16:10 06 Marzec 2021
Polityka
Krótki link
14723
Subskrybuj nas na

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow nazwał post ambasady USA w Rosji o nielegalnych akcji 23 stycznia pośrednią ingerencją w wewnętrzne sprawy FR, a także doradził amerykańskim odpowiednikom „przymierzyć do siebie tę sytuację”: gdyby rosyjska ambasada zachowała się podobnie podczas zamieszek w USA, wywołałoby to uczucie dyskomfortu w Waszyngtonie.

„Oczywiście są to nieadekwatne publikacje. I oczywiście pośrednio stanowią one absolutną ingerencję w nasze sprawy wewnętrzne. Czyli pośrednio jest to bezpośrednie poparcie dla łamania prawa Federacji Rosyjskiej, poparcie nielegalnych akcji” – powiedział Pieskow w wywiadzie dla telewizji Rossija 1.

W taki sposób rzecznik skomentował publikacje amerykańskiej ambasady o sobotnich nielegalnych akcjach protestacyjnych w Rosji.

Gdyby nasza ambasada postąpiła w taki sposób podczas zamieszek w Stanach Zjednoczonych, a trwają one tam nadal, prawdopodobnie spowodowałoby to pewne uczucie dyskomfortu w Waszyngtonie. Zawsze chce się doradzić naszym odpowiednikom przymierzenie do siebie tej sytuacji – podkreślił.

Jak dodał, wielu będzie mówić, że na nielegalne akcje w Rosji wyszło wielu ludzi, ale tak nie jest – jeśli porówna się tę liczbę z głosami oddanymi na Władimira Putina, wszystko staje się jasne.

„Teraz wielu powie, że wiele osób brało udział w nielegalnych akcjach. Nie, niewiele osób wyszło, wielu głosuje na Putina. I wiele osób głosowało za poprawkami do konstytucji. Porównując liczby, staje się jasne, jak mało było tych osób, chociaż to także obywatele Rosji” – ocenił Pieskow w programie „Moskwa. Kreml. Putin” w telewizji Rossija 1.

Rzecznik Kremla powiedział też, że szanuje wszystkie punkty widzenia, ale „kategorycznie sprzeciwia się udziałowi w nielegalnych akcjach”.

„Ponieważ nie może być innej oceny, jest to naruszenie prawa” – zaznaczył.

Zatrzymanie Nawalnego i nielegalne demonstracje

Aleksiej Nawalny został zatrzymany na okres 30 dni na moskiewskim lotnisku Szeremietiewo 17 stycznia po powrocie z Niemiec, gdzie odbywał leczenie po rzekomym otruciu. Jak poinformowała Federalna Służba Wykonywania Kar, opozycjonista został zatrzymany po wielokrotnym łamaniu zasad zwolnienia warunkowego. Nawalny ma na swoim koncie dwa wyroki w zawieszeniu za defraudację funduszy firm „Yves Rocher" oraz „Kirowles”.

W związku z aresztem Aleksieja Nawalnego jego zwolennicy apelowali o wzięcie udziału w zaplanowanej na 23 stycznia akcji protestacyjnej. Władze nie wydały zgody na demonstracje z uwagi na trudną sytuację epidemiologiczną. Rosyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Prokuratura Generalna wielokrotnie ostrzegały przed odpowiedzialnością zarówno organizatorów, jak i uczestników niedozwolonych akcji 23 stycznia, że będą traktowane jako prowokacje, zagrożenie dla porządku publicznego i będą „natychmiast przerywane”. Za nawoływanie do wzięcia udziału w niesankcjonowanej akcji protestu 23 stycznia Sąd Sawiołowski Moskwy aresztował na dziewięć dni rzeczniczkę prasową Aleksieja Nawalnego Kirę Jarmysz.

Prokuratura Generalna zażądała zablokowania publikowanych w Internecie apeli o to, by przychodzić na takie nielegalne akcje. Zwolennicy Nawalnego aktywnie nawoływali do udziału w protestach za pośrednictwem mediów społecznościowych. Moskiewska Rzecznik Praw Dziecka Olga Jaroslawskaja określiła te działania jako „wciąganie dzieci w gry polityczne” i wystąpiła przeciw takim działaniom. W jej ocenie, gdy dzieci dorosną, to będą w stanie „zrozumieć istotę i tło takich czy innych ruchów”.

Zobacz również:

Media: Francja przygotowuje się do wprowadzenia trzeciej kwarantanny
Joe z Piastów na banerach przed urzędem
Polacy mówią „nie” przymusowemu przyjęciu mandatu
Tagi:
USA, Aleksiej Nawalny, protesty, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz