16:52 04 Sierpień 2020
Polityka
Krótki link
2332
Subskrybuj nas na

Napięcia na granicy z Chinami wzmacniają apetyt indyjskiego wojska. Indie planują zakup bezzałogowych ofensywnych statków powietrznych Predator-B ze Stanów Zjednoczonych.

Taka informacja pojawiła się kilka dni po tym, jak premier Narendra Modi dokonał inspekcji strefy konfliktu na granicy z Chinami we wschodnim Ladakhu. Według "Hindustan Times" New Delhi rozważa obecnie możliwość pozyskania dronów uderzeniowych Predator ze Stanów Zjednoczonych w celu zwiększenia zdolności bojowych swoich żołnierzy w strefie rzeczywistej linii kontrolnej.

Mówimy o pojazdach średniego zasięgu, które nie tylko prowadzą inwigilację i rozpoznanie, ale także wykrywają i niszczą cele za pomocą pocisków lub bomb kierowanych laserowo. Gazeta informuje, że strona amerykańska zaoferowała 30 urządzeń Sea Guardian za ponad 4 miliardy dolarów. Jest to nieuzbrojona wersja Predator-B produkowana przez General Atomics, która jest używana w marynarce wojennej. Tymczasem indyjscy eksperci ds. bezpieczeństwa narodowego uważają, że lepiej jest mieć drony, które jednocześnie śledzą cele i atakują je.

Indie używają izraelskich dronów Heron we wschodnim Ladakhu. O planach wzmocnienia wojska dostawą amerykańskich dronów poinformowano kilka dni po tym, jak premier Indii Narendra Modi udał się na inspekcję tego regionu 3 lipca. Stało się to po raz pierwszy od czasu wybuchu konfliktu między strażą graniczną Indii i Chin, do którego doszło tam 15 czerwca, w wyniku czego byli zabici i ranni.

Premierowi towarzyszyli wysocy urzędnicy wojskowi, a także doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Aji Doval, który jest specjalnym przedstawicielem Indii w negocjacjach granicznych z Chinami. Chiński minister spraw zagranicznych Wang Yi spotkał się z nim w grudniu ubiegłego roku. Według indyjskich mediów przygotowywana jest nowa runda konsultacji z udziałem tych dyplomatów.

Decyzję o podróży premiera Indii utrzymywano w tajemnicy, dopóki helikopter nie wylądował na lotnisku Kushok Bakula Rimpochee w Leh.

Analiza gotowości operacyjnej straży granicznej i wsparcie jej morale były głównymi celami misji 69-letniego premiera w regionie o rozrzedzonej atmosferze na wysokości ponad 3 kilometrów. Indyjskie media zauważyły, że premier wyjaśnił dowódcom polowym na linii faktycznej kontroli, że nie powinni inicjować eskalacji napięcia, lecz podejmować środki odwetowe jedynie w odniesieniu do działań przeciwnej strony.

Indyjskie media, w szczególności "Indian Express", powołując się na nieoficjalne źródła, poinformowały o poparciu przez USA Indii podczas ostatniego kryzysu na granicy chińsko-indyjskiej, a także o obietnicy dostarczenia informacji wywiadowczych na temat działań Chin. O tym, czy warto wierzyć w te publikacje, rzekomo mówiono podczas zamkniętej rozmowy telefonicznej pomiędzy sekretarzem stanu USA Pompeo a indyjskim ministrem spraw zagranicznych Subrahmanyamem Jaishanqarem. Taka rozmowa rzekomo miała miejsce około 10 dni temu. Nie było jednak jej oficjalnego potwierdzenia. Od marca dyplomaci rozmawiali ze sobą co najmniej trzy razy, ale ta rozmowa, jeśli naprawdę miała miejsce, była pierwszą po incydencie w dolinie Galvan.

Być może późna informacja o rozmowie telefonicznej była spowodowana faktem, że strona indyjska nie chciała wprowadzać nowych napięć w stosunkach z Chinami i porozumiała się ze swoimi amerykańskimi partnerami o tymczasowym utajeniu jej na okres negocjacji między wojskiem a dyplomatami w sprawie deeskalacji na granicy. Tak czy inaczej, Stany Zjednoczone mogły równie dobrze wykorzystać napięcia między Chinami a Indiami, co wzmocniłoby więzi Indii ze Stanami Zjednoczonymi, powiedział ekspert w Akademii Dyplomatycznej rosyjskiego MSZ Andriej Wołodin. W wywiadzie dla Sputnika nazwał to „oczekiwanym” krokiem strony amerykańskiej:

Stany Zjednoczone są zajęte swoimi wewnętrznymi problemami, nie mogą zapewnić rzeczywistej pomocy Indiom w konflikcie z Chinami. Jednak takie obietnice Mike'a Pompeo z punktu widzenia bieżącej polityki zagranicznej USA wyglądają przewidywalnie. Nie będzie żadnych konsekwencji. Jeśli informacje się potwierdzą, sytuacja może być wyczerpana chińską notą protestu przeciwko ingerencji USA w stosunki chińsko-indyjskie.

Eksperci zauważyli, że Amerykanie od dawna próbują zaostrzyć stosunki chińsko-indyjskie. W tym celu zainicjowano między innymi projekt Partnerstwa Indo-Pacyficznego. Został zainicjowany przez japońskiego premiera Shinzo Abe i entuzjastycznie wspierany przez administrację Donalda Trumpa.

Stany Zjednoczone stosują podobną taktykę, aby wywołać napięcia między Chinami i ich sąsiadami na Morzu Południowochińskim. Interwencja strony trzeciej w konkretnym sporze tylko komplikuje jej rozwiązanie. Ekspert w Chińskim Instytucie Spraw Międzynarodowych Cui Lei w wywiadzie dla Sputnika zauważył, że Stany Zjednoczone stawiają przeszkody w rozwiązywaniu problemów w stosunkach chińsko-indyjskich:

„Wcześniej Stany Zjednoczone, jako sojusznicy Japonii, pozostawały neutralne w sporze między Chinami i Japonią w sprawie wysp Diaoyu. Tym razem widzimy, że w sprawie między Chinami a Indiami stoją po stronie Indii, twierdząc, że Chiny rzekomo naruszają suwerenność Indii.

Stany Zjednoczone wykazują oczywiste uprzedzenia, co niewątpliwie ma negatywny wpływ na rozwiązanie problemu chińsko-indyjskiego. Strona indyjska uważa, że stoją za nią USA. Chociaż Stany Zjednoczone i Indie formalnie nie tworzą żadnego sojuszu, ich interakcja w takiej czy innej formie może skomplikować sytuację wokół sytuacji na granicy chińsko-indyjskiej i stworzyć przeszkody w rozwiązaniu kwestii suwerenności terytorialnej między Chinami a Indiami.

Obserwatorzy zwrócili również uwagę na poparcie przez Pompeo zakazu 59 chińskich aplikacji mobilnych w Indiach. Powiedział, że ten środek poprawi bezpieczeństwo narodowe Indii.

Wielu obserwatorów jako próbę USA ocieplenia stosunków z Indiami uznało także odpowiedź Donalda Trumpa na przesłanie Narendry Modi z okazji rocznicy odzyskania przez USA niepodległości. Wcześniej najprawdopodobniej nie zwróciłaby uwagi ekspertów. Tymczasem w warunkach, gdy Indie zostały wciągnięte w konflikt z Chinami na granicy, wielu uważało tę odpowiedź za dodatkowy gest poparcia ze strony Ameryki. Trump nazwał Modiego swoim przyjacielem i powiedział, że „Ameryka kocha Indie”.

Zobacz również:

Indie: Gołąb siedział w więzieniu za szpiegostwo. Po trzech latach wyszedł na wolność
Napięcie na granicy Chin i Indii: wojskowi prowadzą konsultacje
Tagi:
sprzęt wojskowy, zakup najnowszej broni, technologie, gospodarka, wojna handlowa, Chiny, stosunki międzynarodowe, stosunki dyplomatyczne, USA, Indie
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz