05:41 24 Październik 2020
Polityka
Krótki link
0 140
Subskrybuj nas na

Prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka opowiedział historię o tym, jak w połowie lat 90-tych poznał swojego rosyjskiego kolegę Władimira Putina.

Nagranie z historią białoruskiego lidera na jego stronie na Twitterze opublikował rosyjski dziennikarz Dmitrij Smirnow.

Sądząc po historii Łukaszenki, jego pierwsze spotkanie z Putinem miało miejsce jeszcze zanim został prezydentem Rosji. Okoliczności spotkania przypomniał białoruskiemu liderowi Putin. Według Łukaszenki, gdy rosyjski prezydent powiedział, że znają się od tak dawna, Łukaszenka zapytał Putina: „Gdzie się poznaliśmy?”

Wtedy rosyjski przywódca przypomniał Łukaszence o jego dawnej wizycie w Petersburgu i zapytał, czy pamięta, kto go wtedy przywitał. „Wtedy powiedziałem: „A, to pamiętam” - powiedział ze śmiechem Łukaszenka.

Coroczna konferencja prasowa Władimira Putina
© Sputnik . Alexander Vilf
W latach 1990–1996 Władimir Putin pracował w Petersburgu w zespole ówczesnego mera Anatolija Sobczaka. Aleksandr Łukaszenka został prezydentem Białorusi w 1994 roku. Najwyraźniej ich pierwsze spotkanie odbyło się w połowie lat 90.

Ostatnie spotkanie Władimira Putina i Aleksandra Łukaszenki odbyło się również w Petersburgu, gdzie 20 grudnia odbył się szczyt Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej. Tego samego dnia przywódcy Rosji i Białorusi spotkali się na osobnym spotkaniu, podczas którego dyskutowali o głębokiej integracji obu krajów na mocy Traktatu o stworzeniu państwa związkowego.

Po rozmowach minister gospodarki Rosji Maksim Oreszkin powiedział, że Moskwa i Mińsk nadal nie uzgodniły kwestii ropy, gazu i podatków. Według ministra to właśnie te tematy blokują ostateczne porozumienie.

Zobacz również:

Putin i Łukaszenka świętują owocną współpracę
Łukaszenka o trudach pracy: Rano napaprzą, a po sprawozdaniach ministrów żyć się odechciewa
Tagi:
Euroazjatycka Unia Gospodarcza, Petersburg, Białoruś, Rosja, Władimir Putin, Alaksandr Łukaszenka
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz