10:48 28 Styczeń 2021
Polityka
Krótki link
16421
Subskrybuj nas na

Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow powiedział w wywiadzie dla Sputnika, co było w 2020 roku najważniejsze z punktu widzenia polityki międzynarodowej, czy świat wyciągnął jakieś wnioski z pandemii koronawirusa, czego oczekuje Moskwa od nowego prezydenta USA Joe Bidena i czy Rosja będzie w dalszym ciągu „kierować się na wschód”.

— Jakie były Pana zdaniem najważniejsze wydarzenia polityki zagranicznej mijającego roku?

— Dla stosunków międzynarodowych odchodzący rok był trudny. Podsumowując go bardzo ciężko kierować się takimi pojęciami jak najważniejszy sukces czy największe niepowodzenie. Jednocześnie nie ulega wątpliwości, że pandemia koronawirusa negatywnie wpłynęła na światową politykę i dyplomację, wywołała głęboki kryzys w światowej gospodarce: teraz czeka ją długi i trudny okres odbudowy. Oprócz tego nie zniknęły nigdzie istniejące już wyzwania i zagrożenia, jak na przykład terroryzm, handel narkotykami, inne rodzaje transnarodowej przestępczości. W dalszym ciągu zaogniały się stare kryzysy, powstawały nowe ogniska napięć.

Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow.
© Sputnik . Press service of the Russian Foreign Ministry
Niestety istnienie wspólnych problemów, w tym trwającej wciąż epidemii Covid-19 nie doprowadziło jak na razie do zjednoczenia społeczności międzynarodowej w celu ich skutecznego zwalczania.

Główną przyczyną jest niegotowość szeregu państw historycznego Zachodu na czele z USA do nawiązania konstruktywnej, równoprawnej współpracy z pozostałymi graczami międzynarodowymi. Zachodni koledzy cały czas aktywnie wykorzystywali szeroki wachlarz bezprawnych instrumentów – od siłowego nacisku po wojny informacyjne.

Zignorowali apele Sekretarza generalnego ONZ i Wysokiego komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw praw człowieka, by zawiesić – w świetle sytuacji humanitarnej na świecie jednostronne sankcje odnośnie dostaw lekarstw, sprzętu i produktów spożywczych, niezbędnych do walki z koronawirusem oraz wiążących się z tym transakcji finansowych. Nie została usłyszana również inicjatywa prezydenta Władimira Putina odnośnie wprowadzenia w międzynarodowym handlu „zielonych korytarzy”, wolnych od wojen handlowych i sankcji.

W tych warukach robiliśmy wszystko, co konieczne w celu pewnej ochrony interesów narodowych, promując jednocześnie konstruktywną, jednoczącą agendę międzynarodową. Przypomnę, że pod wieloma względami dzięki osobistym wysiłkom Władimira Władimirowicza Putina udało się zakończyć działania wojskowe w Górskim Karabachu. Aktywnie sprzyjaliśmy polityczno-dyplomatycznemu uregulowaniu kryzysu w Syrii, uczestniczyliśmy w międzynarodowych wysiłkach na rzecz wyjścia z martwego punktu jeśli chodzi o sytuację w Libii.

Oczywiście cały czas pracowaliśmy aktywnie w ramach Organizacji Narodów Zjednoczonych, prezydent Putin wysunął inicjatywę przeprowadzenia szczytu pięciu państw – stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ. A będąc jednym z liderów w dziedzinie międzynarodowej sfery zdrowia, Rosja wnosiła swój wkład we wspólne wysiłki w ramach walki z Covid-19, udzielała istotnej pomocy poszkodowanym krajom.

— Mówił Pan, że Rosja powinna przestać oglądać się na Zachód. Czy oznacza to, że dojdzie jednak do omawianego od dawna zwrotu na Wschód?

— Przede wszystkim chciałbym podkreślić, że my się na nikogo nie oglądamy. Chociaż większość ludności kraju mieszka w jej europejskiej części, Rosja jest ogromną potęgą eurazjatycką i euro-pacyficzną, jednym z kluczowych gwarantów sformowanego po zakończeniu II wojny światowej ONZ- centryczego porządku światowego. Nasza polityka zagraniczna nosi wielobiegunowy, niezależny charakter.

Oczywicie bierzemy pod uwagę zachodzące w globalnym krajobrazie geopolitycznym ruchy tektoniczne. Uwaga światowej polityki i gospodarki przesuwa się z regionu Euroatlantyku na Eurazję.

W tym kontekście jest naturalne, że nasza linia na zwiększanie obopólnie korzystnej współpracy z państwami Wschodu, w tym Regionu Azji i Pacyfiku ma długofalowy charakter strategiczny i nie jest uzależniona od wahań koniunktury międzynarodowej.

Eurazja to dziś nie tylko przestrzeń geograficzna z kolosalnym potencjałem zasobów, który można i trzeba wykorzystywać dla dobra mieszkających tam narodów. To także najbardziej dynamicznie rozwijający się region pod względem budowy nowych korytarzy transportowo-logistycznych, udoskonalania połączeń infrastrukturalnych i innych rodzajów wielostronnej współpracy. Działania na tym kierunku są prowadzone bardzo aktywnie, między innymi poprzez plany rozwoju Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej i chińskiej inicjatywy „Jeden Pas, Jeden Szlak”.

— Jakie są Pana zdaniem perspektywy stosunków Rosji i USA za prezydentury Bidena? Czy coś się zmieni? Jeśli tak, to na lepsze czy na gorsze?

Niestety nie ma co liczyć na szybką poprawę czy nawet stabilizację degradujących stosunków z USA. Antyrosyjska histeria w USA nie daje dużych szans, że wkrótce zobaczymy powrót do normalności. Tym niemniej jesteśmy przekonani, że rosyjsko-amerykańskie kontakty mają niezrealizowany potencjał. Uporządkować powstałe w ciągu ostatnich latach nie z naszej winy gruzy nie będzie łatwo, ale trzeba do tego dążyć. W tym celu konieczna jest jednak wola polityczna ze strony amerykańskiej.

W naszych relacjach nagromadziła się cała seria spraw niektóre z nich pilnego charakteru, którymi będzie się zajmować nowa administracja w Waszyngtonie. Począwszy od zadania normalizacji funkcjonowania instytucji zagranicznych oraz rozwiązywania problemów humanitarnych, kończąc na kwestiach bezpieczeństwa międzynarodowego i stabilności strategicznej. Nie trzeba wcale próbować rozwiązać wszystkich problemów za jednym zamachem, można współpracować, kierując się strategią „małych kroczków”.

My jesteśmy na to gotowi. Liczymy, że nowa ekipa Bidena dokona wyboru, zgodnego z interesami amerykańskiego narodu i zademonstruje swoje dążenie do nawiązywania dialogu z Moskwą. Wpłynęłoby to pozytywnie na ogólny klimat spraw międzynarodowych, biorąc pod uwagę szczególną odpowiedzialność Rosji i USA jako dwóch największych mocarstw jądrowych i stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ za wspieranie globalnej stabilności i bezpieczeństwa zwłaszcza w obecnych nieprostych czasach.

— Czy po tym jak Stany Zjednoczone wycofały się z Traktatu o Otwartych Przestworzach Rosja dostała potwierdzenie od pozostałych członków układu, że zobowiązują się oni nie przekazywać danych USA i udostępniać swoje całe terytorium w celu inspekcji? Na jakie gwarancje prawne czeka Rosja?

W Traktacie o Otwartych Przestworzach nie ma bezpośrednich odnośników do tajnego charakteru informacji, jakie uzyskuje aparatura monitoringu w czasie lotów, a także ograniczenia dostępu do takich informacji.

Około 20 lat temu państwa członkowskie Traktatu o Otwartych Przestworzach w związku ze wzrostem zagrożenia terrorystycznego zwróciły uwagę na tę lukę i w 2002 roku przyjęły decyzję Komisji Konsultacyjnej Otwartych Przestworzy w tej sprawie. Jest ona jednak sformułowana ogólnikowo.

Dziś w związku z wyjściem USA z porozumienia jest to już bez wątpienia niewystarczające. Tym bardziej biorąc pod uwagę to, że dowiedzieliśmy się o żądaniach USA wobec swoich sojuszników, by przekazywali stronie amerykańskiej rezultaty lotów obserwacyjnych nad Rosją.

Biorąc pod uwagę tę nową sytuację zażądaliśmy od państw członkowskich układu konkretnych, prawnych gwarancji uczciwego wypełniania swoich zobowiązań.

Nie chodzi wcale o ponowne podpisanie traktatu. Wystarczy w zupełności sprecyzować obowiązujący prawnie zapis z 2002 roku. Wnieśliśmy propozycję w tej sprawie i oczekujemy odpowiedzi od partnerów.

Szczerze powiedziawszy pierwsza reakcja była niezrozumiała – kraje Zachodu nie sprzeciwiały się w zasadzie tezie, że informacje, o jakich mówiłem, nie powinny trafiać „w cudze ręce”, ale jednocześnie chowały się za prawną kazuistyką i próbowały przekonać nas, że istniejące zapisy są całkowicie wystarczające.

Tak samo niejasna była odpowiedź na nasze drugie żądanie odnośnie zagwarantowania możliwości wypełnienia lotów obserwacyjnych nad całym terytorium państw członkowskich, w tym rozmieszczonymi na nim obiektami krajów, które nie są uczestnikami Traktatu o Otwartych Przestworzach. Według naszych informacji USA bardzo by tego nie chciały i domagają się od swoich sojuszników, żeby się nam sprzeciwiali.

W związku z tym uprzedziliśmy partnerów z Traktatu o Otwartych Przestworzach, że „półtony” są tu nie do zaakceptowania. Jeśli pozostałe w układzie państwa będą chodzić „na smyczy” USA, to nasze zdecydowane działania odwetowe nastąpią szybko. Jesteśmy gotowi kontynuować współpracę w ramach układu, ale tylko pod warunkiem, że w najbliższym czasie wszystkie pozostające w nim kraje dadzą nam bezpośrednie i twarde gwarancje prawne swojej gotowości wypełniania.

Jak na razie nie otrzymaliśmy takich gwarancji, tak więc dalszy los Traktatu o Otwartych Przestworzach pozostaje pod dużym znakiem zapytania.

— W tym roku wygasło embargo zbrojeniowe RB ONZ wobec Iranu. Czy Moskwa i Teheran rozważają konkretne plany zwiększania współpracy wojskowo-technicznej? Czy mowa jest o możliwym zakupie przez Iran samolotów Su-30 lub czołgów T-90?

System rakietowy S-400
© Sputnik . Department of the information support of the Baltic region
Obecnie nie ma żadnych ograniczeń na linii RB ONZ odnośnie współpracy wojskowowo-technicznej z Iranem. Nasze państwa mają pełne prawo współpracować w tym zakresie. Podczas prowadzenia współpracy wojskowo-technicznej z Islamską Republiką Iranu, która bez wątpienia ma prawo do zapewnienia własnego bezpieczeństwa, Rosja ściśle przestrzega swoich zobowiązań międzynarodowych i kieruje się priorytetem utrzymywania stabilności i bezpieczeństwa w regionie.

Zobacz również:

Ławrow: Nie mamy fundamentalnych sporów z Turcją
Przedstawiciele Bośni i Hercegowiny odmówili spotkania z Ławrowem
Ławrow: Nie ma dowodów na udział Rosji w incydencie z Nawalnym
Tagi:
II wojna światowa, Syria, sankcje, wojna handlowa, ONZ, stosunki rosyjsko-amerykańskie, stosunki międzynarodowe, stosunki dyplomatyczne, USA, Rosja, Joe Biden, Siergiej Ławrow
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz