11:35 28 Styczeń 2020
Polityka
Krótki link
4283
Subskrybuj nas na

Z budowy gazociągu South Stream zrezygnowano z powodu korupcji – powiedział premier Bułgarii Bojko Borisow w piątek na posiedzeniu rządu. Skomentował on w ten sposób raport minister energetyki Temenużki Petkowej o wynikach bułgarskich projektów energetycznych w 2019 roku.

„Po raz pierwszy broniliśmy interesów Bułgarii (przed naszymi partnerami euroatlantyckimi i partnerami w Brukseli – red.). (…). Prace idą pełną parą, pozbyliśmy się schematów korupcyjnych i mechanizmów, z powodu których zawieszono South Stream. (Wycofano się z projektu – red.) z powodu korupcji, a nie czegoś innego. Inaczej też byśmy go bronili” – zapewnił szef bułgarskiego rządu, dodając, że właśnie z powodu braku korupcji Turecki Potok jest tańszy.

Borisow wielokrotnie mówił, że jest mu przykro z powodu zawieszenia projektu South Stream.

We wrześniu, gdy Bułgaria podpisała umowę w sprawie budowy Tureckiego Potoku, Borisow oświadczył, że rezygnacja z South Stream była spowodowana presją ze strony Stanów Zjednoczonych i Europy Zachodniej. Jak podkreślił, on sam, prezydent Rosji Władimir Putin, premier Dmitrij Miedwiediew, a także Saudyjczycy dołożyli ogromnych starań, aby Turecki Potok powstał. Z kolei w grudniu bułgarski premier żalił się, że rezygnacja z South Stream przekształci Turcję w ośrodek dystrybucji gazu.

„Płacimy za to, żeby rosyjski gaz mógł dotrzeć do Europy”

„Nie sądzę, abyśmy musieli kierować się groźbami pana Putina. My musimy kierować się własnym interesem, naszymi ambicjami, tym, czy Bułgaria może pozostać na europejskiej mapie tranzytu gazu po fiasku «Gazociągu Południowego»” – powiedział prezydent Bułgarii Rumen Radew komentując słowa Władimira Putina o tym, że Rosja może znaleźć alternatywę dla Bułgarii, jeśli ta będzie ociągać się z Tureckim Potokiem.

Jak podkreślił Radew, rząd dokłada ze swej strony starań, ale trzeba pamiętać, że takie ociąganie się może wiele kosztować.

„Tutaj potrzebna jest szczerość, ludzie muszą to wiedzieć. My, Bułgarzy, płacimy pieniądze za to, żeby rosyjski gaz mógł dotrzeć do Europy” – zaznaczył.

Jego zdaniem Bułgaria musi też przeprowadzić analizę tego, kiedy projekt się zwróci.

„Słyszę opinie o tym, że to się stanie za 15 lat. 15 lat – to długi czas” – powiedział Radew i zauważył, że przez ten czas można zbudować jeszcze wiele terminali gazu ciekłego i zapewnić dywersyfikację dostaw.

Turecki Potok

Projekt przewiduje budowę dwóch nitek gazociągu o przepustowości 15,75 miliarda metrów sześciennych każda. Pierwsza nitka jest przeznaczona do dostaw rosyjskiego gazu do tureckich odbiorców, druga jest przeznaczona do dostaw gazu do krajów Europy Południowej i Południowo-Wschodniej.

Pod koniec listopada prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan ogłosił, że uruchomienie gazociągu planowane jest na 8 stycznia. Gazprom napełni obie nitki surowcem.

Zobacz również:

Rosyjscy i amerykańscy żołnierze „starli się” w Syrii
Minister energetyki Rosji: Nord Stream 2 zostanie uruchomiony do końca 2020 roku
Izraelskie media piszą o postawie polskiego rządu w czasie II wojny światowej
Tagi:
Bojko Borisow, Bułgaria, gaz, Gazociąg Południowy
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz