18:47 05 Lipiec 2020
Polityka
Krótki link
Wybory prezydenckie 2020 (102)
221
Subskrybuj nas na

Przewodniczący Porozumienia Jarosław Gowin podkreślił w rozmowie w RMF FM, że to nie wina opozycji ani Senatu, że do wyborów prezydenckich nie doszło 10 maja.

10 maja miały odbyć się wybory prezydenckie, jak wiadomo do głosowania nie doszło. Państwowa Komisja Wyborcza wydała w tej sprawie komunikat, w którym poinformowano, że wybory nie mogły się odbyć. Portal tvn24 policzył, że koszty tego niezrealizowanego przedsięwzięcia wyniosły prawie 70 mln zł.

Były wicepremier  Jarosław Gowin od samego początku był przeciwko organizowaniu wyborów w maju w jakiejkolwiek formie. Nie doszedł w tej sprawie do porozumienia z obozem rządzącym, dlatego podał się do dymisji 6 kwietnia. Miesiąc później - 6 maja Gowin i prezes PiS Jarosław Kaczyński wydali wspólne oświadczenie w sprawie wyborów prezydenckich. Zdecydowano, że wybory nie odbędą się 10 maja, o co od początku zabiegał lider Porozumienia.

Gowin nie żałuje

W rozmowie z RMF FM Jarosław Gowin został zapytany, czy żałuje, że wybory nie odbyły się 10 maja? Zdaniem polityka „wybory przebiegłyby w aurze chaosu i bałaganu”, a Sąd Najwyższy na pewno by tych wyborów nie uznał.

„Wybory nie mogły się odbyć w formie korespondencyjnej ani 10, ani 23 maja. Sprzeciwiając się tym terminom, jestem przekonany, że uchroniłem Polskę przed głębokim, wieloletnim chaosem konstytucyjno-ustrojowym” - stwierdził lider Porozumienia, dodając, że Polska spadłaby do poziomu Białorusi.

Jak podkreślił Gowin „nikt nie jest winien temu, że wybory 10 czy 23 maja się nie odbyły”. Sytuację rozstrzygnęła epidemia.

Nie powiedziałbym, że opozycja jest temu winna. Wiem, że takie interpretacje są popularne w części obozu Zjednoczonej Prawicy. Powiedzmy sobie otwarcie: Senat miał prawo do tego, żeby procedować ustawę o głosowaniu korespondencyjnym przez 30 dni, nie złamał tutaj przepisów. Tym bardziej nie złamali przepisów samorządowcy, którzy bez wejścia w życie ustawy nie mieli podstaw prawnych do tego, żeby wydawać spisy wyborców – wyjaśnił swoje stanowisko polityk.

Polityk ocenił, że to fakty zdecydowały o tym, że wybory się nie odbyły. Nikt nie jest temu winien, ani samorządowcy, którzy nie wydawali spisu wyborców, bo nie mieli ku temu podstawy prawnej, ani opozycja czy Senat. Jak zaznaczył Gowin, wszystko wskazuje na to, że wybory odbędą się 28 czerwca i będą demokratyczne. - Od 6 sierpnia będziemy znali nazwisko nowego prezydenta Polski - podkreślił polityk.

Według niego marszałek Sejmu Elżbieta Witek ogłosi termin wyborów w środę, a najpóźniej w czwartek.

W poniedziałek 1 czerwca ma się odbyć w tej sprawie manifestacja przed Sejmem. Jej organizatorem jak pisze TVP Info będzie działacz opozycji antykomunistycznej w czasach PRL Adam Borowski. Manifestacja ma na celu pokazanie poparcia dla przeprowadzenia wyborów prezydenckich właśnie 28 czerwca. Demonstranci zapowiadają również przekazanie marszałkowi Senatu petycji w sprawie przyspieszenia prac nad ustawą.

Morawiecki: Senat przedłuża, opóźnia, zamraża

Z kolei premier Mateusz Morawiecki i większość członków PiS jednoznacznie twierdzą, że to właśnie Senat stoi za tym, że wybory 10 maja nie doszły do skutku. - Zamrożenie ustawy przez Senat doprowadziło do tego, że termin wyborów musiał zostać przesunięty - powiedział premier.

Projekt ustawy w sprawie wyborów wyłącznie w drodze korespondencyjnej zdaniem premiera celowo „utknął” w Senacie i nie było możliwe przeprowadzenie wyborów, do których zostały już poczynione przygotowania. Aktualnie w Senacie znajduje się projekt w sprawie tzw. wyborów hybrydowych, które pozwalają na głosowanie w formie tradycyjnej lub korespondencyjnej. Również w przypadku drugiego projektu premier widzi złą wolę marszałka Senatu. Podczas konferencji prasowej apelował do Tomasza Grodzkiego o przyspieszenie prac nad ustawą.

Szef rządu twierdzi, że Senat ponownie dąży do zamrożenia ustawy na 30 dni. Może to zdaniem Morawieckiego świadczyć o tym, że niektórym zależy, żeby wybory się w ogóle teraz nie odbyły.

Jestem przekonany, że wybory w czerwcu powinny się odbyć, wybory się w czerwcu odbędą. Senat może zamrażać tę ustawę nawet 30 dni, tyle, ile maksymalnie to zamrożenie może trwać, ale poradzimy sobie z realizacją tych wyborów na pewno w czerwcu - stwierdził premier Morawiecki.

Premier zaapelował do Senatu i marszałka Grodzkiego o procedowanie ustaw związanych z wyborami prezydenckimi bez żadnej zwłoki. Jak podkreślił Morawiecki, ma to pomóc w wyklarowaniu stanu prawnego.

Jest to potrzebne do opublikowania uchwały PKW, żeby wyjaśnić do końca jaki jest stan prawny. Ustawa, którą Sejm przyjął nie może być ostatecznie włączona do polskiego porządku prawnego, ponieważ Senat po raz kolejny przedłuża, opóźnia, zamraża - ocenił szef rządu.
Tematy:
Wybory prezydenckie 2020 (102)

Zobacz również:

Nowelizacja Kodeksu wyborczego? PO ma pomysł
Wyborczy restart
PKW: Wyborów 10 maja nie będzie, ciszy wyborczej też
Tagi:
wybory prezydenckie, Jarosław Kaczyński, Jarosław Gowin, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz