkovksi
Polityka
Krótki link
Autor
3133
Subskrybuj nas na

Rozszerzenie Unii Europejskiej o państwa Bałkanów Zachodnich było jedną z omawianych kwestii podczas ostatniego szczytu Unii Europejskiej. Niestety nie osiągnięto jednomyślnego stanowiska w tej sprawie. Premier Morawiecki nie krył swojego rozczarowania z tego powodu.

Jak powiedział w rozmowie z dziennikarzami, poparcie ze strony Polski dla kwestii rozpoczęcia negocjacji akcesyjnych z Albanią i Północną Macedonią wynika z chęci realizacji wcześniejszej obietnicy Unii Europejskiej.

Obiecaliśmy to państwom, które wykonują ogromny wysiłek, usprawniają swoje instytucje, dostosowują gospodarkę i swoją strukturę do UE, przy ogromnej nadziei na to, że wejście do Unii będzie zasadniczym krokiem politycznym – wyjaśnił premier.

Dodał, że wiele państw Europy, w tym Polska, opowiedziało się za tym, żeby dotrzymać słowa, te państwa myślą strategicznie i mają na uwadze przede wszystkim kwestie bezpieczeństwa i ochrony zewnętrznych granic Unii Europejskiej. Tymczasem kilka bardzo bogatych państw uchyla się od wypełnienia obietnicy, która została złożona w przeszłości - ocenił szef polskiego rządu.

Północna Macedonia „utknęła w przedsionku” UE

Pomimo faktu, że Komisja Europejska wymieniła zmianę nazwy Macedonii na Macedonię Północną wśród dwudziestu głównych osiągnięć Unii Europejskiej w ciągu ostatnich pięciu lat (premier Macedonii Północnej Zoran Zajew ogłosił to na początku czerwca), a szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker oświadczył, że była republika jugosłowiańska otrzyma termin rozpoczęcia negocjacji w lipcu, to do tej pory nie ma postępu w tej sprawie.

15 października kwestia ta była omawiana na posiedzeniu Rady Unii Europejskiej, a 17 i 18 października była omawiana na szczycie szefów państw i rządów UE w Brukseli. W wyniku szczytu Macedonia Północna nie otrzymała jednak daty rozpoczęcia negocjacji. Źródło w jednej z delegacji poinformowało, że Francja nadal sprzeciwia się rozpoczęciu procesu rozszerzenia na Bałkanach Zachodnich.

Za pomocą porozumienia nad Prespą Grecy otworzyli Macedonii Północnej drogę do eurointegracji, ale Francja i Holandia opuściły szlaban na tej drodze. Jednak nawet jeśli te dwa kraje zmienią zdanie, na drodze nadal będzie stać Bułgaria z własnymi wymogami i warunkami.

Przypomnijmy, że wcześniej Bułgaria przedstawiła szereg warunków do rozpoczęcia negocjacji w sprawie członkostwa jej sąsiadów w Unii Europejskiej. Według Bułgarii wspólna komisja historyczna musi dojść do porozumienia we wszystkich spornych kwestiach, Bułgaria nalega również na rehabilitację wszystkich etnicznych Bułgarów, którzy stali się ofiarami represji od czasów Jugosławii. Sofia podkreśliła również, że nie uznaje istnienia języka macedońskiego i nalegała na stosowanie pojęcia „języka urzędowego Macedonii Północnej”.

„Tak to nie zadziała, jeśli tego nie zrozumieją, tym gorzej dla nich. Jeśli nie spełnią [warunków], postaną w korytarzu” - oświadczył bułgarski minister obrony Krasimir Karakaczanow w związku z kolejnym przesunięciem terminu rozpoczęcia negocjacji.

Nie historia, ale polityka

Pomimo faktu, że Bułgaria i Macedonia Północna mają wiele nierozwiązanych wzajemnych problemów dotyczących historii, Aleksandar Daštevski, profesor Uniwersytetu w Skopje, uważa, że w rzeczywistości nie chodzi tu o historię, ale o politykę, ponieważ według niego Bułgarzy są zainteresowani tylko tymi problemami historycznymi, które mają konotacje polityczne. Rozmówca Sputnika przypomniał, że wśród nich jest kwestia pochodzenia rewolucjonisty Goce Delčeva: strona bułgarska twierdzi, że był Bułgarem, a Macedończycy twierdzą, że Delčev był Macedończykiem.

„W drodze do Unii Europejskiej ani Chorwacja, ani Słowenia nie zajmowały się historią. To pierwszy taki przypadek: Bułgarzy chcieli porozmawiać o historii, a teraz chcą wszystko zawłaszczyć dla siebie i robią to na podstawie porozumienia prespańskiego, które zostało przyjęte przez nasz rząd, i które sugeruje, że naród macedoński nie istnieje ”- mówi Daštevski.

Odpowiedzialność po stronie Skopje

Daštevski uważa, że największa odpowiedzialność za to, co się dzieje, spoczywa na rządzie w Skopje, który przyjął traktat z nad Jeziora Prespańskiego, a nie na Bułgarii, która według niego po prostu wykorzystała odpowiedni moment na rozwiązanie problemów dwustronnych.

Takie zachowanie Macedonii, która zachowuje się tak, jakby naród macedoński nie istniał, może powodować inne problemy, takie jak oddzielenie Macedonii Zachodniej (gdzie koncentruje się ludność albańska - red.). Jakie będą następne wymagania? Jeśli wszystko jest tak, jak mówi Bułgaria - jeśli nie mamy Goce Delčeva, jeśli nie mamy nikogo, jeśli cała nasza historia jest bułgarska, to kraj jest również bułgarski. To ich ostateczny cel, a nie historia - ostrzega ekspert.

UE straciła autorytet

Historyk, profesor Uniwersytetu w Belgradzie Cedomir Antic zauważa, że ludzie kierujący Unią Europejską najwyraźniej stracili wszelki autorytet.

„Unia Europejska powinna teraz poważnie zastanowić się. Jeśli zamierzają zmusić Macedonię do zrobienia tego wszystkiego (do ustępstw wobec Bułgarii w kwestiach historycznych - red.), to powinni zmusić także Chorwację do zaprzestania corocznego czczenia wygnania narodu, wobec którego, podobnie jak w przypadku Żydów i Cyganów, zostało popełnione ludobójstwo (mowa o operacji „Burza” z 1995 roku, mającej na celu likwidację Serbskiej Krainy, kiedy 200–250 tysięcy Serbów zostało wydalonych z Chorwacji - red.). Ale oczywiście nigdy tego nie zrobią" - przekonuje rozmówca Sputnika.

Flaga UE
© Sputnik . Aleksey Vitvitsky
Według niego wszystko, co Unia Europejska zrobiła do tej pory na Bałkanach, jest bardzo złe, a doprowadzając Zorana Zajewa do władzy w Macedonii Północnej, Unia Europejska pozwoliła na złamanie wszelkich możliwych zasad.

„Ustawa powiązana z integracją europejską (traktat prespański, którego zawarcie zostało poddane pod referendum konsultacyjne w dniu 30 września 2018 roku, w którym pytanie zostało sformułowane w następujący sposób: „Czy popierasz członkostwo w UE i NATO, akceptując umowę między Republiką Macedonii a Republiką Grecką?” - red.) może być interpretowana dowolnie, ponieważ głosuje „machina” składająca się z ludzi Zajewa i Albańczyków. Poza tym zorganizowali także referendum, które nie było wiążące i w którym uczestniczyło 30% populacji (36,9% - red.). Czy to demokracja, której tak bardzo oczekujemy od Unii Europejskiej?”

Zły znak dla Serbii

Myśląc o tym, jakie lekcje Serbia może wyciągnąć z przykładu Macedonii Północnej w sprawie dialogu pomiędzy Belgradem a Prisztiną, Cedomir Antic mówi, że idealnym kompromisem dla Unii Europejskiej jest to, że jedna ze stron po prostu udaje, że jest martwa.

„Idealnym kompromisem, jeśli byśmy go wszyscy uznali, byłaby niepodległość Kosowa oraz jedność, wielkość i niepodzielność Albanii. Dla Serbii traktat prespański i te aktualne historie z Bułgarią są złym znakiem” - zauważa historyk.

Zobacz również:

Bałkany nożem na gardle Europy?
Unia Europejska ma apetyt na Bałkany
Tagi:
UE, Bałkany
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz