20:10 14 Kwiecień 2021
Polityka
Krótki link
8230
Subskrybuj nas na

Białoruś w 2020 roku znalazła się pod ogromną presją zewnętrzną, m.in. sankcyjną – powiedział białoruski minister spraw zagranicznych Uładzimir Makiej, jak poinformowała Belta w Telegramie.

Wyjaśnił, że presja wywierana jest przez kraje zachodnie w wyniku „nadmiernie rozwiniętej reakcji” na wyniki wyborów prezydenckich.

Wcześniej liderka białoruskiej opozycji Swiatłana Cichanouska uznała nowy pakiet sankcji wobec osób z otoczenia prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki za kpinę ze strony Unii Europejskiej. Podkreśliła, że restrykcje wobec 90 osób nie są w stanie poważnie wpłynąć na władze i pomóc poszkodowanym w wyniku działań sił bezpieczeństwa.

Z kolei Łukaszenka stwierdził, że nie należy „martwić się” zachodnimi sankcjami, ponieważ Rosja i Białoruś będą mogły samodzielnie zapewnić sobie wszystko, czego potrzebują. Nazwał siebie „człowiekiem czasów radzieckich”, który wie, „czym jest plan państwowy” i jak zaplanować produkcję niezbędnych towarów. Łukaszenka zasugerował, że w związku z aktywnym rozwojem gospodarki i nauki z czasem wokół obu krajów zaczną się gromadzić inne państwa byłego ZSRR.

Po wyborach prezydenckich na Białorusi 9 sierpnia, w których po raz szósty wygrał Łukaszenka, zdobywając – według CKW – 80,1% głosów, w kraju rozpoczęły się masowe protesty opozycji, które były brutalnie tłumione przez milicję i OMON. Zatrzymano dziesiątki tysięcy ludzi, wielu mówiło o torturach i biciu w areszcie. W starciach z siłami bezpieczeństwa zginęły cztery osoby.

Zobacz również:

Duda i Zełenski chcą wspólnie zatrzymać Nord Stream 2
Xi Jinping ogłasza całkowite zwycięstwo nad skrajnym ubóstwem w Chinach
Polski młot na rosyjską kulturę
Tagi:
Alaksandr Łukaszenka, UE, sankcje, Białoruś
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz