18:30 04 Grudzień 2020
Polityka
Krótki link
Eskalacja konfliktu w Górskim Karabachu (116)
140
Subskrybuj nas na

Co przeszkadza stałemu rozejmowi w Górskim Karabachu? Na jakim etapie są obecnie negocjacje w sprawie weryfikacji rozejmu? Jaka jest rola Turcji i czy możliwe jest pośrednictwo Iranu w uregulowaniu tego konfliktu? Na te pytania odpowiedzieli Sputnikowi ministrowie spraw zagranicznych Armenii i Azerbejdżanu - Zohrab Mnacakanian i Dżejhun Bajramow.

Oceniając, jako „dość treściwe” konsultacje pomiędzy Armenią i Azerbejdżanem w związku ze stworzeniem mechanizmów weryfikacji zawieszenia broni w Górskim Karabachu, minister spraw zagranicznych Armenii Zohrab Mnacakanian podkreślił, że 10 października strony podpisały wspólne oświadczenie, którego punkty są „mapą drogową”.

Co daje mechanizm weryfikacji zawieszenia broni

„Pierwsze trzy (punkty - red.), które dotyczą zawieszenia ognia, konieczności uzgodnienia jego konkretnych parametrów, wymiany ciałami ofiar i jeńcami wojennymi powinny być wypełnione natychmiast i bez żadnych wstępnych warunków”, powiedział minister.

Za główną przeszkodę w negocjacjach uważa „brak gotowości Azerbejdżanu do zobowiązania się do trwałego i możliwego do zweryfikowania rozejmu”. Azerbejdżan odmawia tworzenia mechanizmów weryfikacyjnych, jego długoletnie stanowisko polega na uniknięciu trwałego zawieszenia broni i pozostawieniu miejsca na wzajemne oskarżenia".

Szef resortu dyplomatycznego Azerbejdżanu Dżejhun Bajramow z kolei jest przekonany, że „za rozmowami o zawieszeniu broni powinny natychmiast nastąpić merytoryczne negocjacje oparte na podstawowych zasadach, tak jak zapisano we wspólnym moskiewskim oświadczeniu z 10 października.

Zawieszenie broni nie oznacza uregulowania konfliktu, a żaden mechanizm weryfikacji nie zastąpi stałego rozwiązania konfliktu. Żeby wprowadzić pokój w regionie, należy pozbyć się samego faktu okupacji. Armeńskie siły powinny wycofać się z okupowanych terytoriów Azerbejdżanu, tak jak tego jednoznacznie wymagają odpowiednie rezolucje Rady Bezpieczeństwa ONZ z 1993 roku

- powiedział Dżejhun Bajramow.

O rozszerzeniu kontekstu konfliktu

Minister spraw zagranicznych Rosji Sergiej Ławrow oświadczył, że w Górskim Karabachu w celu monitorowania realizacji rozejmu należałoby rozmieścić rosyjskich obserwatorów wojskowych, ale ostatnie słowo należy do Erywania i Baku. Na pytanie czy strona armeńska uważa, że jest to skuteczny środek Zohrab Mnacakanian odpowiedział:

„Armenia zawsze popierała pomysł stałego monitorowania zawieszenia broni, który został zaproponowany przez Współprzewodniczących Mińskiej Grupy OBWE po eskalacji konfliktu w kwietniu 2016 roku.

Armenia i Azerbejdżan zgodziły się na rozszerzenie grupy monitorującej o specjalnego przedstawiciela będącego przewodniczącym OBWE i stworzenie mechanizmu do zbadania przypadków złamania rozejmu. Jednak wtedy Azerbejdżan odmówił przestrzegania tych umów. To jeszcze raz dowodzi, że ani wczoraj, ani dzisiaj Azerbejdżan nie jest zainteresowany stałym i możliwym do zweryfikowania zawieszeniem broni. A nasz punkt widzenia się nie zmienił, wspieramy rozmieszczenie obserwatorów

- zapewnił minister spraw zagranicznych Armenii.

Dodał, że Armenia kontynuuje ścisłe konsultacje zarówno z OUBZ, jak i z poszczególnymi krajami członkowskimi OUBZ i informuje swoich sojuszników o sytuacji „na ziemi”.

Odpowiadając na pytanie, czy Azerbejdżan uważa za konieczne zaangażowanie Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym w sytuację w Górskim Karabachu, Dżejhun Bajramow oświadczył, że strona azerbejdżańska „nie popiera pomysłu rozszerzenia kontekstu konfliktu lub jego obszaru”.

Ostrzeliwując ze swojego terytorium azerbejdżańskie miasta, obszary mieszkalne i ludność, znajdujące się z dala od obszaru konfliktu, Armenia próbuje zmusić Azerbejdżan do odpowiedzenia ogniem, a tym samym wciągnięcia w konflikt państw trzecich. Daliśmy jasno do zrozumienia, że nie zareagujemy na takie prowokacje ze strony Armenii. Nasza reakcja będzie na polu walki w postaci wyzwolenia okupowanych terytoriów Azerbejdżanu

- powiedział Dżejhun Bajramow

O udziale bojowników terrorystów z Syrii i Libii

Komentując informację o tym, że według niektórych danych, kolejna grupa syryjskich bojowników przygotowuje się do transferu do Górskiego Karabachu przez terytorium Turcji, minister zapewnił, że „wsparcie Turcji dla Azerbejdżanu polega na stanowisku, które opiera się na regułach i zasadach międzynarodowego prawa, rezolucjach Rady Bezpieczeństwa ONZ, które wymagają natychmiastowego, całkowitego i bezwarunkowego wycofania armeńskich żołnierzy z okupowanych terenów Azerbejdżanu”.

Według ministra historie o zagranicznych najemnikach albo bojownikach z Syrii to przykład dezinformacji, którą rozprzestrzeniają niektóre kraje. Do teraz nie było ani jednego dowodu od tych, którzy roznosili te fake newsy. Z kolei Zohrab Mnacakanian twierdzi, że „istnieją niepodważalne dowody na obecność i dalsze wysyłanie przez Turcję zagranicznych bojowników terrorystów z Syrii i Libii.

Potwierdzają to dane wywiadowcze krajów współprzewodniczących Mińskiej Grupy OBWE i reportażami z samego obszaru konfliktu, powiedział minister spraw zagranicznych Armenii.
O pośrednikach w uregulowaniu konfliktu

Mnacakanian odpowiedział również na pytanie, czy Armenia zgodzi się na udział Turcji w negocjacjach, jeżeli Ankara złoży oficjalną propozycję?

„Nikt, włączając w to samą Turcję, nie może powiedzieć, że zachowywała się jak bezstronny lub neutralny gracz w kontekście konfliktu w Górskim Karabachu. To właśnie Turcja, jeszcze zanim Azerbejdżan wyraził swoją opinię w tej sprawie, odrzuciła wezwanie do natychmiastowego zaprzestania działań wojennych wystosowane 1 października przez prezydentów USA, Rosji i Francji.

Turcja rozpatruje ten konflikt jako możliwość wpłynięcia na jeszcze jeden sąsiedni region – Kaukaz Południowy. Takiej polityce wykorzystania konfliktu i spowodowaniu ogromnych ludzkich cierpień narodom regionu, żeby wyeksponować swoją władzę, należy się sprzeciwiać, a nie zachęcać

- uważa minister spraw zagranicznych Armenii.

Oficjalny przedstawiciel irańskiego rządu Ali Rabiya potwierdził, że jest mediatorem w rozwiązaniu konfliktu w Górskim Karabachu. Azerbejdżan docenia, zdaniem Dżejhuna Bajramowa, wysiłki Iranu, który wielokrotnie proponował swoją pomoc i pośrednictwo między Azerbejdżanem i Armenią po to, żebym znaleźć pokojowe rozwiązanie konfliktu.

„Obecnie trwają konsultacje w Mińskiej Grupie OBWE. Iran do niej nie należy, a jego rola mediatora powinna zostać zatwierdzona przez obie strony (konfliktu).

Jednak w praktyce, niezależnie od formatu negocjacji, główną przeszkodą na drodze politycznego rozwiązania konfliktu jest destrukcyjne stanowisko Armenii, która kontynuuje swoją politykę zbrojnej okupacji terenów Azerbejdżanu. Dlatego, żeby jakiekolwiek negocjacje doszły do skutku, Armenia powinna spełnić wymagania rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ i zakończyć agresywną politykę skierowaną przeciwko Azerbejdżanowi

- uważa Dżejhun Bajramow.

Zdaniem Zohraba Mnacakaniana, Iran to bardzo ważne państwo w regionie i „w odróżnieniu od Turcji, przyjmuje odpowiedzialne i konstruktywne stanowisko, kiedy mówi się o bezpieczeństwie w regionie i pokoju.

„Jednocześnie współprzewodniczący Mińskiej Grupy to jedyny format negocjacji i mediacji, uzgodniony na szczeblu międzynarodowym, rola których została potwierdzona we wspólnym oświadczeniu 10 października i kolejnych oświadczeniach 17 i 25 października” podkreślił Zohrab Mnacakanian.

Na koniec dodał, że „żaden mechanizm pokojowy nie może obejmować tych, którzy ani słowami, ani czynami nie zachowują się neutralnie, ale jako strona konfliktu”.

Tematy:
Eskalacja konfliktu w Górskim Karabachu (116)

Zobacz również:

Paszinian zapowiedział przygotowanie kontrataku w Karabachu
Putin w rozmowie z Erdoganem o Karabachu: Niepokoi zaangażowanie terrorystów z Bliskiego Wschodu
Negocjacje ws. Górskiego Karabachu z udziałem Turcji? Komentarz Kremla
Tagi:
ONZ, OBWE, Władimir Putin, Rosja, polityka, Turcja, wojna, negocjacje, stosunki międzynarodowe, stosunki dyplomatyczne, konflikt, Azerbejdżan, Armenia, Górski Karabach
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz