15:44 21 Czerwiec 2021
Polityka
Krótki link
3610
Subskrybuj nas na

Z szeregów Platformy Obywatelskiej słychać coraz więcej głosów krytyki pod adresem aktualnego przewodniczącego Borysa Budki. Nie wszystkim podoba się sposób, w jaki kieruje formacją, a sytuacji nie poprawia fakt, że ostatnio kilku posłów zdecydowało się opuścić ugrupowanie.

Zawirowania trwają od zeszłego tygodnia, kiedy to na zebraniu kierownictwa PO podjęto decyzję, że partię opuszczą posłowie Ireneusz Raś i Paweł Zalewski. Jak wyjaśnił rzecznik ugrupowania Jan Grabiec, politycy zostali wyrzuceni, ponieważ działali na szkodę Platformy, nagminnie kwestionując decyzje jej władz i unikając udziału w dyskusjach na obradach ciał kolegialnych.

Z kolei w poniedziałek o swoim odejściu z szeregów PO poinformowała posłanka Róża Thun, tłumacząc, że nie zgadza się z polityką partii, a kroplą, która przelała czarę goryczy, było głosowanie PO ws. Funduszu Odbudowy.

W PO jak na Titanicu?

Media już od jakiegoś czasu rozpisują się o kryzysie w Platformie Obywatelskiej, nieudolności Borysa Budki i szukają jego ewentualnego zastępcy. W rozmowie z TVN24 Małgorzata Kidawa-Błońska w kontekście ostatnich wydarzeń zapewniła, że nie czuje się jak na Titanicu, choć przyznała, że PO przechodzi przez trudny czas. - Czasami taki trudny moment jest potrzebny, żeby wyjść z niego obronną ręką i pokazać nową jakość – stwierdziła i dodała, że odejście z PO Róży Thun jest przykre, ale zawsze trzeba być na to przygotowanym.

Jednocześnie przekazała, że głosowała za wykluczeniem z partii posłów Rasia i Zalewskiego, ponieważ miała dosyć komentowania ich wypowiedzi w mediach. Jej zdaniem dyskusja powinna się toczyć na spotkaniach w klubie.

Pytana o pozycję Borysa Budki przypomniała, że został szefem Platformy 1,5 roku temu i wówczas miał znakomite recenzje. – Został wybrany w demokratycznych wyborach z wielką przewagą głosów. To Platforma będzie go w kolejnych wyborach weryfikowała – tłumaczyła Kidawa-Błońska.

Dodała, że PO nie składa się wyłącznie z lidera, ale z szeregu działaczy, którzy tworzą zespół, a liderzy się mogą zmieniać, do czego dochodziło na przestrzeni ostatnich 20 lat. W kontekście ewentualnych zmian zapytano polityk o możliwy powrót Donalda Tuska do polskiej polityki, a nawet o objęcie właśnie przez niego fotela przewodniczącego PO. Posłanka przyznała, że słyszała od wielu Polaków, że chcieliby powrotu Tuska, tym bardziej, że jest to polityk na trudne czasy, który nie boi się trudnych decyzji i ma ogromne doświadczenie.

W wielu rozmowach słyszę takie marzenie, żeby Tusk się pojawił i pomógł wyjść z tego bałaganu. (...) Bardzo bym chciała, żeby wrócił do polityki krajowej. Jest twórcą, częścią PO, więc nie wyobrażam sobie, żeby mógł pójść gdziekolwiek indziej - podkreśliła Małgorzata Kidawa-Błońska.

Hanna Gronkiewicz–Waltz zasugerowała w rozmowie z interia.pl, że na miejscu Borysa Budki zadzwoniłaby z prośbą o poradę do Donalda Tuska, ponieważ notowania PO są chyba najgorsze w historii. – Zadzwoniłabym do Donalda Tuska i zapytała, co robić. Widział już różne kryzysy, dlatego najlepiej postawi diagnozę i wskaże dobre rozwiązanie. Ma największe doświadczenie. Poza wyborami w 2005 r. wygrał wszystkie –powiedziała Gronkiewicz–Waltz.

Dodała, że Budce można pozwolić jeszcze na miesiąc u sterów Platformy, ale jeśli sytuacja nie ulegnie poprawie, to należy zwrócić się o pomoc do bardziej doświadczonych osób. Z kolei osoba z otoczenia kierownictwa Platformy ujawniła portalowi wp.pl, że aktualnie nie jest brana pod uwagę dymisja Borysa Budki, ponieważ na horyzoncie nie widać następcy i nie ma zbyt wielu chętnych na to stanowisko. – Budka popełnił w ostatnim czasie sporo błędów i doprowadził do spadku w sondażach, nikt się nie garnie do zastąpienia go w fotelu szefa Platformy – powiedział informator wp.pl.

Europoseł PiS: Tusk boi się porażki

Kwestię ewentualnego powrotu Donalda Tuska skomentował w rozmowie z tvp.info europoseł z PiS Zbigniew Kuźmiuk. Według niego PO w panice może wpadła na taki pomysł, żeby ściągnąć go do Polski z Brukseli. Jednak jego zdaniem Tusk na to nie pójdzie, ponieważ za dobrze mu się wjedzie na „unijnym garnuszku”, gdzie otrzymuje wynagrodzenie „za żadne obowiązki”.

– Szczególnie w czasie epidemii Europejska Partia Ludowa bardzo rzadko się spotyka, a jeśli już to robi, to zdalnie. Jak rozumiem, wiele czasu Donald Tusk spędza więc sobie w Sopocie, a nie w Brukseli – uważa Kuźmiuk.

Jednocześnie zwraca uwagę, że aktualnie wzięcie odpowiedzialności za to, co dzieje się w PO to byłaby ciężka harówka, a Tusk boi się porażki. -  Przegrana w wyborach prezydenckich z Lechem Kaczyńskim sprawiła, że od tamtej pory zgłasza się tylko do tych zawodów, w których z dużym prawdopodobieństwem może zostać zwycięzcą – podkreślił europoseł.

Właśnie dlatego nie wystartował w ostatnich wyborach prezydenckich i nie zmierzył się z Andrzejem Dudą. Jego otoczenie polityczne i medialne żądało, by wjechał na białym koniu. Większość sprzyjających mu mediów była przekonana, że on wejdzie do gry i zwycięży. A tymczasem pojawiła się wspomniana Małgorzata Kidawa–Błońska i zupełna klęska – zaznaczył Zbigniew Kuźmiuk.

Zobacz również:

Duda wraca wspomnieniami do kampanii wyborczej: Tusk wymiękł - wideo
Tusk pod obstrzałem w dniu swojego święta: Dziadek z Wehrmachtu, urodziny w tym samym dniu, co Lenin
„Tusk powinien się wstydzić”: Ziobro tłumaczy się z przebiegu śledztwa ws. Nowaka
O czyje interesy dba Donald Tusk w Brukseli?
Tagi:
Donald Tusk, Platforma Obywatelska, Borys Budka
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz