11:38 10 Grudzień 2019
Piesze przejście graniczne „Iwangorod” na rosyjsko-estońskiej granicy

Estonia zażądała zwrotu „zaanektowanych przez Rosję terytoriów”

© Sputnik . Evgeniy Ashikhmin
Polityka
Krótki link
12747
Subskrybuj nas na

Przewodniczący parlamentu Estonii, członek Konserwatywnej Partii Ludowej EKRE Henn Põlluaas oświadczył, że Rosja powinna zwrócić bałtyckiej republice „zaanektowane terytoria”.

W ten sposób polityk skomentował wywiad dyrektora II Departamentu Europejskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rosji Siergieja Bielajewa dla agencji RIA Novosti. W rozmowie z dziennikarzem dyplomata oświadczył o nieważności traktatu pokojowego z Tartu. Według niego, omawiając ratyfikację traktatu granicznego między dwoma państwami, strona estońska powołuje się na niemający mocy prawnej dokument z 1920 roku i wysuwa roszczenia terytorialne wobec Moskwy.

Estonia nie ma roszczeń terytorialnych przeciwko Rosji. Nie chcemy jednego metra kwadratowego rosyjskiego terytorium. Chcemy tylko, aby zwrócono nam, co nasze. Rosja zaanektowała około 5% terytorium Estonii – napisał Põlluaas w Facebooku.

Dodał, że w celu przyspieszenia ratyfikacji rosyjsko-estońskiego traktatu granicznego Tallin nalega na uznanie przez Moskwę granic republiki bałtyckiej w ramach niemającego mocy prawnej porozumienia.

Rosyjscy politycy i eksperci skomentowali oświadczenie przewodniczącego parlamentu Estonii.

„Kwestia już dawno temu została zamknięta”

Prezydent Rosyjskiego Stowarzyszenia Studiów Bałtyckich Nikołaj Mieżewicz powiedział Sputnikowi, że słowa Põlluaasa są spekulacjami i elementem wewnętrznej walki politycznej w republice bałtyckiej.

— Nie ma w tym żadnego czynnika polityki zagranicznej, ponieważ kwestia sporów terytorialnych z Estonią już dawno temu została zamknięta. Została de facto zamknięta w latach 1993-1994, kiedy ta kwestia nie była już dyskutowana jako polityczna podczas rozmów państwowych rosyjskiej i estońskiej delegacji. W 1997 roku została podpisana pierwsza umowa techniczna, która bezpośrednio uregulowała linię (granicę) — powiedział.

„Podnieść poziom napięcia”

Z kolei pierwszy zastępca przewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych Rady Federacji Władimir Dżabarow na antenie radia Sputnik powiedział, że Rosja „nic nie jest dłużna” Estonii. Wyraził opinię, że estońscy politycy próbują „rozgrzać napięcie” między Rosją a zachodnimi krajami.

„Myślę, że im szybciej przestaną wydawać takie oświadczenia, tym lepsze będą relacje między naszymi krajami. Oni sami doskonale rozumieją, że jest to absolutnie beznadziejne i bezpodstawne oświadczenie”.

„Jakie mogą być pytania?”

Według dyrektora naukowego Rosyjskiego Wojskowego Towarzystwa Historycznego Michaiła Miagkowa roszczenia terytorialne estońskich polityków wobec Rosji są całkowicie bezpodstawne. Zaznaczył, że przy obecności sporów i problemów przygranicznych, Estonia nie mogłaby przystąpić do NATO. „Granice, o których marzą estońscy politycy, w 1920 roku zostały w rzeczywistości pozawiązywane. Rosja była w stanie wojny domowej” — wyjaśnił.

Zobacz również:

MSZ Rosji zdziwione „wrogimi działaniami” Estonii
Tagi:
Estonia
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz