21:01 02 Grudzień 2020
Polityka
Krótki link
Wybory prezydenckie w USA (128)
305
Subskrybuj nas na

Skomplikowany system wyborczy w USA stwarza sytuację, w której każdy stan może teoretycznie zadecydować o wyniku wyborów, ale w praktyce wyniki zależą od niewielkiej liczby „wahających się” stanów, w których nie ma wyraźnej przewagi jednej czy drugiej partii.

Wybory w Stanach Zjednoczonych odbywają się w systemie dwustopniowym. Najpierw wyborcy w każdym stanie głosują na kandydatów na prezydenta. Zwycięski kandydat otrzymuje wszystkich elektorów z tego stanu. Liczba elektorów jest równa liczbie okręgów kongresowych w stanie.

W sumie jest 538 elektorów w przeliczeniu na liczbę członków Kongresu. Następnie elektorzy wybierają prezydenta (w tym roku głosowanie zaplanowano na 14 grudnia). Biorąc pod uwagę zasadę „zwycięzca bierze wszystko na poziomie stanu”, nieproporcjonalnie dużą wagę przykłada się stanom, w których  przepaść między kandydatami jest niewielka, a jest wielu elektorów.

W tym roku walka toczy się niemal wyłącznie na terytorium Trumpa - w stanach, w których wygrał w 2016 roku. Tym samym obecny prezydent okazuje się być outsiderem kampanii.

Ale Trump, którego szanse na wygraną cztery lata temu większość socjologów uważała za wyjątkowo niskie, już udowodnił, że nie można go lekceważyć. Niemniej jednak utrata choćby jednego lub dwóch „wahających się” stanów może być fatalna dla Trumpa, podczas gdy Biden ma wiele możliwych dróg do zwycięstwa.

Floryda (29 elektorów) jest z definicji najważniejszym stanem, zarówno prezydent Republikanin Donald Trump, jak i Demokrata Joe Biden mogą pretendować o zwycięstwo. Zwycięstwo Trumpa w tym stanie w 2016 roku przesądziło o zwycięstwie w wyborach. Biden nieznacznie wyprzedza Trumpa w sondażach na Florydzie. Wstępne wyniki stanu mogą wskazywać na pewne uprzedzenia wobec Demokratów, ponieważ jako pierwsze podliczane są głosy korespondencyjne, a to właśnie Demokraci wolą głosować korespondencyjnie.

Pensylwania (20 elektorów) jest prawie tak samo ważna jak Floryda i nie bez powodu kandydaci włóczą się po stanie prawie bez przerwy. Biden prowadzi, Trump pozostaje w tyle - renomowany serwis FiveThirtyEight daje mu nie więcej niż 15% szans na wygraną.

Pensylwania może sama „pogrzebać” Trumpa, a w połączeniu z Florydą praktycznie zapewni zwycięstwo Bidenowi. W takim przypadku wyniki bezpośrednio po głosowaniu mogą okazać się „wypaczone” w kierunku Republikanów, ponieważ w pierwszej kolejności liczone są głosy oddane osobiście. W następnych dniach Demokraci mogą wzmocnić swoją pozycję w stanie i ostatecznie w nim wygrać.

Karolina Północna z 15 elektorami głosowała w ostatnich wyborach na Trumpa, ale Biden również tutaj wyprzedza w sondażach obecnego prezydenta. Pierwsze wyniki mogą się okazać „wypaczone” na korzyść Demokratów, ponieważ głosy przesłane pocztą liczone są jako pierwsze.

W Ohio (18 elektorów) Trump nieoczekiwanie wygrał w 2016 roku, stan ten jest nadal jednym z najważniejszych w grze „kto pierwszy zdobędzie 270 elektorów”.

Georgia (16 elektorów) jest kolejnym południowym stanem, który tradycyjnie głosuje na Republikanów. W tym roku Biden ma większe szanse niż Trump, a jego zwycięstwo może stać się sensacją, która maksymalnie utrudniłaby, jeśli nie zablokowała, drogę Trumpa do upragnionych 270 elektorów. Dla Bidena przegrana w Georgi nie będzie krytyczna, jeśli wygra w innych „wahających się” stanach.

Nevada i Iowa mają tylko po 6 elektorów każdy, ale jeśli Biden wygra w obu tych stanach, będzie to poważna rezerwa na zwycięstwo. W ostatnich wyborach w Iowa wygrał Trump, a w Nevadzie - Hillary Clinton.

W Michigan (16 głosów elektorskich) i w Wisconsin (10) w 2016 roku wygrał Trump z bardzo małą przewagą, podczas gdy w Minnesocie (10 głosów elektorskich) przegrał z wąskim marginesem. Wszystkie trzy stany tradycyjnie skłaniały się ku Demokratom, a Biden, były centrysta i obrońca praw robotników, robi wrażenie na lokalnych wyborach. Trump również dużo inwestował w tych stanach w okresie poprzedzającym wybory, regularnie je odwiedzając i organizując wiece.

Teksas (38 elektorów) jest największym stanem, który pozostaje „w grze”. Tradycyjnie jest republikański - ostatni raz kandydat Demokratów wygrał tutaj w 1976 roku. Ale demografia stanu się zmienia i jest tu coraz więcej Demokratów. W tym roku więcej wyborców w Teksasie głosowało wcześniej niż w wyborach w 2016 roku. Ciekawe jest również to, że w Teksasie najpierw liczy się głosy oddane wcześnie lub korespondencyjnie, a wyniki te mogą wskazywać na nieproporcjonalny rezultat dla Demokratów.

Następnie, zgodnie z oczekiwaniami, Republikanie mają odzyskać utraconą przewagę, a walka stanie się bardziej wyrównana. Utrata Teksasu nie jest krytyczna dla Bidena, ale prawdopodobnie zakończy nadzieje Trumpa na reelekcję.

Tematy:
Wybory prezydenckie w USA (128)

Zobacz również:

Wybory prezydenckie w USA. Na finiszu kampanii Demokraci próbują ocieplić wizerunek Bidena
Tagi:
demokraci, Joe Biden, Donald Trump, wybory prezydenckie, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz